Playlista miesiąca: CZERWIEC

Czerwiec nie przyniósł mi zbyt wielu nowości w playliście – ten miesiąc był zdecydowanie bardziej odtwórczy niż odkrywczy. Wciąż jestem pod wrażeniem London Grammar, GusGus czy HVOB i to tych zespołów słuchałam najczęściej. Dzięki profilowi na Soundcloud (KLIK) udało mi się wyłapać parę nowości z Boiler Room, a przeglądając line up’y muzycznych festiwali, zainteresowałam się kilkoma artystami. Świeżynki do przesłuchania – na później; dziś zapraszam do zerknięcia na czerwcową playlistę.

#1. Depeche Mode, Violator, Delta Machine

Ostatnio mało słucham rocka i trochę nad tym boleję. Co prawda gitarowe łojenie zamieniłam na bardziej elektroniczne brzmienia – też jest nieźle, ale czasami czegoś brakuje. Depeche Mode być może nie należy do tych zespołów, które słyną z ostrego grania, ale za to zdecydowanie mają w sobie to coś. W moim prywatnym rankingu na miejscu pierwszym bezsprzecznie płyta Violator (najsłynniejsza i najlepsza), a o wiele dalej ostatni krążek depeszów. Delta Machine nie jest złym albumem, ale zbytnio rozbijają go słabe kompozycje: na osłodę polecam kawałki Heaven, Soothe My Soul, Should Be Higher, Secret To The End czy Slow. Albo po prostu sięgnąć znów po Violator.

#2. Christian Löffler, Young Alaska

Jak za pomocą muzyki połączyć melancholię z euforią? Niemiecki producent Christian Löffler doskonale wie, jak tego dokonać, o czym najlepiej świadczą jego płyty. Trochę przypomina Aparde, a trochę Jona Hopkinsa – muzyka Löfflera jest bardzo dopracowana, z wokalem okrojonym do minimum, ale za to hipnotyzująca. Mnie urzekł przestrzenny, ciepły dźwięk Beirut, pianino w Alpine Sketch i brzmiący jak smutna kołysanka Roman. Na letni wieczór polecam bardzo.

#3. M.I.A., Arular

Uwielbiam M.I.Ę., choć to artystka, która lubi być kontrowersyjna. Jej debiutancki album, Arular, produkowany był m.in. przez Diplo, Switcha czy Richada X i otrzymał nawet nominację do Mercury Prize. To właśnie z tej płyty pochodzą kawałki Bucky Done Gun, Pull Up The People, Fire Fire czy Galang. Arular to bogaty crossover gatunków: dancehallu, ragga, hip-hopu czy worldbeat, ale oprócz tego zawiera wiele politycznie zaangażowanych tekstów. Trudno siedzieć cicho, gdy za ojca ma się partyzanckiego działacza Tamilskich Tygrysów, a za odwagę w wyrażaniu wprost tego, co się myśli, duży props.

#4. GusGus, Arabian Horse, 24/7

Klasyki od GusGus powróciły do mnie po Berlin Festival, a po ostatnią płytę islandzkiej formacji, Mexico, sięgnęłam gdzieś na początku czerwca. Słucha się jej ciekawie i ze smakiem; jest trochę tajemnicza, a trochę nostalgiczna. Elektronika w wykonaniu GusGus jest plastyczna i łatwo wpada w ucho, ale nie oznacza to przewidywalności i kiczu – zespół potrafi pozytywnie zaskoczyć, a nawet zachwycić. Płyty Mexico świetnie słuchało mi się w samochodzie; być może nie sprawdzi się na dłuższej trasie, ale do pokręcenia się po mieście jak najbardziej. Polecam szczególnie Airwaves i Crossfade, a z Arabian Horse utwór tytułowy oraz kawałki Over, Magnified Love czy Be With Me Now.

#5. U2, The Best Of 1980-1990 / 1990-2000

Tak się składa, że ostatnio dość sporo czytałam na temat U2 w kontekście ich zeszłorocznego kryzysu wizerunkowego. Po muzykę sięgnęłam więc automatycznie – wybór padł na składanki best of, czyli przypomnienie sobie najlepszych utworów irlandzkiej czwórki. Bad, Pride (In The Name Of Love), I Will Follow, With Or Without You, Desire, All I Want Is You – tak mogę wymieniać bez końca, bo w zasadzie każda piosenka tego zespołu to przebój. Dla mnie ponadto wielki kawałek muzycznej historii: moje dzieciństwo upłynęło przy płytach War, The Joshua Tree czy All That You Can’t Leave Behind. Ocieram łezkę wzruszenia i… słucham dalej!

#6. VA, Best of Stil vor Talent

Berlińska wytwórnia Stil vor Talent to prawdziwa kopalnia ciekawych artystów: label Olivera Koletzkiego reprezentuje takich wykonawców jak Jan Blomqvist, Aparde, Niko Schwind, Juli Holz czy HVOB. Każdy z nich ma zupełnie inne podejście do elektroniki, ale dzięki temu można poznać jej różnorodność. Polecam zarówno profil na Soundcloud, jak i playlisty na Spotify, choć nie ukrywam, że ten pierwszy oferuje znacznie bogatszy wybór.

Oprócz płyt i playlist, w czerwcu chodziły za mą pojedyncze utwory: bardzo spodobała mi się Kaya Stewart (córka słynnego Dave’a Stewarta, 1/2 duetu Eurythmics) i jej In Love With A Boy. Przez przypadek trafiłam na When The Birds Go In The Wrong Way francuskiego dj’a Worakls, a na siłowni podsłuchałam kawałek Supernature w wykonaniu Beth Ditto i The Shoes. Ktoś podrzucił mi utwór Strangeways Zwicker; z promo Spotify podkradłam Nothing But A Heartbeat Say Lou Lou.

Jak zwykle różnorodnie, ale nie na tyle, żebym była w pełni zadowolona. Wciąż szukam, słucham i próbuję, ale przydałaby się jakaś dobra rekomendacja. Muzyczne spamy przyjmuję pod adresem: musiclikeair@gmail.com 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s