MLA recenzuje: LIANNE LA HAVAS

Jeśli jeszcze nie znacie Lianne La Havas, to zdecydowanie powinniście sięgnąć po jej płyty. Brytyjską wokalistką zachwycił się sam Prince; nagrywała z producentami odpowiedzialnymi za sukces m.in. Adele, FKA Twigs czy Alicii Keys. Nowa gwiazda neosoulu brzmi świeżo i ciekawie – jej drugi longplay, Blood, jest co prawda trochę nierówny, ale ma dobry, jazzowo-soulowy klimat. Muzyki tworzonej przez Lianne po prostu chce się słuchać!

(recenzja ukazała się w sierpniu 2015 na All About Music)

Lianne La Havas porównywana jest to Jill Scott czy Lauryn Hill; śpiewała w chórkach podczas koncertów Palomy Faith, a zaledwie kilka miesięcy po premierze jej EP-ki wybrano ją jako support w trasie Bon Iver. Pojawia się na wielu płytach zaprzyjaźnionych artystów takich jak Alt-J, na swoim koncie ma świetne występy na Glastonbury, Isle of Wight czy RockNess. Wokalistka ma w sobie to coś; debiutancką płytę Is Your Love Big Enough? iTunes okrzyknęło najlepszym albumem 2012 roku. Jak brzmi jego kontynuacja?

W pierwszej chwili zachwyciłam się Blood i uległam magii tego albumu – jest ciepły, klimatyczny, romantyczny; dokładnie taki, jakiego spodziewałabym się po artystce soulowej. Trzynaście utworów, czyli nie za dużo, nie za mało. To płyta poprawna, ale jednak trochę nierówna. Ma swoje bardzo dobre momenty (głównie pierwsza część), ale również kilka słabszych elementów. Nie nazwałabym ich „niewypałami”, ale czasem a to coś wokalnie zazgrzyta, a to jest zagrane zbyt ostro.

Zacznę może od plusów tej płyty, bo, bądź co bądź, znalazłam ich parę. Tym, co odróżnia Lianne od reszty artystek soulowych jest przede wszystkim wokal – jest nieco silniejszy, niż można się spodziewać w takim gatunku. O ile w utworach spokojniejszych La Havas sprawdza się doskonale, w momentach o nieco silniejszym natężeniu głosu nie można oprzeć się wrażeniu, że nie do końca nad nim panuje. Drugą zaletą tej płyty jest jej świetny klimat: nagrywając Blood, wokalistka wybrała się na Jamajkę, by dowiedzieć się czegoś więcej o swojej rodzinie. Na wyspie odnalazła nie tylko swoich krewnych, ale i miała okazję pracować w studio ze Stephenem McGregorem (znanym również jako Di Genius). Klimat Jamajki jest więc obecny na Blood w postaci łagodnego brzmienia reggae oraz synkopowanych rytmów.

Album rozpoczyna bardzo nastrojowy i romantyczny utwór Unstoppable – połączenie jazzowego klimatu i popowego rytmu to udany zabieg, który powtarza się w wielu utworach na Blood, ale sprawdza się doskonale. Subtelne brzmienie gitary elektrycznej przyciągnęło moją uwagę do Green & Gold – w dodatku bardzo podoba mi się tekst tej piosenki! Wonderful, nietypowa balladka, jest spokojna, ale nie usypia. What You Don’t Do to z kolei mój ulubiony utwór z tej płyty – to piosenka, która została wprost stworzona, by radośnie nucić ją pod nosem. Midnight ma bardzo silny wokal w refrenach, ale tu jeszcze brzmi dobrze, czego nie można niestety powiedzieć o utworze Grow. Refreny zbyt szybko zastępują spokojniejsze zwrotki i ma się wrażenie, że linia melodyczna „skacze”, a Lianne nie do końca panuje nad głosem. Bardzo dziwna jest za to piosenka Never Get Enough – w pierwszej chwili myślałam, że będzie to spokojny kawałek, ale bardzo psuje go rockowy klimat refrenu. Przez to utwór wydaje się „pocięty” i zupełnie nie pasuje klimatem do płyty. Gdyby cały został nagrany w takim stylu, brzmiałby o wiele lepiej. Zakończenie płyty to powrót do spokojniejszych tonów: Good Goodbye to utwór bajkowy, kołysankowy, ale udany.

Wiem, że Lianne La Havas to artystka młoda, szukająca jeszcze swojej drogi muzycznej. Jej piosenki mają potencjał, ale nie można oprzeć się wrażeniu, że albumowi Blood brakuje określonego brzmienia, „pomysłu całościowego”. Trzecia płyta będzie dla Brytyjki prawdziwym sprawdzianem, ale trzymam kciuki, by zdała go pomyślnie. A zainteresowanych jej brzmieniem zapraszam na koncert w warszawskim klubie Palladium – artystkę będzie można usłyszeć już 17 listopada!

lianneLianne La Havas, Blood

(2015 / Warner Bros)

Ocena MLA: 8.4 / 10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s