MLA recenzuje: DELILAH

inside-my-love-single-artwork
(fot. sbtv.co.uk)

O odkryciu Delilah zdecydował czysty przypadek – jak z większością muzyki w moim życiu. Mieszkałam wtedy w Turynie i któregoś dnia buszowałam po jednym ze sklepów z ciuchami. Jak to w wielu sieciówkach, także i w tym leciała muzyka z „firmowej” playlisty – w pewnym momencie usłyszałam ciekawy, niski wokal: Why’d you do, babe, why’d you do… I pojawiła się myśl, która jest moją dość częstą przypadłością: że gdzieś już musiałam słyszeć tę piosenkę.

Utwór, który słyszałam, to Never be another brytyjskiej wokalistki i autorki tekstów Palomy Ayany Stoecker, używającej pseudonimu Delilah. Artystka ta urodziła się w Paryżu w 1990 roku, a swoją niezwykle oryginalną, fascynującą wręcz urodę zawdzięcza angielskim, kubańskim i nigeryjskim przodkom matki oraz francusko-hiszpańskiemu pochodzeniu ojca. W wieku 12 lat napisała pierwszą piosenkę, pięć lat później związała się z wytwórnią muzyczną Atlantic Records, a w lipcu 2012 roku światło dzienne ujrzał jej debiutancki album, From the roots up. Krytycy muzyczni na wyspach bardzo pochlebnie wyrażali się o brzmieniu Delilah: album został ciepło przyjęty i doceniono dopracowane wykonanie utworów, a twórczość artystki porównywano do muzyki Sade. Brytyjski dziennik The Independent ocenił debiutancki album nawet na pięć gwiazdek, czyli maksimum skali, zaś w notowaniu UK Albums Chart zajął piątą pozycję.

Tym, co urzekło mnie w tej płycie, to jej niezwykłe, wielowymiarowe brzmienie. W zasadzie trudno jednoznacznie określić, jaki gatunek muzyki reprezentuje, bo na From the roots up spotykamy się z ogromną różnorodnością: soul, downtempo, r’n’b, pop, elektronika, drum and bass… Mimo to album jest niezwykle spójny; sama artystka mówi, że jej muzyka jest pełna uczucia, melodyjna, ale i mroczna. I rzeczywiście tak jest: utwory układają się w opowieść płynącą prosto z serca – serca kobiety, która pisze o miłości we wszystkich jej odcieniach. Jest więc bezpośrednie jej wyznanie (Love you so), tęsknota za bliskością (See you again), zaufanie (Inside my love), niecierpliwość w oczekiwaniu na drugą osobę (So irate) oraz gorzkość po rozstaniu (Disrespect).  Gorąco zachęcam do tego, by posłuchać wersji deluxe – zawiera ona kilka  bonus track’ów oraz remixy, m.in. autorstwa RedLighta.

Love you so. Moim zdaniem ten utwór to najsilniejszy punkt na płycie, wprowadzającym dynamikę między wolniejsze, soulowe kawałki. Na uwagę zasługuje również teledysk – zazwyczaj bardzo naturalna i delikatna Delilah wygląda tu niezwykle. Na uwagę zasługują również single Mean to me i I’ll be waiting oraz współpraca z brytyjskim duetem Chase & Status w piosence Time.

Siła, która tkwi w From the roots up to przede wszystkim wokal, teksty i dojrzałość, która emanuje z artystki. Tu muzyka broni się sama w sobie, a ja, oglądając występy Live from KOKO London mam prawdziwe ciarki. Polecam szczególnie Love you so, przy którym naprawdę się wzruszyłam – to jest właśnie siła muzyki! Nie wiem, czy to tylko moje subiektywne odczucie, ale Delilah bardzo przypomina mi tu Amy Winehouse – nawet maniera śpiewania nieco zbiega się ze stylem zmarłej w 2011 roku artystki.

Bardzo gorąco polecam ten album wszystkim kobietom – bo to w końcu nasz mały, kobiecy świat, nasze niepokoje, smutki, radości i poszukiwania miłości, którą postrzegamy nieco inaczej, niż mężczyźni. To dobra płyta na zbliżającą się jesień, na wieczór z rozgrzewającą herbatą. A muzyka Delilah doskonale uzupełnia ten klimat, bo From the roots up otula swą delikatnością i długo nie pozwala o sobie zapomnieć. A ja kibicuję gorąco i czekam na kolejny album tej niezwykłej piosenkarki – Paloma od kilku lat pracuje nad swoim drugim albumem i chce wydać go jako niezależna artystka. Trzymam za słowo i I’ll be waiting.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s