Berlin Wrocław Ekspres #2 @ Das Lokal – relacja

Nie zdążyliśmy jeszcze ochłonąć po imprezie w Forcie Colomb i elektronicznych petardach od Nur Jaber, MNKY’ego czy t.pickera, a równo tydzień później Be Kolektiv przygotował kolejną muzyczną propozycję. 25 września techno zawitało na Dolny Śląsk: Berlin Wrocław Ekspres #2 odbył się w Das Lokalu, a jednocześnie była to impreza otwierająca klub po okresie letniej przerwy. Za dj-ką pojawili się Senthia, Mistic, Jozak Sander, El’mirka i Hovhannes Asatour.

Zawsze miło wraca się do początków – bardzo dobrze wspominam pierwszy wrocławski rave, od którego również zaczęła się moja przygoda z minimalowymi brzmieniami. Inna muzyka, estetyka i sam klimat imprezy były dla mnie czymś zupełnie nowym i trochę zaskakującym, ale zdecydowanie w tym pozytywnym sensie. Nie mogę więc uniknąć porównań ze styczniową imprezą na Dworcu Świebodzkim – i choć pierwszy event Be Kolektiv we Wrocławiu bardziej podobał mi się pod względem brzmień i atmosfery, w Dasie też znalazłam coś dla siebie. Jedyne, czego mi zabrakło, to wizualki, ale to wynik mojego niedawnego zainteresowania tym tematem – od czasu Circus Inferno w Starej Rzeźni zaczęłam zwracać uwagę nie tylko na muzykę, ale i oprawę graficzną.

O ile słyszałam już wszystkich z dasowego line upu, przyznam, że Berlin Wrocław Ekspres #2 trochę mnie zaskoczył – zarówno ułożeniem timetable, jak i w kwestii brzmień. Spodziewałam się, że imprezę rozpocznie Mistic, ale za muzyczną rozgrzewkę odpowiedzialna była Senthia: w jej secie znalazło się dużo stricte instrumentalnych kawałków o dobrym beacie. O ile podczas majowego BERLin RAVE w 8 Bitach królowały stricte deep i minimal, w Dasie zagrała nieco ciężej. Pod koniec pojawiły się świetne elementy z wokalem, a na samo zakończenie wybrała solidne kawałki z mocnym basem. Ciekawie, tajemniczo i rytmicznie – tak, jak lubię.

Mistica słyszałam już na poprzednim Berlin Wrocław Ekspres – było w porządku, ale w zupełnie innym stylu niż grający przed nim Asem Shama, przez co miałam mały problem z „przestawieniem się” na te klimaty. Od stycznia minęło już trochę czasu i widziałam, że wciąż szuka nowych brzmień i zajmuje się produkcją; byłam więc ciekawa, czy coś zmieniło się w jego stylu. Przyznam, że teraz było zdecydowanie lepiej: był to ładnie podany i bardzo spójny set. Na sam koniec można było usłyszeć pulsujący deep house, dark i ambient techno – i o ile są to brzmienia same z siebie dość monotonne, to w secie Mistica znalazły się kawałki o dobrym rytmie. Zawsze chwalę pasję i rozwój, więc pochwalę i tym razem!

Jozak Sander, mój faworyt z BERLin RAVE i Kaskada Open Air! Trzeci raz słyszałam jego grę i trzeci raz zaprezentował inne klimaty – dla mnie super, bo bardzo lubię nieprzewidywalność i momenty, w których muzyka zaskakuje. Na początku imprezy miałam okazję zamienić z nim parę słów i, jak sam przyznał, nigdy do końca nie wie, jaki będzie set; zdaje się na wyobraźnię i improwizacje. O ile moment, w którym wjechał Jon Hopkins uważam za świetny (odkryłam na nowo Open Eye Signal – to utwór, którego zazwyczaj słucham w nienajlepszych chwilach, a w klubie zabrzmiał z podkręconym basem i 300% tanecznej energii!), to wplecenie do seta francuskich piosenek nieco rozwaliło dynamikę. Pośrodku parkietu po prostu nie wiedziałam, co z sobą zrobić, i zauważyłam, że podobnie zaskoczeni byli inni uczestnicy imprezy.

Zielonogórzanka El’mirka zachwyciła mnie taneczną energią podczas Kaskada Open Air – nad Kiekrzem do jej seta tupało się naprawdę wspaniale i dlatego też z niecierpliwością czekałam na wrocławski występ. Od razu zaczęła silnym rytmem i solidnym basem, ale utrzymanym w tanecznej stylistyce. Pojawiło się dużo instrumentalnych elementów, dobrych i z pazurem, a dzięki zmianom tempa set nabierał nieco drapieżnego, nieprzewidywalnego klimatu.

Na tych najbardziej wytrwałych czekała największa petarda – gdy na sam koniec za dj-ką pojawił się Hovhannes Asatour, autentycznie można było pogubić buty. Jego set był pełen idealnego do tańca pulsującego rytmu, przy którym nie dało się ustać w miejscu! Usłyszałam dużo dobrze wyselekcjonowanego grania spod znaku deep house’u i electro: hipnotyzująca energia wprost niosła na parkiet. Do techno się, kurde, nie siedzi! 😉

Choć nie mieszkam już we Wrocławiu, z przyjemnością wróciłam do Das Lokalu. Wędruję za dobrymi brzmieniami i poszukuję nowych odcieni elektroniki; jednocześnie bardzo miło było przypomnieć sobie pierwszy rave. Choć pod koniec timetable trochę się rozjechał, pochwalę Be Kolektiv za kolejny dobry booking… i poproszę o więcej. Dobrze podane techno przyjmę w każdej ilości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s