Muzyka na jesień (cz. II): THE ALAN PARSONS PROJECT

<< CZĘŚĆ PIERWSZA

http://www.gopixpic.com/1024/the-alan-parsons-project/http:||galeri*uludagsozluk*com|17|the-alan-parsons-project_129717*jpg/
(fot. gopixpic.com)

Odkąd cztery lata temu rozpoczęłam studia, jesień nieodłącznie kojarzy mi się właśnie z tym albumem. Bywało, że słuchałam go codziennie, bo tak przyjemnie kołysał w długie, szare wieczory. Lubię klimat tej kompilacji: jest lekki i rozweselający w I wouldn’t want to be like you, nieco poważniejszy w Games people play, Don’t let it show czy Old and wise, instrumentalny w Mammagamma. Najpiękniejsze utwory The Alan Parsons Project być może znacie z radia – to Don’t answer me i Eye in the sky; niestety, puszczane są bardzo rzadko. Oczywiście polecam przesłuchanie całego Best of ze względu na jej bogactwo brzmień; dla fanów muzyki lat ’70 i ’80 będzie to prawdziwa przyjemność.

The Alan Parsons Project często wymienia się tuż obok takich znamienitości brytyjskiego rocka progresywnego jak Genesis, Electric Light Orchestra czy Emerson, Lake and Palmer. Niestety, jest chyba najmniej znany spośród swoich tak słynnych „sąsiadów”, a niczym im nie ustępuje. Zespół został założony w 1975 roku przez Alana Parsonsa i Erica Woolfsona – pierwszy był producentem i zajmował się dźwiękiem, drugi zaś komponował utwory i pisał teksty. Jako The Alan Parsons Project byli aktywni do 1990 roku, a na ich twórczość silny wpływ miała twórczość Pink Floyd, głównie płyta Dark side of the moon. Duet również nagrywał koncept albumy, pewnego rodzaju opowieści o wątku głównym zbudowanym wokół danego motywu bądź osoby. Stąd w dorobku The Alan Parsons Project płyty takie jak Freudiana, Tales of mystery and imagination (debiutancki album inspirowany życiem i twórczością Edgara Allana Poe) czy I robot (na podstawie opowiadań Isaaca Ashimova, mistrza fantastyki naukowej).

Mój osobisty numer jeden to Don’t answer me – utwór, który zawsze podnosi na duchu.

W twórczości tego brytyjskiego duetu na uwagę zasługują przede wszystkim teksty piosenek. Grupa powstała w połowie lat 70., jest więc reprezentantką „dawnej” szkoły tworzenia muzyki: opierała się na przekazywaniu treści, a nie na odstawianiu „szołu”i zarabianiu pieniędzy. The Alan Parsons Project nigdy nie koncertowali (jedyny wyjątek uczynili w roku 1990), skupiali się raczej na nagraniach studyjnych. Efekty ich pracy są prawdziwą ucztą muzyczną, a Best of słucha się niezwykle lekko i delikatnie.

Eye in the sky. Uwielbiam tę początkową sekwencję gitary i pianina, które momentalnie uspokajają. I am the eye in the sky looking at you…

Jesień wcale nie musi być szara, smutna i do chrzanu – z dobrą muzyką można przetrwać najbrzydsze dni (choć sama wyznaję zasadę, że kołdra nie pyta, kołdra rozumie). Z brzmieniem lat ’70 i ’80 wszystko idzie jakoś łatwiej, a zawsze można wspomóc się grzańcem czy herbatą! A wy czego słuchacie jesienią? Podzielcie się ze mną: musiclikeair@gmail.com!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s