MLA recenzuje: LOREEN

Loreen(fot. escwebs.net)

Być może nie słyszeliście o pochodzącej ze Szwecji wokalistce Loreen, ale na pewno kojarzycie jej wielki przebój. Utwór Euphoria zwyciężył w 57. Konkursie Piosenki Eurowizji 2012 i stał się megahitem lata. Ten kawałek ma coś w sobie i przykuwa uwagę, więc któregoś wieczora posłuchałam całego albumu Heal, a później puściłam go jeszcze raz, jeszcze raz i… jeszcze raz.

Jestem pod dość dużym wrażeniem. Ten album naprawdę przypadł mi do gustu, bo to dance / pop z nieco głębszą treścią – a ten gatunek muzyki zazwyczaj nie należy do najambitniejszych. Płyta Loreen pozytywnie odróżnia się na tym tle, już delikatny początek w postaci In my head udowadnia, że jest to coś innego. Lubię teksty na tej płycie: choć głównym tematem jest miłość, to pokazana jest ona z nieco ciemniejszej strony. Częstym motywem jest dystans między dwojgiem ludzi, którzy jeszcze do niedawna byli sobie tak bliscy: niepewność, kryzys zaufania, trwanie w nieudanym związku, rozczarowanie, utrata uczucia.

Choć krytycy muzyczni odnieśli się do albumu bardzo pozytywnie, za lepszą część uznali tę bardziej taneczną. Mnie podobają się zarówno ballady, jak i szybsze utwory z Heal – ten krążek to udane przeplatanie się pierwszych z drugimi. Na parkiecie poszalejemy do My heart is refusing me, We got the power, If she’s the one czy Euphoria – to dobre, rytmiczne i taneczne piosenki, które również sprawdzają się w radiu. Wolne utwory takie jak Everytime, Heal czy Do we even matter mimo wszystko mają w sobie dance’ową iskierkę i uważam, że to udane spoiwo dla albumu. Moi ulubieńcy? Z tą płytą jestem akurat dość związana emocjonalnie i przypomina mi pewien ciężki etap mojego życia – bez wahania polecę If she’s the one, In my head, My heart is refusing me i Sober.

Teledyski Loreen są intrygujące, niepokojąco mroczne jak na gatunek muzyki, który tworzy. Co ciekawe, ona sama zdaje się być osobą bardzo pozytywną i roześmianą, o czym świadczy na przykład jej Instagram. Obejrzyjcie mój ulubiony klip, We got the power – przepiękne ujęcia górskich krajobrazów, elementy choreografii i fragmenty z hełmem rzymskiego gladiatora zostały dość ciekawie zmontowane, a i piosenka ma bardzo dobre, pozytywne przesłanie. Heal to dobry album: dla tych, którzy znają piosenki Loreen z radia bądź z wakacji, będzie on miłą kontynuacją usłyszanego kiedyśtam preludium. Jedno przesłuchanie tej płyty wystarczy, by chcieć ją włączyć kolejny raz, a następnie wyłowić z niej swój ulubiony utwór.

Koniecznie muszę jeszcze wspomnieć o pewnej ciekawostce związanej z Loreen. Artystka jest silnie zaangażowana politycznie – podczas trwania Eurowizji w Baku jako jedyna z uczestników spotkała się z lokalnymi działaczami na rzecz obrony praw człowieka. Jakiś czas później wystąpiła na Białorusi, wzięła udział w konferencji poświęconym łamaniu ludzkich i podpisała petycję przeciwko stosowaniu kary śmierci. Angażuje się również w akcję organizowaną przez szwedzką organizację pomocy humanitarnej – bardzo duże propsy za działalność pozasceniczną!

Z niecierpliwością czekam na kolejne nagrania Loreen. Przyznam, że jest niemałą zagadką sceniczną, bowiem jej nieco mroczny styl bardzo kontrastuje z muzyką, jaką tworzy – tym bardziej chciałabym ujrzeć rezultaty tego połączenia. Niestety, jak dotąd nie pojawiły się żadne informacje o nowej płycie czy trasie, więc muszę uzbroić się w cierpliwość.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s