MLA recenzuje: NATALIA KILLS

nataliakills(fot. blog.muchmusic.com)

Rzadko miewam mieszane uczucia co do muzyki; zazwyczaj dana twórczość albo przypada mi do gustu, albo kompletnie się nie podoba. Z muzyką pop sprawa jest o tyle trudniejsza, że niemalże wszyscy artyści brzmią jednakowo. W przypadku Natalii Kills i jej płyty Perfectionist jednak trochę się waham – bo nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, jaki jestem ten album.

Przy pierwszym przesłuchaniu byłam pozytywnie zaskoczona i zaciekawiona. Wcześniej znałam już utwory Mirrors i Wonderland (zwłaszcza ten drugi bardzo przypadł mi do gustu), resztę poznałam dopiero przy pełnym odsłuchu. To dobry album-debiut: tylko dwa featurningi (ale za to z will.i.am’em i Billy’m Kravenem), techniawa nie bije po uszach, czasami są nawet ciekawe teksty. Zresztą sam tytuł, Perfectionist, sugeruje, że płyta będzie dopracowana – do technicznych aspektów absolutnie nie mogę się przyczepić; gorzej już z samym brzmieniem.

Z ciekawości zerknęłam na tagi na Last.fm i byłam lekko zakłopotana: konia z rzędem temu, kto wytłumaczy mi, czym jest dark pop? Nie będę ukrywać, że jedno z drugim się nieco gryzie i właśnie przez to nie jestem w stanie wyrobić sobie opinii na temat Natalii. Na podstawie albumu Perfectionist wnioskuję, że są to „mroczniejsze” teksty i wizerunek ubrane w dość błahą formę muzyki pop. W konsekwencji na przykład Kill my boyfriend brzmi nieco groteskowo, jeśli nie tragikomicznie, a często przewijającymi się motywami są lipstick, lashes, money, body – słowa-klucze muzyki pop. Piosenka Zombie brzmi trochę tanio i tandetnie; z kolei linia dźwięku Love is a suicide odbiera cała powagę tekstu i w sumie wypada słabo. Ale Perfectionist posiada również dobre punkty: wpadające w ucho Mirrors, rytmiczne Acid Annie, imprezowe Free, wprowadzające klimaty R&B Wonderland i Superficial, spokojniejsze Broke, Heaven i If I was God.

Kills może się wydawać kolejną pustą lalą w show-businessie – tylko że sposób, w jaki opowiada o swoim podejściu do muzyki oraz o frustracji, strachu, samotności i chęci sprostania wymaganiom branży diametralnie zmieniają jej postrzeganie. Polecam poczytać wywiady, w których mówi o tym, jak ogromną presję odczuwała w związku z nagrywaniem płyty i jest to też związane z treściami na Perfectionist.

Po pierwszych przesłuchaniach dałabym sobie rękę uciąć, że gdzieś już słyszałam album w podobnym klimacie. Skądś wydawało mi się znajome to brzmienie, podobna konstrukcja płyty, te często występujące motywy… Pachniało mi trochę Lady Gagą i okazało się, że dobrze kombinowałam: za produkcję albumu odpowiedzialni byli Jeff Bhasker i Fernando Garibay oraz Martin Kierszenbaum (słynny Cherry Boom Boom), którzy  wcześniej pracowali nad płytą The fame. Kills jest ponadto związana z wytwórniami Cherrytree oraz Interscope Records – bingo; w tym albumie czuje się wpływ Gagi w postaci tanecznych Mirrors i Free. Natalia chyba bardzo chciałaby ją dogonić i zepchnąć z piedestału: widać, ze bardzo sili się na to, by wyglądać i brzmieć jak amerykańska koleżanka. Problem w tym, że tę sztuczność łatwo wyczuć – być może sama chciałaby tworzyć inną muzykę, ale wytwórnia każe jej iść w taką właśnie stronę? Szkoda tylko, że naprawdę ładna i utalentowana dziewczyna robi sobie krzywdę lansując się tanimi chwytami – Lady Gaga dawno wyszła z obcisłego body, Natalia nadal jednak uparcie w nim tkwi, zmieniając jedynie wzorki.

kills(fot. ukmix.org)

Również krytycy muzyczni mieli mieszane uczucia co do płyty Kills. Z jednej strony pojawiły się pozytywne opinie: album opisywano jako „dobrze skrojony”, interesujący i ambitny. Z drugiej zaś Perfectionist określany był jako rozczarowujący, przeładowany, pozbawiony polotu, inspiracji, a wreszcie wtórny i oczywisty. Sam Lansky z portalu Idolator.com określił tę płytę jako „rażąco niedocenioną” i… boleśnie cierpiącą z powodu zbytniego podobieństwa do innych albumów. Czyli zrzynanie z innych gwiazdek muzyki nie jest tylko i wyłącznie moim skojarzeniem.

Na rynku gwiazdek muzyki pop walka jest długa, zażarta i krwawa, chwile na szczycie są bardzo krótkie, a smak sławy bywa niezwykle cierpki. Sukces Natalii Kills nie był może aż tak spektakularny jak w przypadku Lady Gagi; wokalistka jednak nie poddaje się i jeszcze w 2013 roku planuje wydać nowy album, Trouble. Dwa single, Controversy i Saturday Night zostały wydane końcem tegorocznych wakacji, ale, szczerze mówiąc, brzmią niezbyt zachęcająco. Myślę jednak, że Natalia Kills to fajna dziewczyna, która ma pewną ciekawą wrażliwość artystyczną i której nagrania naprawdę mogą być dobre. Jeśli tylko zrozumie, że bycie czyjąś wersją wcale nie wychodzi na dobre, szanse na udany album rosną.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s