Playlista miesiąca: LISTOPAD

Moja listopadowa playlista była zdecydowanie odkrywcza: znów zaczęłam słuchać radia i dzięki temu dotarłam do kilku nowych artystów. „Podsłuchiwałam” też od innych – zachęcona przychylnymi recenzjami sięgnęłam po płytę Azealii Banks, SOHNa czy Jessie J. Dla All About Music recenzowałam Bryana Adamsa i Skrillexa, więc i ci wykonawcy zagościli w mojej playliście. Kto jednak zrobił na mnie największe wrażenie?

http://weirdestbandintheworld.com/tag/die-antwoord/
(fot. weirdestbandintheworld.com)

#1. Die Antwoord, Donker Mag, TEN$ION

Pamiętam, z jakim zaciekawieniem słuchałam po raz pierwszy albumu Kala M.I.I. – płyta pochodzącej ze Sri Lanki wokalistki była dla mnie kulturowo-muzycznym szokiem. Żywa, głośna i brzmiąca wszystkimi dźwiękami południowej Azji, jest zupełnie inna od tego, co nagrywa się w Europie czy USA. Podczas słuchania ma się poczucie zanurzenia w kompletnie innej kulturze – i podobne wrażenie odniosłam przy pierwszym spotkaniu z Die Antwoord.

Jak już wspominałam w rubryce Tego słuchamy, pochodzący z RPA Die Antwoord szokują swoim odjechanym wizerunkiem i teledyskami. Jego członkowie są przedstawicielami kontrkultury zef – to styl bycia, tworzenia muzyki i myślenia. Jak mówi Yo-landi Visser:

„Jesteś zef wtedy, kiedy jesteś biedny, ale fancy. Biedny, ale seksowny, kiedy masz styl”

Są tak inni od europejskiej „normalności”, że ich twórczość chłonie się z zaciekawieniem graniczącym z fascynacją. Gdy pierwszy raz obejrzałam teledysk Ugly Boy, autentycznie miałam ciarki – ten utwór tylko z początku jest słodki i delikatny, a dodatkowe wrażenia funduje teledysk. Albumu Donker Mag słucha się z zapartym tchem, bo gwarantuje dość silne doznania: sporo na nim tekstów uznawanych za wulgarne, obsceniczne czy przesycone seksem, a i agresywne brzmienie jeszcze bardziej podkręca wrażenia. Dla mnie wygrywają utwory Ugly Boy, Happy Go Sucky Fucky, Pitbull Terrier i Girl I Want 2 Eat U, z poprzedniej płyty I Fink U Freeky czy Baby’s On Fire.

Jak bardzo dobrze napisała Pająk, Die Antwoord jest jak dobry narkotyk. Wiesz, że cię niszczy, ale chcesz ćpać więcej. Ma w sobie ten hipnotyzujący magnetyzm i kulturową inność, która fascynuje – być może dlatego, że po prostu nie rozumiemy zef… i lubimy patrzeć na świrów. No cóż, KLIK.

#2. U2, Songs of Innocence

Od muzyków oczekuję, by wciąż rozwijali się i wzbogacali swoje brzmienie – U2 zdecydowanie poszli do przodu i za to należą im się ogromne brawa. Na Songs of Innocence czuje się wpływy młodszego pokolenia (Colplay, Ed Sheeran, James Blunt) oraz muzyki elektronicznej. Być może niektórzy fani spodziewali się po irlandzkiej czwórce kolejnych hiciorów na miarę One i mogą poczuć się rozczarowani Songs of Innocence.

Gdy rozmawiałam o Songs of Innocence ze znajomymi czy innymi recenzentami, napotykałam bardzo różne opinie. Mój Tata nie do końca podzielał mój zachwyt nad tym albumem, ale jako wielki fan U2 z czasów The Joshua Tree rzeczywiście może poczuć się nieco zawiedziony. Moim zdaniem to bardzo dopracowana płyta i z pełną świadomością przyznaję – chyba najlepsza w dorobku U2. Choć nie zawiera hiciora na miarę With or Without You czy Where The Streets Have No Name, każda piosenka jest małym dziełem samym w sobie. W tym albumie jest energia, dynamika i optymistyczne brzmienie, którego pozbawiony był krążek No Line On The Horizon.

Najlepsze utwory z Songs of Innocence? Piękne, poruszające Raised By Wolves i Cedarwood Road, zaskakujący, ale bardzo wysublimowany The Troubles, Iris (Hold Me Close), w którym czuć nieco powiew Coldplay. Bardzo spodobało mi się połączenie elektronicznych sampli z rockowym brzmieniem w Sleep Like A Baby Tonight; z kolei wykonanie Every Breaking Wave z MTV EMA w Glasgow po prostu wbiło mnie w fotel. Bono wciąż jest we wspaniałej formie wokalnej i naprawdę marzę o tym, by wreszcie zobaczyć U2 na żywo. Może w tym roku się uda!

#3. Royal Blood, Royal Blood

Od tego rocka pęka podłoga!, krzyczy okładka najnowszego LAIFa. Doskonale wiedzą o tym festiwalowicze, którzy bawili się na tegorocznym Open’erze – podczas koncertu Royal Blood szaleli z taką mocą, że roznieśli ją w pył.

Zespół ten podrzucił mi mój Tata (tak w ogóle to powinnam założyć kącik „Tata poleca” :)). Brzmienie Royal Blood jest hałaśliwe i zadziorne; to 100% garażowego rocka. Momentami bardzo przypomina mi klasyków takich jak Led Zeppelin czy Kasabian; podobnie jak The White Stripes Mike Kerr i Ben Thatcher ograniczają się jedynie do perkusji i gitary basowej, ale mimo niewielkiej ilości instrumentów potrafią nieźle łoić.

Dawno nie gościł u mnie rock’n’roll i nie ukrywam, że nieco mi go brakowało – płyta Royal Blood to doskonała propozycja dla spragnionych takich klimatów. Jestem zdecydowaną fanką wokalu Mike’a Kerra: choć jego głos ma ciepłą barwę, potrafi brzmieć i ostro, i zmysłowo. Otwierający płytę Out Of The Black to świetne wprowadzenie: rytmiczne, głośne i z pazurem. Bardzo podoba mi się gitara w Ten Tonne Skeleton, która nadaje temu utworowi rytmiczności i zadziorności. Figure It Out, Careless, You Can Be So Cruel to moi faworyci – przy tych kawałkach mam ochotę na imprezę w rockowym stylu!

Słuchając Royal Blood nie można uniknąć porównań do innych znanych grup: Little Monster przypomina mi nieco Incubus, Figure It Out The White Stripes, początkowa solówka z Loose Change utwór Immortal The Rasmus. Mimo wszystko Royal Blood mają swój styl i są w nim konsekwentni, a jak na debiutantów reprezentują bardzo wysoki poziom. Są skoncentrowani na muzyce i ostrym łojeniu w starym, dobrym stylu – ja czekam na kolejną płytę i mam nadzieję, że znów wystąpią w Polsce!

A jakie zespoły skradły Wam serce w listopadzie? Czego słuchaliście początkiem jesieni i czym chcielibyście się podzielić? Piszcie na musiclikeair@gmail.com, chętnie zerknę na rekomendacje! 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s