BERLin RAVE, czyli poznańskie święto elektroniki

https://www.facebook.com/berlinekspreskolektiv/timeline
(fot. Berlin Ekspres Kolektiv)

Wybierając się do Poznania postawiłam przed sobą małe zadanie: znaleźć brzmienia mroczne, nieprzewidywalne i eksperymentalne. Na Berlin Wrocław Ekspres pojawiłam się pełna ciekawości, podczas BERLin RAVE szukałam zaś różnorodności i inspiracji. Chciałam, by Poznań mnie zaskoczył i tak też się stało: w klubie 8 BiTÓW usłyszałam wiele świetnych setów i byłam pod ogromnym wrażeniem. Prawdziwy, berliński rave na najwyższym poziomie, niezwykle pozytywna atmosfera i wspaniała muzyka – 17 stycznia 2015 było naprawdę głośno!

Znaczenie słowa rave to w przymiotniku „hałaśliwy”; w czasowniku „zachwycać / entuzjazmować się”, natomiast w rzeczowniku: „impreza”. Naszym celem jest połączenie tych trzech haseł w jedną, spójną całość, która w rezultacie sprawi, że już nikt nie będzie pytał o to, czym jest REJV!

– tak na BERLin RAVE zapraszali organizatorzy. Klimat berlińskich imprez techno niewątpliwie można było poczuć w 8 BiTACH. Miejsce znane jest w mieście z brzmienia techno, electro czy deep house, a dwa piętra lokalu oferują możliwość dwóch występów jednocześnie. Łączenie różnych stylów to zdecydowanie silny punkt imprezy. Muzyka elektroniczna jest niezwykle barwnym i bogatym gatunkiem, a podczas BERLin RAVE można było posłuchać jej różnorodnych brzmień.

Na głównej scenie, RAVE, gościło minimal techno, electro czy deep i tech-house. Imprezę otworzył duet Maureen & U-Nick – ich świetny, energetyczny występ był doskonałym rozpoczęciem wydarzenia. Bardzo spodobał mi się ich styl i dopracowanie brzmienia; warto zauważyć, że współpracują z Ibiza Live Radio i występują na licznych eventach (np. Silesia in Love). Z kolei występ Wardity, dj-ki z Berlina, zrobił na mnie piorunujące wrażenie – jak sama przyznaje, gra tylko takie utwory z którymi ma osobiste skojarzenia, a jej kawałki mają opowiadać historie. Bardzo chciałam ją zobaczyć w akcji i muszę przyznać, że zachwyciła mnie jej energia; podczas BERLin RAVE prawdziwie zatrzęsła sceną!

Występ Truanta również bardzo przypadł mi do gustu – ten warszawski dj jest rezydentem klubu Luzztro. Spędził kilka lat w Londynie i to zdecydowanie czuć w jego setach: zagrał niezwykle klimatyczny i ciepły deep house z odrobiną wokalu, ale i dał elektronicznego czadu. Jako że brytyjski house jest mi niezwykle bliski, jego występ bardzo mi się spodobał. Ostatnim na scenie RAVE był Feelaz, który zaintrygował mnie sposobem, w jaki łączy kawałki – również i on mieszkał przez jakiś czas w Londynie i jego styl miksowania ma w sobie nieco z UK garage.

W muzycznych poszukiwaniach częściej bywałam na piętrze: na scenie DOPE usłyszeć można było progressive house, electro i nieco więcej mrocznych brzmień. Jako pierwszy wystąpił Pinopa, poznański dj, który zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie swoim rytmicznym setem. Słuchałam go z przyjemnością; w przemyślany i dopracowany sposób łączył elementy wokalne z instrumentalnymi. Jego no_contact press pinopa! vol.4 ma w sobie magnetyzm i ciekawe, tajemniczo-mroczne brzmienie, którego poszukiwałam.

Z kolei Patryk Cannon totalnie mnie zaskoczył – to dj niezwykle ekspresyjny, który nie boi się eksperymentować, a w dodatku jest prawdziwym zwierzem scenicznym. Jego set był mroczny i nieprzewidywalny; podczas grania wykorzystywał swój własny głos i łączył go z psychodelic trance’m czy samplami. Od kiedy pamiętam muszę coś robić, a muzyka nadaje temu sens. Emocje zawsze te same – szczerość i radość z tworzenia beatów, mówi sam o sobie, a tę pasję było widać i słychać!

Pochodzący z Gorzowa Wielkopolskiego MNKY również zrobił na mnie wrażenie. Gdy tylko pojawił się za dj-ką, wraz z nim na scenę DOPE zawitała niezwykła energia. Zaskoczył mnie nieprzewidywalnością i melodyjnością; niezwykle łączył mrok industrialu i taneczne rytmy. Nic w tym dziwnego – MNKY jest rezydentem dwóch gorzowskich klubów i organizuje imprezy inSIDE/outSIDE, których sława dotarła nawet do Berlina.

Świetnie zaprezentował się również Marcin Woszczak, miłośnik winyli i niemainstreamowych artystów. Obraca się w kręgu minimal techno i acid, ale w secie z BERLin RAVE pojawiła się odrobina house i UK garage, za co daję mu ogromny plus. Moim numerem jeden ze sceny DOPE jest jednak Michał Gutkowski – doskonały muzycznie i niezwykle energetyczny. Zaczął delikatnym, bardzo melodyjnym vocal trance’m, a potem łączył go z innymi klubowymi dźwiękami. Sto procent udanego seta; jego występ był istną taneczną petardą! Równie dobrze słucha się go na SoundCloudzie – polecam zarówno sety z klubów, jak i audycje Polish Rave Order, w których promuje kulturę rave.

Tam, gdzie pojawia się dobra muzyka, pojawiają się również fantastyczni ludzie. Sobotnia impreza skupiła fantastyczną, bardzo pozytywną publiczność, którą docenili zarówno występujący dj’e, jak i organizatorzy. Dzięki niezwykłej atmosferze szaleństwa w klubie 8 BiTÓW trwały do 10 rano – Poznań po raz kolejny udowodnił, że zasługuje na miano elektronicznej stolicy Polski. Sukces BERLin RAVE jest niepodważalny i myślę, że na kolejną edycję nie trzeba będzie długo czekać!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s