Fismoll @ CK Zamek, Poznań – relacja z koncertu

Jak nie ulec urokowi Fismolla, czarodzieja subtelnych brzmień? Jego koncert tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że muzyka potrafi przenosić słuchacza w zupełnie inny wymiar. 18 października w poznańskim Centrum Kultury Zamek nie zabrakło magii: było lirycznie, emocjonalnie, z pięknymi melodiami w roli głównej. I choć liczyłam na nieco więcej dynamiki na scenie, występ Fismolla był czarujący i miły dla ucha.

Przyznam szczerze, że dawno nie zdarzyło mi się być na tak spokojnym koncercie – preferuję raczej żywsze brzmienia i częściej można mnie znaleźć na parkiecie. Występ Fismolla był więc miłą odmianą dla elektroniczno-beatowych klimatów i okazał się idealny na niedzielny wieczór: potrzebowałam wyciszenia i spokojniejszych brzmień, więc z przyjemnością wybrałam się na ten koncert. Jeśli chodzi o przygotowanie techniczne, to absolutnie nie mam zastrzeżeń – sala koncertowa Zamku była bardzo dobrze nagłośniona i to niezależnie od miejsca, w którym się stało. Występ zaczął się z małym poślizgiem (fakt, kwestię organizacji wejściówek można było ogarnąć lepiej), ale nie wpłynęło to drastycznie na mój odbiór koncertu.

Fismoll mnie urzekł i zaskoczył swoją skromnością – pomimo sukcesu, który odniósł, w ogóle nie zachowuje się jak wielka gwiazda. Zgromadzeni na koncercie słuchacze przyjęli go bardzo życzliwie i ciepło; w przypadku takiej muzyki, jaką tworzy Fismoll, trudno o jakiekolwiek negatywne emocje. Pochodzący z Poznania muzyk przyznał parę razy, że jest to dla niego występ szczególny: grał przed „swoją” publicznością, na widowni byli obecni jego rodzice, a na scenie towarzyszyła mu siostra, wiolonczelistka. Z jednej strony ogromne wsparcie, z drugiej zapewne niemały stres, ale po Arkadiuszu zupełnie nie było tego widać.

Swoją muzyką Fismoll udowadnia, że polscy artyści mogą brzmieć bardzo światowo i profesjonalnie, a lirycznej twórczości wcale nie trzeba się wstydzić. Wokalnie wykonania na żywo niewiele różnią się od tego, co można usłyszeć na płytach; głos Glenska jest czysty, ciepły i sprawia, że słuchacz po prostu czuje się dobrze. Na koncercie w Zamku zabrzmiały więc najbardziej znane utwory z albumów At Glade oraz Box of Feathers: Close To The Light, Let Me Breath Your Sigh, Eager Boy czy Made of Clouds. Muzyk wielokrotnie wspominał o niebie czy duchowości jako inspiracjach dla swoich utworów – szczególną atmosferę czuć było w trakcie wykonań piosenek Soldier, Song of Songs czy Holy Ground. Najpiękniejszym i najbardziej poruszającym momentem koncertu był dla mnie jednak Tales, utwór poświęcony zmarłemu dziadkowi artysty i myślę, że był to piękny hołd złożony jego osobie – autentycznie chwytał za serce. Jakieś minusy podczas poznańskiego występu? Ja nie dopatrzyłam się wielu, ale troszkę brakowało mi energii scenicznej: nieco dynamiki na pewno ożywiłoby ten koncert.

W trakcie występu Fismolla zauważyłam bardzo ciekawą cechę: choć tworzy on bardzo spokojną i łagodną muzykę, na scenie potrafi być charyzmatyczny i zahipnotyzować słuchaczy. Ja po koncercie wróciłam do domu z uśmiechem na twarzy i pełna pozytywnych emocji. Lekka niczym tytułowe piórko.

Relacja powstała w wyniku współpracy z All About Music.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s