PonoMusic – nowe oblicze flaca?

Zaprawdę powiadam: gdy za jakieś przedsięwzięcie bierze się sam Neil Young, należy spodziewać się petardy. Jego najnowszy projekt, PonoMusic, to inicjatywa, która ma zamiar zrewolucjonizować branżę muzyczną i przeciwstawić się obecnej sytuacji na rynku. Dźwięk w formacie .flac, droższe niż u konkurencji albumy, a przede wszystkim designerski odtwarzacz PonoPlayer mają zapewnić słuchaczowi jedyne w swoim rodzaju doznania muzyczne. Czym jest PonoMusic i jak wypada na tle innych serwisów z muzyką w jakości HD?


W języku hawajskim słowo pono oznacza „sprawiedliwość”. Czyżby chodziło o sprawiedliwe traktowanie muzyki i jej wykonawców? Artyści mają dość i nie ukrywają swojego niezadowolenia z popularności Spotify, Deezera czy Pandory. Wielu z nich nie zgadza się na to, by ich twórczość umieszczano w serwisach streamingowych, lecz de facto nie mają na to wpływu. Moim celem jest uratowanie tej formy sztuki, którą uprawiałem przez ostatnie 50 lat, mówi Young, a w myśl tej idei Pono ma oferować muzykę w najwyżej jakości i – co ważne – z szacunkiem dla artystów. Dziś muzykę konsumuje się zupełnie inaczej, niż w czasach winyli czy kaset – era mp3 doprowadziła do znacznej utraty jakości dźwięku i masowego wyciekania płyt do Internetu. Niezwykle popularny streaming budzi wiele kontrowersji – wszyscy chcemy słuchać muzyki w doskonałej jakości, ale za darmo.

Odkrywając Pono

PonoMusic to spółka założona przez Younga w 2012 roku, która powstała dzięki crowdfundingowi – za pomocą platformy Kickstarter zebrano 6,2 mln dolarów na rozwój i początkowe fazy działalności. Kanadyjski muzyk wystąpił m.in. w programie Davida Lettermana i zaprezentował światu prototyp odtwarzacza Pono. Young pochwalił się przy tym, że jego projekt uzyskał poparcie największych wytwórni muzycznych, Warner, Sony i Universal, i zapowiedział, że trwają prace nad kompleksowym serwisem.

Co więc oferuje Pono? Platformę-sklep internetowy z muzyką w wysokiej jakości – 24 bity / 192 kHz zbliżają go do flaca, ale Pono firmuje go jako swój własny format zapisu. Bezstratna kompresja dźwięku to najważniejsza wartość marki i to na nią kładzie największy akcent. Na platformie znajdziemy albumy wykonawców z „wielkiej trójki”, ale również tych z najważniejszych, niezależnych wytwórni. Dodatkowo uruchomiona została aplikacja, a do sprzedaży trafił specjalny odtwarzacz, który ma zrzucić z piedestału iPoda. PonoPlayer to 64 GB wewnętrznej pamięci; dodatkowo posiada również wejście na kartę microSD, która pomieści drugie tyle muzyki. Dzięki takiej pojemności możemy wgrać na niego od 100 do 500 albumów w najwyższej jakości. Co ciekawe, PonoPlayer to dwie możliwości odtwarzania muzyki: tradycyjnie, na słuchawkach, lub za pomocą profesjonalnego sprzętu, w domu lub lokalu.

Oczywiście, cała ta zabawa niemało kosztuje. Odtwarzacz w kształcie trójkątnego cacka to zakup w wysokości 399 dolarów za 64 GB, a dostępne w sklepie internetowym płyty również nie należą do najtańszych. Nie ma co ukrywać, że jest drogo: przykładowo klasyk Led Zeppelin, album IV, to koszt 28 dolarów, podczas gdy w iTunes zapłacimy za niego 14, a w Google Play 13,50. Koszt jednego utworu waha się od 2 do 3 dolarów, ale nie wszystkie piosenki można nabyć pojedynczo. Dla przykładu, jeśli chcielibyście posłuchać sobie Neila Younga, musielibyście kupić od razu całą płytę. Sprytne to, ale czy przyszłościowe?

Test prawdę ci powie

Każdy, kto choć raz słyszał muzykę z Pono, otwarcie przyznaje, że różnica jest zaskakująca i dramatyczna. Tę różnicę nie tylko się słyszy, ale i czuje całym ciałem i duszą,

jak można było przeczytać na platformie Kickstarter. Na temat Pono pozytywnie wypowiadały się również takie gwiazdy jak Norah Jones czy Elvis Costello. Jednak kwestią czasu było, by Pono poddano testom – takiej próby podjął się David Pogue z portalu Yahoo Tech (KLIK). Gwoli ścisłości: Pogue był niegdyś profesjonalnym muzykiem, więc na dźwięku zna się jak mało kto. Wprost napisał, że między odtwarzaniem utworów z PonoPlayera i swojego własnego telefonu nie widzi absolutnie żadnej różnicy, a w tak wielce zachwalanej jakości dźwięku nie ma nic specjalnego.

Dla potwierdzenia swojej opinii przeprowadził również drugi test: znalazł 15 ochotników, puścił im utwory z iPhone’a, a następnie z PonoPlayera. Dla porównania, iTunes oferuje utwory w formacie AAC (16 bitów, 256 Kb/s), więc stoi znacznie wyżej niż przeciętne mp3’ki z końcówki lat 90. Co zaskakujące, uczestnicy wskazywali, iż to właśnie muzyka z telefonu brzmi lepiej. Czyżby król był nagi?, spytał przewrotnie Pogue, a ja również zaczęłam się zastanawiać, na ile możliwa jest rewolucyjna zmiana w odtwarzaniu muzyki.

Zdetronizować iPoda

Być może Neil Young rzeczywiście miał w planach stworzenie serwisu, który będzie oferował dostęp do muzyki w najwyższej możliwej jakości – takiej, która jest jak najbardziej zbliżona do wersji nagranej w studio przez artystę. Patrząc jednak na to, co można znaleźć na platformie Pono, 90% utworów to zaledwie 44,1 kHz – czyli nie więcej, nie mniej, niż przeciętna płyta CD. Jedynie pozostałe 10% to właśnie te wysokojakościowe, zremasterowane piosenki, ale dość trudno je znaleźć.

David Pogue przytacza jeszcze jeden, dość istotny argument: większość ludzi słucha muzyki podczas podróży, treningu, spotkań z przyjaciółmi. Nie siedzą w zamkniętym na czynniki zewnętrzne pomieszczeniu i nie skupiają się tylko i wyłącznie na słuchaniu. Przeciętny słuchacz nie jest w stanie wychwycić różnicy w jakości dźwięku, a przyzwyczajony do kompresji znanej z mp3 lub streamingu, nie będzie raczej pod piorunującym wrażeniem Pono. Jeśli zaś Neil Young myślał o zdetronizowaniu iPoda jako kultowego gadżetu w kieszeni każdego nastolatka lub hipstera… to przypominający Toblerone kształt to trochę za mało.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s