BERLin RAVE #2: rave, jakiego jeszcze nie widzieliście!

Co takiego ma w sobie rave, że tak wkręca? Niesamowita atmosfera, dużo dobrej muzyki, hipnotyzujące brzmienia techno i wiele pozytywnej energii – z każdą kolejną inicjatywą Berlin Ekspres Kolektiv chce się więcej słuchać i jeszcze dłużej szaleć. Nie inaczej było w przypadku BERLin RAVE #2 – 20 lutego w poznańskim klubie 8 BiTÓW wystąpili artyści, którzy zaprezentowali prawdziwe, energetyzujące techno. Kto nie był, niech żałuje – naprawdę ładnie tłukło.

Nie mogę oczywiście uniknąć porównań z pierwszą imprezą z cyklu BERLin RAVE. Nie chodzi mi o ocenianie, która z nich była lepsza (bo podczas każdej szukam w techno czegoś innego), lecz raczej o pochwalenie ich wysokiego poziomu. W Poznaniu goszczą więc artyści zarówno z Polski, jak i zza granicy, a brzmienia są zróżnicowane i dopracowane. Może i posłużę się wyświechtanym hasełkiem, ale na BERLin RAVE każdy znajdzie coś dla siebie – podróż przez odcienie elektroniki to zdecydowanie ogromny plus imprezy. Podczas pierwszej częściej bywałam na górnej scenie DOPE w poszukiwaniu brzmień nieprzewidywalnych i eksperymentalnych. Tym razem bardziej zaciekawiły mnie rytmy na głównej – scena MAIN przekonała mnie do siebie interesującą konstrukcją setów, nieoczywistością oraz niezwykle fajnym, pozytywnym szaleństwem. Dodatkowo, tym razem na głównej scenie pojawiły się ciekawe wizualizacje ilustrujące m.in. Poznań z lat 20.

MAIN – winyl i dobra selekcja

Od razu zainteresował mnie Faik Muchs, pierwszy z występujących na głównej scenie dj-ów. Podczas grania był bardzo spokojny i opanowany, ale potrafił wrzucić niezły beat! Wśród winyli czuł się doskonale, eksperymentował ze zmianami tempa i łączył brzmienia. W jego secie spodobało mi się melodyjne techno wplecione między silne basy. Wybór akurat jego na otwarcie imprezy uważam za doskonały; jego pasję do muzyki było widać i słychać.

Kreatywny i oryginalny Deas również zwrócił moją uwagę. Set tego krakowskiego dj-a był pełen energii od początku do samego końca; spodobało mi się również jego podejście do minimalu. W innych jego nagraniach słychać inspiracje progressive house’m czy mrocznym, berlińskim techno, ale jego największym plusem jest nieprzewidywalność i nonkonformizm.

Przyznam, że najbardziej zaskoczył mnie występ Jozaka, dj’a pochodzącego z Holandii, a mieszkającego w Berlinie. Bez dwóch zdań był to set wieczoru; zaprezentował minimal w najlepszej postaci, pełen interesujących przejść i kreatywnych rozwiązań. Futurystyczny, z jednej strony delikatny i eklektyczny, z drugiej zaś niezwykle rytmiczny – deep house i techno w jego wykonaniu brzmiały hipnotyzująco.

Występ MODULE, czyli śląskiej formacji Oscara Dragona i Capo, nieco mnie zaskoczył. Choć obaj reprezentują nieco inne style, razem zabrzmieli spójnie i ciekawie. Ich podejście do minimalu prawdziwie mnie zahipnotyzowało – dobra robota na winylach, panowie; jesteście moimi drugimi faworytami wieczoru 😉

BAR – ładnie tłukło, nieco zaskoczyło

Miło było posłuchać wrocławskiego akcentu w Poznaniu! Duet Leesica & Yuliya to dwie dj-ki, rezydentki klubu BauBar, które zgrabnie wprowadziły house’owo-garage’owe klimaty na górną scenę. Choć przyzwyczajone są do dłuższych setów, a w 8 BiTACH grały po raz pierwszy, spisały się na piątkę – spodobała mi się rytmiczność i nieco mroczniejszy beat. Z chęcią ponownie odwiedzę BauBar, bo ich występ naprawdę mnie zaciekawił.

Redroom, czyli o dwóch takich, co wybrali techno. Mój zdecydowany numer jeden z górnej sceny: poznański duet zaczął spokojnie, ale później zaserwował melodyjne i hipnotyzujące brzmienia. Minimal, delikatność i rytmiczność – tak opisałabym ich seta z BERLin RAVE; królował deep house i techno. Ich brzmienie zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie i… czekam na więcej.

Zanim Wilk pojawił się za djką, udało mi się zamienić z nim parę słów. Gdański dj przyznał, że przygotował nieco cięższy materiał i nie wie, jak zostanie przyjęty przez publiczność – moim zdaniem było ciekawie, mrocznie i w dobrym klimacie. Fakt, jego nieco „łamane” brzmienie, hałasy i zakłócenia nie wszystkim mogą przypaść do gustu: niektóre elementy seta były lepsze, inne zaś nie do końca mnie przekonały. Niemniej jednak spodobało mi się, gdy zagrał z Michałem Gutkowskim – choć oboje są różni i reprezentują inne brzmienia, razem wypadli całkiem zgrabnie.

Ponownie miałam okazję zobaczyć w akcji Michała Gutkowskiego – zapowiadał, że będzie ładnie… i potwierdzam, było. Tym razem mniej delikatnie i klubowo, a trochę więcej ostrzejszych klimatów i dużo dobrego, mrocznego beatu. A w wolnej chwili polecam jego Love Mix Valentine’s Day – bardzo miło buja!

Wczesnym rankiem krakowski dj Musk bardzo ładnie rozbujał publiczność. Subtelnie i w doskonałym klimacie – muszę przyznać, że grał bardzo klimatycznie i nastrojowo. Spodobał mi się ponadto nastrój tajemnicy (być może dodatkowo wspomagany dopiero co budzącym się dniem?), który charakteryzuje jego sety. Mają w sobie to coś, które przyciąga słuchaczy.

Ponownie wybrałam się w elektroniczną podróż, usłyszałam wiele dobrych brzmień i zainspirowałam się muzyką. BERLin RAVE #2 był dla mnie okazją do poznania nowych dźwięków i szaleństw do świtu. Rave uzależnia swoim niepowtarzalnym klimatem i cudownymi ludźmi, którzy się na nim pojawiają. Pozdro techno… i z niecierpliwością (oraz ciekawością) czekam na kolejny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s