MLA recenzuje: FM RADIO GODS

Możliwe, że nigdy nie usłyszałabym o tej płycie, gdyby nie pewien spektakl dźwięku, strojów i choreografii. Pokaz jesienno-zimowej kolekcji 2010/11 duetu Viktor & Rolf nie bez powodu nosi nazwę Glamour Factory – ciuchy a i owszem bym nosiła, ale bardziej niż one zainteresowała mnie muzyka. Długo szukałam informacji o autorze podkładu do tego pokazu, aż w końcu trafiłam na FM Radio Gods i zremiksowany przez nich album Back To Light Bomb The Bass. I o ile oryginał jest taki sobie, warto posłuchać jego nowej wersji.

Przyznam, że po tę płytę sięgnęłam z niemałą ciekawością. Muzyka minimal / house była mi dotąd znana dość pobieżnie i nie byłam pewna, czego mogę się spodziewać. Trzeba jednak zaznaczyć, że w przypadku albumu Back To Light kij ma dwa końce: najpierw posłuchałam oryginalnego albumu Bomb the Bass, ale dopiero zremiksowana wersja kanadyjskiego duetu FM Radio Gods wyciąga z niego dobre brzmienie.

Album otwiera utwór Boy Girl i to bardzo dobra, rytmiczna i wciągająca zapowiedź. Mimo, iż utrzymana w klimatach house i minimalu, płyta jest dość spokojna; powiedziałabym nawet, że bardzo łagodna i przyjemna. Pojawiają się partie wokalne (np. Paula Conboya czy Richarda Davisa), ale są one tak delikatnie wplecione między sample, że ma się wrażenie, jakby „płynęły”. Właśnie, płynność to dobre słowo określające ten album: nawet parę razy złapałam się na tym, że gdy skończyło się odtwarzanie, ja jakbym się „budziła” z dziwnego transu. Bo brzmienie Back to light jest właśnie jak pewnego rodzaju sen.

Do moich faworytów z pewnością mogę zaliczyć hipnotyzujące The Infinites oraz kawałek Milakia z gościnnym udziałem Martina L.Gore. Tym razem nie śpiewa, za to jego autorstwa są partie klawiszowe w kończącym płytę instrumentalnym utworze. Podoba mi się również to, w jaki sposób użyto sampli w Burn Less Brighter. Pomysł ten przewija się stopniowo przez cały utwór – niby na takiej samej, bardzo prostej zasadzie, ale brzmi dość ciekawie. Numerem jeden jest dla mnie Happy to be cold – smutny, śpiewany chłodnym, jakby pozbawionym uczuć wokalem, ale właśnie dzięki temu uważam go za najlepszy punkt albumu. Na drugim miejscu umieściłabym Up the Mountain: do współpracy przy tym utworze została zaproszona brytyjska folkowa piosenkarka The Battle of Land and Sea – jej delikatny głos dobrze dopełnia się z muzyką.

Remiksów FM Radio Gods słuchałam dość często i na dłuższą metę mogą się wydawać nieco nudne – faktycznie, niektóre partie sampli są przydługawe (np. w utworze Blindspot). Jednak w ogólnym podsumowaniu to dobrze zremiksowany album, dopracowany i dający utworom Bomb the Bass nowe brzmienie. Często zdarza się, że remix to tylko lekkie podkręcenie utworu oryginalnego lub wsadzenie do niego niepotrzebnych elementów, a Kanadyjczycy wykonali kawałek dobrej, muzycznej roboty.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s