Playlista miesiąca: SIERPIEŃ

Sierpniowa playlista to głównie odkrycia – w tym miesiącu odeszłam nieco od stricte minimalowo-techhouse’owego kanonu i postawiłam na poszerzanie muzycznych horyzontów. Wielu artystów poznałam dzięki recenzjom, które pisałam (m.in. Lianne La Havas, The Maccabees czy Little Boots), ale również otworzyłam się na nowe brzmienia podczas muzycznych festiwali. Z drugiej strony sierpień nie był dla mnie miesiącem najłatwiejszym: ponownie sięgnęłam po te albumy, które są zarezerwowane właśnie na gorsze chwile. Oto sześciu artystów, których ostatnio słuchałam najczęściej.

#1. Ueickap, Stereotyped (2006 / Rising Works Records)

Ueickap nie było u mnie z dobrych 6-7 lat, czyli mniej więcej od okresu gimnazjum. Tę włoską grupę spod znaku female fronted metalu podpatrzyłam bardzo dawno temu u mojej przyjaciółki i słuchałam z dość sporą intensywnością. Choć Ueickap do pięt nie dorastają Lacuna Coil, nieco zasmuca mnie to, że tak mało ich w nowych mediach – trudno więc znaleźć w sieci ich nagrania. O ile w kwestii instrumentów pasuje mi wszystko (jest ciężki, metalowy pierdolnik – to lubię!), to wokalnie Irene Fraccavento nie zawsze brzmi dobrze: bez specjalnego słodzenia przyznaję, że zdarza się jej koszmarnie zawyć. Najlepsze utwory z tej płyty to bez wątpienia You Against Yourself, Noiselessness, My Condition czy Turn It Up (Slip Away). Mniej gotyku, więcej metalu.

#2. Medina, Welcome to Medina (2010 / labelmade)

Jeśli do mojej playlisty ponownie wkracza album Welcome to Medina, oznacza to tylko jedno: niby nie jest źle, ale dobrze też nie jest. Ostatni miesiąc był dla mnie dość ciężki ze względów osobistych i przyznaję, że nie miałam najlepszej passy. Mimo wszystko Medina nie raz i nie dwa ratowała mnie z najróżniejszych dołków; dzięki jej muzyce jestem w stanie odzyskać życiową homeostazę, otrzepać się z kurzu i iść dalej. Uwielbiam utwory You And I, Gutter, Addiction, Lonely i Happy – dwa pierwsze mam absolutnie zawsze przy sobie.

#3. VA, Music From The Motion Picture Paper Towns (2015 / Atlantic Records)

Film Papierowe Miasta spodobał mi się tak bardzo, że postanowiłam o nim napisać na łamach Kinkyowl – choć zaznaczam, że specem od szklanego ekranu nie jestem (KLIK). Film ma ciekawą fabułę, a Cara Delevingne i Nat Wolff dobrze sprawdzają się się w głównych rolach, ale jego najmocniejszym punktem jest właśnie ścieżka dźwiękowa. Muzyka jest optymistyczna, pełna energii i bardzo dobrze pasująca do młodzieżowego klimatu filmu: usłyszeć można m.in. HAIM, Vampire Weekend, Galantis czy Sama Bruno. A fragment, kiedy to Margo i Quentin jadą ulicami Orlando, a w tle słychać Lost It To Trying Son Lux jest naprawdę piękny – obowiązkowo muszę powtórzyć tę scenę w moim aucie.

#4. VA, ChillStep (KLIK), selekcja: Kent Christensen

Któregoś wieczora szukałam na Spotify spokojnych, ale nie usypiających brzmień. W taki sposób natrafiłam na ChillStep, „elektroniczny chillout muzyczny”: w tej kompilacji znajdziecie mieszankę spokojniejszego dubstepu i drum and bass czy wiele remiksów. Dla mnie największym odkryciem z tej playlisty są m.in. Feint, Blackmill, Maduk czy Enigma Dubz, ale równie dobrze słucha się utworów znanych z radia, ale w innych aranżacjach. Jeśli jesteście ciekawi, jak w wersji dnb brzmiałby np. Ed Sheeran, to ta playlista jest właśnie dla was!

#5. Taco Hemingway, Umowa o dzieło, Trójkąt warszawski (2015 / Asfalt Records)

O Taco Hemingwayu dowiedziałam się dość późno – znaczna część Polski podśpiewywała już pod nosem 6 zer. Później miałam okazję zobaczyć Filipa na festiwalu Tauron Nowa Muzyka i powiem jedno: ma w sobie to coś. Na scenie jest charyzmatyczny i ma w pewien sposób niezwykły dar do opowiadania historii za pomocą rymów – jego teksty są piekielnie inteligentne i celują w samo sedno codzienności stolicy. Choć Taco rapuje głównie o tym, jak gorzkie i pełne hipokryzji jest warszawskie życie, w nim samym nie czuć pogardy dla tego miasta. I właśnie dlatego EP-ek Trójkąt warszawski i Umowa o dzieło słucha się tak dobrze. Najlepsze utwory? Następna stacja, Wszystko jedno, Szlugi i kalafiory, Awizo, ale żeby w pełni poczuć ten klimat, polecam przesłuchać całość.

#6. Alo Wala, Cityboy EP (2014 / Enchufada)

Odkrycie-petarda z festiwalu Tauron Nowa Muzyka, czyli Alo Wala. W piątkowy wieczór w namiocie Red Bull Academy scena zdecydowanie należała do niej – ta duńska wokalistka ma w sobie całe mnóstwo energii. Jej muzyka łączy w sobie R&B, dancehall, kuduro czy world music; niesposób było ustać przy niej w miejscu, bo nogi same rwały się na parkiet, a każda część ciała chciała rytmicznie baunsować. Co też momentalnie uczyniłam, a po powrocie do domu przesłuchałam jej równie żywą i radosną EP-kę. Doskonała na imprezę lub gdy zabraknie kawy.

Jak wyglądały wasze sierpniowe playlisty: wciąż jest w nich trochę lata, czy już więcej nastrojowego grania? Co polecacie na zbliżającą się jesień? Wszystkie muzyczne rekomendacje przyjmuję pod adresem: musiclikeair@gmail.com!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s