Muzyczno-filmowy luty: ulubione soundtracki (cz. II)

<< CZĘŚĆ PIERWSZA

#4. VA, John Wick: Original Motion Picture Soundtrack (John Wick, reż. David Leitch, 2014 r.)

O ile sam film John Wick nie jest powalający, to soundtrack zasługuje na uwagę. Rock z domieszką elektroniki i dubstep tworzą mroczną, intrygującą ścieżkę dźwiękową i stanowią doskonałe tło dla akcji. Moją uwagę zwrócił szczególnie utwór Who You Talkin’ To Man? w wykonaniu Ciscandra Nostalghia – rozmyty wokal, elektroniczne wstawki i gitarowe riffy przypominają mi nieco stylistykę Marylina Mansona. A jeśli nawet kogoś nie przekonał Keanu Reeves w głównej roli, być może skusi się jednak na soundtrack – warto go przesłuchać.

#5. Madredeus, Ainda (Lisbon Story, reż. Wim Wenders, 1994 r.)

Atmosfera Lizbony, dźwięki tego miasta-portu, melodia języka, zbliżonego bardziej do rosyjskiego niż jakiegokolwiek języka śródziemnomorskiego, sprawiły, że zapragnąłem skomponować film, w którym dźwięk przeważałby nad obrazem… Wydało to mi się interesujące. I między innymi o tym opowiada Lisbon story.

– mówił o filmie jego reżyser, Wim Wenders.

Choć film Lisbon Story nie przypadł mi do gustu (ja zapamiętałam miasto zupełnie inaczej), soundtrack jest fantastyczny i słuchałam go jak urzeczona. Delikatność gitary i subtelny śpiew tworzą piękny odcień smutku, tak charakterystyczny dla fado. Z pewnością nie jest to muzyka dla każdego, ale gorąco zachęcam, by choć raz jej posłuchać. Jest tak hipnotyzująca, że nie można przejść obok niej obojętnie.

#6. VA, An Education (Była sobie dziewczyna, reż. Lone Scherfig, 2009 r.)

Bardzo dobry, niezwykle kobiecy film, który polecam każdemu. W rolach głównych Carey Mulligan, Peter Sarsgaard, Dominic Cooper i Rosamund Pike – obsada doskonała, historia interesująca, akcja umiejscowiona w latach 60. XX wieku. A w dodatku bardzo udany soundtrack: utrzymany w stylistyce retro, łączący w sobie zmysłowe, francuskie piosenki, delikatny jazz i rock’n’rolla. Polecam na nastrojowy wieczór, można się rozmarzyć 😉

#7. Buena Vista Social Club & Ry Cooder, Buena Vista Social Club (BVSC, reż. Wim Wenders, 1999 r.)

W moim zestawieniu pojawia się kolejny film Wima Wendersa i przyznaję, że ten skradł mi serce od pierwszych chwil. Muzyka latynoska jest mi szczególnie bliska ze względu na taneczny epizod w moim życiu; przy sambie czy cha-chy po prostu nie mogę usiedzieć w miejscu. Po obejrzeniu filmu Buena Vista Social Club jestem przekonana, iż na tym świecie nie ma miejsca bardziej tętniącego takimi rytmami niż Kuba – muzyka grana na każdym rogu i z urzekającą wręcz pasją. Uwielbiam hipnotyzujący rytm Chan Chan, energetyczny El Cuarto De Tula, nostalgiczny El Carretero, pełen pasji Candela. Oj, czuję w powietrzu salsotekę!

Oto moje ulubione soundtracki – mam nadzieję, że spodobało się Wam filmowo-muzyczne zestawienie. Jeśli chcielibyście polecić mi ciekawą muzykę (nie tylko tę ze szklanego ekranu), piszcie śmiało: musiclikeair@gmail.com (;

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s