Playlista miesiąca: MARZEC (cz. II)

<< CZĘŚĆ PIERWSZA

#5. HVOB, HVOB

Podsłuchałam od znajomego kawałek Oxid i od razu pokochałam brzmienie HVOB. Muzyka, którą tworzy trio pod przewodnictwem Olivera Koletzkiego to spokojna i nastrojowa elektronika, którą ubarwia głos wokalistki. Subtelne klimaty elektroniki bardzo przypadł mi do gustu: ich deep house intryguje tajemnicą i zdecydowanie ma w sobie to coś! Szczególnie polecam Window, Hold Your Horses, Dogs czy Always Like This – nowy album już 17 kwietnia, więc będzie słuchanko </3

#6. Purity Ring, Another Eternity

Mniej baśniowy niż Grimes, bardziej elektroniczny niż Phantogram – bardzo polubiłam styl Purity Ring! Spodobała mi się debiutancka płyta Shrines (pochodziły z niej fenomenalne piosenki Obedear czy Lofticries), ale to krążek Another Eternity naprawdę skradł mi serce. Wciąż silnie opiera się na ambitnej elektronice i subtelnym wokalu, lecz tym razem brzmienie jest bardziej energetyczne i ciekawsze – uwielbiam kawałki Repetition, Dust Hymn, Stranger Than Earth i Sea Castle. Ciekawi mnie również, co kanadyjski duet zaserwuje na trzecim albumie, bo ich brzmienie zapowiada się naprawdę obiecująco.

#7. Medina, For Altid

Medina już pojawiła się na łamach MLA – jest nie tylko przepiękną kobietą, ale to również niezwykle utalentowana i pełna pasji artystka. Płyta For Altid nie raz i nie dwa ratowała mnie w ciężkich chwilach (a takich w marcu troszkę się nazbierało), więc ponownie po nią sięgnęłam, swoje przepłakałam… i silniejsza ruszyłam dalej 😉 Duńskojęzyczny album uważam za o wiele bardziej szczery i dopracowany niż jego angielski odpowiednik, Forever. Uwielbiam utwory Synd for dig, Lyser i morke, Lykkepille czy Vend om, lecz moim numerem jeden jest 12 dage – zawsze pomaga przy pożegnaniach / rozstaniach.

#8. Years & Years, Y&Y EP

Pewnego dnia obudziłam się z tekstem Take Shelter w głowie i nie mogłam pozbyć się go z myśli. Sięgnęłam po EP-kę młodych Brytyjczyków i naprawdę mi się spodobała – elektroniczne trio robi bardzo sympatyczną, ciepłą w odbiorze muzykę; wpadającą w ucho, ale nie tandetną. Muzycznie Olly Alexander, Mikey Goldsworthy i Emre Turkmen obracają się wokół synthpopu, dance i indie; bardzo pochwalę ich za świeżość, rytmiczność i pozytywne brzmienie. Szaleję za kawałkami King, Sunlight, Worship czy Desire i z niecierpliwością czekam na album Communion – premiera już 22 czerwca!

Jak widać na załączonym obrazku, moja marcowa playlista była pełna najróżniejszych odcieni elektroniki; momentami bardziej radosna, czasem zmysłowa, nieco nostalgiczna, odrobinę jedynie gorzka. Nie mogę doczekać się, co przyniesie mi kwiecień: jeśli macie ciekawą muzykę do polecenia, bardzo chętnie przyjmę rekomendacje! Adres ten sam – musiclikeair@gmail.com 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s