Muzyka na jesień (cz. I): JEAN-MICHEL JARRE

(fot. eil.com)

Myślę, iż jesień jest bardziej stanem duszy niż porą roku, twierdził swego czasu Fryderyk Nietzsche. Coś w tym niewątpliwie jest: ja niezbyt za nią przepadam, bo to preludium do czapek, szalików, pięciu warstw swetrów (wciąż zimno!) i ubierania się przez pół godziny. By umilić sobie jesień, z chęcią sięgam po dwie płyty, bez których nie wyobrażam sobie tej pory roku!

Jesień ma dla mnie swój elektroniczny akcent w postaci albumu jednego z moich ulubionych artystów, Jeana-Michela Jarre’a. Ta pora roku skłania do refleksji nad przemijaniem, czasem i jego odmierzaniem – to właśnie one stały się inspiracją do nagrania płyty Chronologie. Obok Oxygene i Equinoxe właśnie ten album jest uznawana za jeden z najlepszych w dorobku francuskiego instrumentalisty. Słuchając go po raz pierwszy, miałam przed oczami słynny obraz Salvadora Dali z rozpływającymi się zegarami i ten widok jest już na stałe zakorzeniony w mojej głowie. Chronologie była również pierwszą płytą, której posłuchałam tuż po zobaczeniu Jarre’a na żywo w Katowicach w 2011 roku. Wrażenie zrobiła na mnie ogromne, czego skutkiem było siedem miesięcy z dyskografią tego niezwykłego muzyka.

http://www.geektoys.pl/wp-content/uploads/2012/04/salvador_dali_trwalosc_pamieci.jpg
(fot. geektoys.pl)

Motyw tykającego zegara i upływającego czasu jest dość często obecny na płycie – występuje między innymi w Chronologie IV i VI. Gdzieniegdzie pojawia się element nakręcania zegara, zaś ostatnią kompozycję, Chronologie VIII, kończy dźwięk bijącego ludzkiego serca. Nie sposób więc nie zastanowić się choć na chwilę nad czasem, który był, który trwa, i który wkrótce nadejdzie. Zwłaszcza też, że jeśli odniesiemy to do twórczości Jarre’a, to między wydaniem En Attendant Cousteau, Chronologie a Oxygene 7-13 minęły kolejno trzy i cztery lata – a wszystkie trzy albumy są od siebie kompletnie różne. Na Chronologie nie ma najmniejszego śladu po karaibskich motywach z jej poprzedniczki, zaś kontynuacja Oxygene to już coraz śmielszy ukłon w stronę muzyki trance.

Co takie niezwykłego znajduje się na tym albumie? Ja polecam szczególnie Chronologie III – osobom, które znają twórczość Jana Sebastiana Bacha na pewno zabrzmi znajomo. Barokowo brzmiąca kompozycja zawiera również delikatne wsparcie syntezatorów oraz, pod sam koniec, gitary elektrycznej – w sumie tworzy piękne, monumentalne dzieło. Następnie szybki i dynamiczny Chronologie IV o motywie tykającego zegara. Istnieje wiele remixów tego utworu, ale Dream time mix jest, moim zdaniem, najlepszy. Jego autorem jest belgijski pionier techno, Praga Khan – ku mojemu zdziwieniu, ta wersja nie została umieszczona na składance Jarremix, albumie zawierającym remixy autorstwa rożnych DJ-ów.

Oraz jedno z najpiękniejszych nagrań Jarre’a, Chronologie VI gdy usłyszałam wykonanie z koncertu w Stoczni Gdańskiej, autentycznie się rozpłakałam. Moment, w którym Jean-Michel wychodzi na scenę z akordeonem jest po prostu wspaniały. Magia muzyki? Zdecydowanie tak!

CZĘŚĆ DRUGA >>

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s