Playlista miesiąca: KWIECIEŃ (cz. I)

W tym miesiącu pojawiło się i coś nowego, i coś znanego – moja kwietniowa playlista to mieszanka rocka, soulu, elektroniki i popu. Po festiwalu FAME przeprosiłam się nieco z trance i EDM (fantastyczny Ronald van Gelderen!); nie mogło mnie również zabraknąć na trzecim już BERLin RAVE. Recenzowałam co prawda niewiele (KLIK), ale za to rozpoczęłam współpracę z portalem Kinkyowl, która jest dla mnie nowym, miłym wyzwaniem.

Kwiecień to również małe zmiany w sferze playlist – na moim Spotify pojawiły się dwie nowości tematyczne. Wiosna za oknem przyniosła ze sobą ciepłe, pozytywne brzmienia (KLIK); postanowiłam również nieco uporządkować ogromną ilość techno, którą wyłapuję z setów dj’skich (KLIK 2). W tym miejscu zapraszam też do obserwowania i słuchania, tak najłatwiej jest podejrzeć, co akurat mi w duszy gra. A co grało w tym miesiącu?

#1. Amy Winehouse, Frank

Debiutancka płyta Amy Winehouse powróciła do mnie równo pierwszego kwietnia – choć bardziej związana emocjonalnie jestem z Frank niż z Back To Black, obu albumów słucham z przyjemnością. W utworach tej niepokornej Brytyjki odbija się bardzo wyraźnie jej świat: każda z piosenek to jakby odrębna historia miłości przeżywanej bardzo intensywnie, silnie, zmysłowo. Uwielbiam utwory You Sent Me Flying, Take The Box i What Is It About Men, ale od pierwszego posłuchania miłością wielką i nieopisaną darzę In My Bed. Zdecydowanie najlepszy utwór na Frank.

#2. Mark Knopfler, Golden Heart

Bardzo ważny dla mnie album, który jest wspomnieniem dzieciństwa (jestem z ’92, płyta Golden Heart z ’96) i nieodłącznie kojarzy mi się z moim Tatą. Gdy na tegoroczne święta jechałam do domu, nie mogłam wyrzucić z głowy kawałka Rudiger… Lubię niezwykle ciepły i pogodny klimat tego krążka; nieraz wraca do mnie rockowa Imelda, delikatne Darling Pretty, nastrojowe Je Suis Desolee czy Vic And Ray. Uwielbiam zarówno twórczość Dire Straits, jak i solową twórczość Marka Knopflera – z niecierpliwością oczekuję więc jego koncertu w Krakowie!

#3. John Tejada, Parabolas

Bardzo żałuję, że nie miałam okazji zobaczyć Johna Tejady na żywo we wrocławskim Das Lokalu – tego samego dnia szalałam na rave w poznańskiej Hucie (KLIK). Niemniej jednak przesłuchałam kilka albumów tego pochodzącego z Los Angeles dj’a i najbardziej spodobał mi się krążek Parabolas z 2011 roku. Doskonałe, niezwykle rytmiczne i bogate w brzmienia techno, które ujęło mnie swoją energią, wysublimowaniem i niebanalnym podejściem do minimalu. Polecam utwory Farther And Fainter, Mechanized World, Subdivided czy A Flexible Plan – śmiało można potańczyć, potupać i powiksować.

#4. Blawan, Bohla EP, What You Do With What You Have, Fram

Pozostając w klimatach techno: o Blawanie dowiedziałam się z Kalendarza Wiksiarza i nawet rozważałam pojawienie się w warszawskiej Nowej Jerozolimie. Ostatecznie jednak zmieniłam plany na tamten wieczór, ale z ciekawości sięgnęłam po jego EP-ki. Znacznie bardziej „chropowate” brzmienie niż Johna Tejady, ale za to niezwykle dopracowane i na wysokim poziomie. Zapętlam m.in. kawałki Vibe Decorium, Lavender, Iddy czy Fram i jestem przekonana, że co się nie odwlecze, to się nie uciecze. Jeszcze będę miała okazję usłyszeć Blawana na żywo!

CZĘŚĆ DRUGA >>

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s