MLA recenzuje: CALVIN HARRIS

Calvina Harrisa nie trzeba chyba nikomu przedstawiać – ten szkocki dj jest obecnie jednym z najgorętszych nazwisk wśród producentów. Nagrywa z takimi gwiazdami jak Rihanna czy Ellie Goulding, o jego występy biją się kluby z całego świata, a kolejne single nie schodzą z list przebojów. Latem wszyscy szaleliśmy przy radosnym utworze Summer – piosenka ta zapowiadała najnowszy album Harrisa, Motion. Czy krążek ten powtórzył sukces poprzedniej płyty?

(recenzja ukazała się w grudniu 2014 na All About Music)

Niestety, Motion to pozycja nieco nierówna i niespójna. Pierwsza połowa płyty to ciepłe brzmienie elektroniki: znajdziemy na niej te lepsze utwory, takie jak Blame, Under Control, Summer i Outside. W drugiej zaś części zaczynają się dziwne „eksperymenty”, które nie do końca można uznać za udane. Harris zdecydowanie lepiej brzmi w popowo-elektronicznej stylistyce i krążek Motion tylko to potwierdza. Lekkie, typowo imprezowe piosenki to Summer, Faith i Love Now; klubowe, nieco „cięższe” kawałki reprezentują np. Overdrive, Slow Acid i Burnin. I o ile pierwsza część płyty mi się spodobała, tak druga nieco rozczarowuje.

Zacznijmy jednak od plusów Motion – lekkie i wpadające w ucho utwory to z pewnością mocna strona Calvina Harrisa. Szkocki muzyk zgrabnie łączy pop z elektroniką i tworzy z nich piosenki, które szturmują listy przebojów. Kawałki z udziałem Ellie Goulding, Rihanny czy Kelis z płyty 18 Months stały się przepustką do jego kariery. Na najnowszej płycie również pojawia się cała plejada gwiazd, między innymi duet Hurts (nawet dwa razy), Gwen Stefani, Big Sean i HAIM. Współpraca z nimi na pewno urozmaica płytę „wizualnie”, natomiast nie każda z tych kompozycji jest udana. Bardzo pochwalę piosenki takie jak Love Now z udziałem All About She, Dollar Signs, w którym zaśpiewała Tinashé oraz wspomagane przez Johna Newmana Blame. Pierwszy singiel z płyty, Under Control, ma w sobie lekki akcent europejskiego trance’u – został wyprodukowany we współpracy z Alesso i myślę, że to jeden z najmocniejszych utworów na płycie. Bardzo dobre wrażenie zrobił też na mnie kawałek It Was You – lekkie brzmienie i łagodny, nieco rozmyty wokal na pewno spodobają się miłośnikom muzyki house.

Dobra passa Motion trwa miej więcej do utworu Ecstasy. Choć uwielbiam muzykę i styl Hurts, ta piosenka na pewno nie należy do moich faworytów: jest nudna, dość prosta i niczym się nie wyróżnia. Brzmienie tego utworu kompletnie nie pasuje do reszty płyty i uważam, że umieszczenie spokojniejszej pozycji na tanecznym albumie jest niewypałem. Piosenka Pray to God również nie jest najlepsza; ma się wrażenie, że została zdominowana przez HAIM, a udziału Harrisa w ogóle w niej nie ma. Together to propozycja niby taneczna, ale brakuje jej energii – i nie ratuje jej nawet głos fantastycznej Gwen Stefani. Utwór ma w dodatku dość naiwny tekst i naprawdę nie wiem, jak go obronić. A jeśli już przy tekście jesteśmy – bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się piosenka Open Wide z Big Seanem. Mam ponadto wrażenie, że jest bardzo podobna do imprezowego hymnu Swedish House Mafia, Miami 2 Ibiza, w którym rymuje Tinie Tempah. Za dużo przypadków jak na jedną piosenkę.

Gdybym nie znała twórczości BURNS’a, kolegi z wytwórni Harrisa, zapewne rozpływałabym się w zachwytach nad instrumentalnymi utworami z Motion. Obaj artyści są bardzo dobrymi przyjaciółmi, często występują razem i nagrywają dla tej samej wytwórni, Fly Eye Records. Nie dziwi mnie więc, że w ich twórczości pojawiają się zapożyczenia i niektóre ich utwory brzmią podobnie. Choć Slow Acid i Overdrive to dobre kompozycje, wykorzystują znane mi już z EP-ek BURNS’a sample – i uważam, że bije on Harrisa na głowę jeśli chodzi o tę technikę. Calvinowi znacznie bliżej jest do tanecznych kawałków z list przebojów niż do mrocznego, nieprzewidywalnego stylu BURNS’a i te dwa utwory są jedynie urozmaiceniem płyty Motion. Niemniej jednak użycie syntezatorów, głęboki dźwięk i inspiracja housem lat 90. w Slow Acid to interesująca propozycja, która dobrze brzmi.

Talent i pracowitość zapewniły Harrisowi sukces, a dzięki współpracy z gwiazdami stał się jednym z najpopularniejszych dj-ów na świecie. Niewątpliwie jest bardzo dobrym producentem, który wie, jak nagrywać wielkie hity. Płyta Motion nie jest zła, ale niektóre piosenki są albo przeładowane, albo niedopracowane. Taneczne klimaty i energia to mocne strony Calvina Harrisa – i jestem pewna, że kolejny album podąży w tym kierunku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s