BERLin RAVE #3 – do trzech razy sztuka!

Na majówkę wszystkie drogi prowadzą do Poznania – imprezy organizowane przez Berlin Ekspres Kolektiv są obietnicą ciekawej elektroniki, świetnej atmosfery i szaleństw do wczesnych godzin porannych (a nawet do południa). Podczas trzeciego już BERLin RAVE miałam nadzieję usłyszeć dużo dobrego techno i wsłuchać się w jego pulsujący rytm. Wszystkie trzy punkty listy zrealizowane: potańczone, potupane, pozytywnie doładowane najlepszą energią elektroniki.

Sztos, petarda, pełen odlot – tak o wrażeniach z imprezy opowiadali ci, którzy 30 kwietnia pojawili się w 8 BiTACH. Najczęściej powtarzającym się określeniem był jednak sylwester miesiąca, z czym całkowicie się zgadzam; ekipa Berlin Ekspres Kolektiv nie zawiodła, a z każdą kolejną imprezą organizatorzy podnoszą poprzeczkę. Bezsprzecznie rave’y zyskały już swoją renomę, bo pojawiający się w Bitach ludzie bardzo chwalą sobie ich klimat i chętnie wracają. Z wielką radością wróciłam i ja – w tym miejscu chciałam również podziękować za ciepłe przyjęcie i bardzo sympatyczny feedback ze strony uczestników rave’u. To wiele dla mnie znaczy! 😉

Bar: elegancko, energetycznie, tanecznie

Górną scenę w Bitach otworzyła Goga (aka Lil Bustard), warszawska dj’ka i producentka związana z kolektywami TwiceDice oraz no diX on deX. Bardzo ciekawa i hipnotyzująca swoim brzmieniem – mnie zdobyła różnorodnością swojego seta oraz tym, jak zgrabnie łączyła ze sobą gatunki. Przyznam, że po spokojnym i klimatycznym początku myślałam, że pozostanie w takich klimatach, ale Goga niezwykle pozytywnie mnie zaskoczyła i rozbujała! 😉 Było głośno, energicznie, trochę house’owo, trochę mrocznie, a pod sam koniec absolutnie wygrała wpleceniem latynoskich elementów. Goga, zostaję Twoją absolutną fanką!

Tak się zaczyna seta!, pomyślałam, gdy tylko na górnej scenie pojawił się MNKY. Pochodzący z Gorzowa Wielkopolskiego dj zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie już w styczniu podczas pierwszego BERLin RAVE (KLIK), więc teraz czekałam z niecierpliwością na jego występ. Energetyzujący i pełen delikatności dźwięku set sprawiał, że nie chciałam schodzić z parkietu – zdecydowanie miał w sobie to coś, a MNKY swój bardzo dobry styl utrzymał przez całe 2,5 godziny. Plus wielki props za kawałek Stoned Autopilot (słowo „uwielbiam” to za mało); gratuluję świetnego występu!

Bardzo miłym, wrocławskim akcentem podczas BERLin RAVE była Senthia – świetnie kontynuacja energii MNKY‚ego. Rytmiczny, głęboki beat, doskonale pobudzający o tej porze (plus za timetable!), dużo dobrego techno i deep house’u. Ponownie uległam mylnemu pierwszemu wrażeniu, bo Senthia wydawała mi się bardzo spokojna, a za dj’ką pokazała prawdziwy pazur! Polecam przy okazji jej świetnego seta z Sali Gotyckiej, a ja już wypatruję jej kolejnego występu we Wrocławiu.

Nieoficjalni mistrzowie afterów, Dirrty Pnts, naprawdę ładnie pobujali i zdecydowanie zasługują na swój tytuł. Wczesne godziny poranne w towarzystwie winyli to naprawdę to! Trio to silnie inspiruje się berlińską sceną techno i łączy muzykę cyfrową z analogową. Podczas BERLin RAVE zaprezentowali się bardzo zacnie: pochwalę szczególnie selekcję tech- i deephouse’owych kawałków. To zdecydowanie moje klimaty i panowie zainspirowali mnie do poszukiwań w tym kierunku.

Main: eklektycznie, mrocznie, ambientowo

Główna scena była zdecydowanie bardziej mroczna i głośnaładnie tłukło, jak to często mówię; z porządnym basem i w ambientowych klimatach. Pierwszym występem był WAH WAH! – choć za dj’ką pojawiła się jedynie połowa składu (Michał Krzyżanowski), set zdecydowanie zaliczam do udanych. Rytmicznie, ciekawe, rozgrzewkowe baunsowanie, w którym pojawiło się też parę house’owych elementów – zielonogórzanie określają swój styl jako diplomatic techno i przyznam, że ta nazwa mnie zaintrygowała. Chętnie zobaczyłabym w akcji obu panów, trzymam rękę na pulsie!

Z kolei Richard Elcox z duetu Rich & Maroq postawił na mroczniejsze, tłukące basem brzmienia. Dużo energii w klimatach techhouse, techno i deep; trochę nieprzewidywalnie, ale za to spójnie i na wysokim poziomie. Moim faworytem o tej samej porze był jednak MNKY; wygląda na to, że ponownie spędziłam więcej czasu na barze 😉

Na dół z kolei wróciłam, by posłuchać mrocznej i szalenie ciekawej Mileny Kriegs. Jej godzinny, pełny głębokiego basu set zgromadził na sali wielbicieli mroczniejszych brzmień. Liveact warszawianki to mój trzeci ulubiony występ podczas tego BERLin RAVE. Milena zagrała ze świetną energią, a jej eksperymentalno-ambientowe klimaty udzieliły się i mnie – lubię cięższe klimaty w techno, więc słuchałam jej z zaciekawieniem. Dostępne na jej Soundcloudzie sety to nie wszystko; koniecznie trzeba zobaczyć ją na żywo!

Występy na dolnej scenie zamknął NewMice, pochodzący z Lubina dj. Powiem jedno: ROZNIÓSŁ W PYŁ, świetny set z doskonałym rytmem! Hard techno, techhouse i wiele mrocznych brzmień w jego wykonaniu bardzo przypadły mi do gustu – porządnie rozwalił system! Kontynuacja liveact’u Mileny była jak najbardziej udana, pełna energii i porywająca – gorąco zachęcam również do przesłuchania jego seta z imprezy, jest już dostępny na Soundcloudzie:

Jak krótko podsumować tak różnorodny i pełen doskonałej muzyki BERLin RAVE? Na pewno trzeba koniecznie pojawić się na kolejnym – kto choć raz był w 8 Bitach podczas imprezy organizowanej przez Berlin Ekspres Kolektiv wie, o czym mówię. I came, I raved, I loved: impreza z tak dobrym techno z pewnością zasługuje na tytuł sylwestra miesiąca!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s