Playlista miesiąca: PAŹDZIERNIK (cz. II)

<< CZĘŚĆ PIERWSZA

katy-b-little-red-artwork-1386866995-article-0
(fot. capitalxtra.com)
  1. Jamie Woon, Mirrorwriting

Niezwykle czarujące brzmienie utworu Shoulda, czyli jak oczarować słuchacza w 3 minuty i 47 sekund. Ja usłyszałam go po jednym z treningów i nie mogłam o nim zapomnieć – jest piękny, hipnotyzujący i melodyjny. Po powrocie do domu przesłuchałam z wypiekami cały album Mirrowriting… i nie mogłam przestać. Obok tej płyty nie można przejść obojętnie – i olbrzymim zaskoczeniem było dla mnie to, że choć została wydana w 2011 roku, ja kompletnie o niej nie słyszałam. Być może dlatego, że muzyka soul jest zdominowana głównie przez kobiety i do wykonujących ten gatunek panów po prostu nie docieram. Ale do meritum: Jamie Woon naprawdę mnie zaintrygował, a Mirrowriting od razu trafił na listę ulubieńców jesieni. Już od pierwszych chwil z Night air i Lady luck, poczułam magię i ciepło. Bardzo odpowiada mi zmysłowa, delikatna barwa głosu Jamiego – jego wokal w ogóle jest dość ciekawy. Mniej liryczny niż James Blake, ale momentami przypominający Justina Timberlake’a z okresu Futuresex / Lovesounds. Najlepsze utwory z Mirrorwriting to według mnie Shoulda, Night air, Spirits i Lady luck – chilloutowo, nastrojowo, zmysłowo. Lubię ten stan.

         4. Katy B, Little Red

Ostatni album, który skradł mi serce w październiku, reprezentuje zupełnie inne klimaty, niż te opisane wyżej – Katy B to brytyjska wokalistka electropop i dance. Jej muzyka jest pełna pozytywnej energii: zapewne kojarzycie przebojowy, taneczny kawałek Lights on z albumu On a Mission. Od wydania debiutanckiej płyty minęły 3 lata i tym czasie muzyka Katy uległa lekkiej zmianie. Wokalistka odeszła od eksperymentów z dubstepem i wybrała lżejsze brzmienie house i R&B; swoją najnowszą płytą udowodniła, że można nagrywać świetny dance z ambitnymi tekstami. Little Red jest o wiele bardziej dojrzalsza i ciekawsza, niż poprzedni krążek; więcej też na niej różnorodności. Bardzo interesująco brzmią np. duet z Jessie Ware w piosence Aaliyah czy męski wokal Sampha w utworze Play. Polecam serdecznie przesłuchanie całej płyty, by odkryć cały jej urok – Little Red szczególnie dobrze brzmi na biforze przed imprezą. Lekka i sympatyczna, łączy w sobie zarówno energetyczną, klubową muzykę (Next thing, 5 AM, Aaliyah, What love is made of), jak i wolniejsze utwory (Still, Crying for no reason, All my lovin’). Little Red momentalnie poprawia humor i pozytywnie nastraja na cały dzień!

W muzycznym podsumowaniu października stwierdzam, że chyba mogę polubić jesień – jeśli tylko będę miała wokół siebie tak dużo dobrych płyt, jestem w stanie przetrwać każdą aurę. Do następnego! 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s