Ghostwriting – pomaga czy szkodzi?

Według mnie to strasznie chore podejście. Piszą tylko i wyłącznie takie utwory, które dają im pewność, że zostaną wyemitowane bądź w radiu, bądź po dokręceniu do nich wideoklipu w którejś z telewizyjnych stacji muzycznych. (…) Gdy pisana przez ciebie muzyka w pewien sposób cię nie odzwierciedla, jesteś swojego rodzaju oszustem.

~ Corey Taylor, wokalista formacji Slipknot

Jak widać, Corey Taylor ma dość określone poglądy w kwestii ghostwriterów i nie odnosi się do nich zbyt przychylnie. O samym zjawisku zrobiło się głośniej w 2010 roku, kiedy to na ekrany kin wszedł film Romana Polańskiego Autor widmo. Choć najczęściej spotykany jest w polityce lub przy pisaniu książek dla / za celebrytów, ghostwriting od lat funkcjonuje również w przemyśle muzycznym. Czym jest i jak wygląda w tej branży? Czy fakt, że dany artysta nie pisze własnych piosenek, zmienia w jakiś sposób jego postrzeganie w oczach fanów? Co na to fani i inni muzycy?

Dla tych, które kompletnie nie wiedzą, o czym mowa: ghostwriter, po polsku nazywany autorem-widmo, to osoba, która odpłatnie tworzy dany tekst np. przemówień, książek czy piosenek. Tekst jest publikowany jest nazwiskiem zleceniodawcy, ghostwriter pozostaje anonimowy (choć nie jest to regułą) i obie strony ustalają warunki współpracy. Treść powstaje, zleceniodawca opłaca – układ idealny, wilk syty i owca cała.

Jednak każdy kij ma dwa końce. Z jednej strony mamy liczne zarzuty, że ghostwriting po prostu nie jest fair; z drugiej zaś pojawiają się głosy, że przecież nie każdy potrafi zarówno dobrze śpiewać, jak i mieć talent do pisania. Powiedzmy sobie jasno: ten fenomen jest już tak powszechny, że nikogo nie powinno to dziwić. W Internecie krążą nawet poradniki dla początkujących ghostwriterów – jeśli tylko masz to coś w swoich tekstach i umiejętnie pukasz do drzwi, otworzą ci.

Co sprawiło, że w ogóle zainteresowałam się tym tematem? Nie wiem, czy śledziliście tegoroczną galę BET Awards (Black Entertaiment Television) – nagroda ta przyznawana jest afroamerykańskim artystom reprezentującym różne dziedziny sztuki, sportu czy kultury. W 2014 roku po raz piąty z rzędu statuetkę dla najlepszej artystki hip-hopwej otrzymała Nicki Minaj – gratulacje gratulacjami, lecz większą uwagę skupiło to, co powiedziała, odbierając ją.

When you hear Nicki Minaj’s spit… Nicki Minaj wrote it!

Czyżby Nicki dawała prztyczka w nos tym, którzy nie piszą własnych piosenek? Internet wprost zawrzał: błyskawicznie domyślono się, że raperka pije do konkurentki z branży hiphopowej, Iggy Azalei, i zarzuca jej wysługiwanie się autorami-widmo. Za teksty Australijki miał być podobno odpowiedzialny jej opiekun, T.I., a Iggy rzekomo nie ma żadnego wkładu w swoje rymy. Istnieje wiele sposobów, by obrazić kogoś w branży hip-hopowej: jednym z nich jest właśnie zarzucenie, że nie jest autorem własnych piosenek. W rapie chodzi przecież o to, by wyrazić siebie swoimi własnymi słowami, a nie cudzymi. Solidny policzek i dość poważna kosa między raperkami: z początku uderzył mnie bezczelny, wręcz prostacki sposób, w jaki zachowywała się Nicki na scenie. Raczej prowokowała, niż naprawdę chciała kogokolwiek oskarżyć. Na tak rzuconą rapową rękawicę Azalea zareagowała najlepiej, jak można było – odpowiedziała, że trudno zignorować całe to zajście, ale nie zamierza go komentować. Zamiast odwdzięczyć się inną złośliwością pogratulowała Nicki wygranej, a sprawa jakoś przycichła.

Abstrahując już od sytuacji na BET Awards: autorzy-widmo wcale nie są anonimowi. Wielu z nich znamy z imienia i nazwiska lub pseudonimu. O wielu z nich zapewne nie wiecie ani nie domyślacie się, że napisali waszą ulubione piosenki. Przykłady? Zanim Lady Gaga stała się sławna, pisała teksty między innymi dla Britney Spears, Fergie czy The Pussycat Dolls. Nie jest tajemnicą, że Dr Dre korzystał z usług ghostwriterów – i to nie byle jakich, bo rymy układali dla niego Jay-Z, Eminem czy Snoop Dogg. Wszystkie wczesne nagrania Aaliyah są zasługą R.Kelly’ego, a za megahitem Rihanny Diamonds stoi nie kto inny jak Sia. Jeśli jesteście ciekawi, kto jest autorem tekstów Waszych ulubionych albumów, zerknijcie sobie do książeczek płyt (jeśli jeszcze ich słuchacie) albo poszukajcie w Wikipedii.

Zapewne nie jestem jedyną osobą, która woli teksty pisane i wykonywane przez tego samego artystę: zwyczajnie bardziej go szanuję i uznaję za bardziej wiarygodnego. Nie mam nic przeciwko współpracy artysty z ghostwriterem, ale jeśli 3/4 utworów zostało napisanych przez kogoś innego, to nieco daje do myślenia. Bo gdy wśród autorów tekstów wciąż powtarzają się te same nazwiska: Kierszenbaum, Red One, Timbaland, Pharrell, Hermansen i Eriksen czy Theron Feemster, to utwierdzam się w przekonaniu, że branża muzyczna to jednak wielka maszynka do robienia pieniędzy.

Reklamy

2 thoughts on “Ghostwriting – pomaga czy szkodzi?

    1. @Tony – W tym wpisie akurat odniosłam się jedynie do tekstów, ale faktycznie nie poruszyłam kwestii muzyki. Też można ją rozkminić, dzięki za pomysł 😉 „Przyjęło się” utożsamiać twórczość danego artysty z jego własnym wkładem w proces tworzenia, ale te dwie kwestie nie zawsze są tożsame. Ktoś ma dar do pisania, ktoś inny do śpiewania, a jeszcze inna osoba ma genialną wyobraźnię do tworzenia muzyki. Dobrym przykładem jest Maarten Vorwerk, doskonały ghostwriter branży EDM – większość ostatnich elektronicznych hitów to właśnie jego dzieło.

      Pozdrawiam Cię serdecznie i dzięki za feedback! (;

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s