MLA recenzuje: GRIMES

Grimes długo kazała czekać fanom na swój powrót – po bardzo dobrze ocenianym krążku Visions z 2012 roku kanadyjska piosenkarka najpierw ruszyła w długą trasę, a potem nieoczekiwanie zamilkła. Nowe nagrania pojawiły się dopiero w drugiej połowie 2015 – najnowsza płyta jest trochę zaskakująca i budzi mieszane uczucia. Mówią, że dobre rzeczy spotykają tych, którzy na nie czekają… ale czy w przypadku albumu Art Angels opłacało się czekać?

(recenzja ukazała się w listopadzie na All About Music)

Autentycznie nie wiem, jak ugryźć ten album. W niczym nie przypomina on poprzednich płyt i ma się wrażenie, że jest na nim za dużo grzybów w barszcz. Art Angels nie jest ani odrobinę eksperymentalny, a wokalnie dość przewidywalny; nie zachwyca tak, jak Visions czy Halfaxa. O ile na wcześniejszym krążku Grimes zaprezentowała bogatą i interesującą gamę brzmień, na Art Angels znajdziemy jedynie te bardzo przeciętne, nudno-popowe. Elektronicznego rytmu jest niewiele, wokal przepuszczony przez syntezatory brzmi nieszczególnie. Co się stało z kreatywną i ciekawą Grimes? Czyżby chciała dostosować się do panujących na rynku muzycznym trendów?

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Art Angels jest albumem dość niespójnym – niby jest radosny (albo na taki się sili), w sumie podczas słuchania nie jest źle, ale… coś nie gra. To już zupełnie inne klimaty i emocje – tak, mam na uwadze narkotykowo-zdrowotne problemy Grimes – i bardzo się cieszę, że Art Angels pojawia się nieco więcej optymistycznych utworów. Z drugiej strony na całym krążku wyróżniają się może 2-3 utwory; w dodatku bardzo dziwi fakt, że na trackliście nie znalazł się Go, świetny singiel z Blood Diamonds. Brakuje również wyrazistych rytmów w stylu Oblivion, Genesis czy Be A Body z poprzedniej płyty.

 

Art Angels otwiera Laughing and not being normal – baśniowe, nastrojowe, „anielskie” intro, które wprowadza słuchacza w nowy świat Grimes. Pierwszy utwór, California, nieco mnie zdziwił: ma dość osobliwy rytm oscylujący pomiędzy popem a country i bardzo chwytliwe przejścia, ale dość osobliwe refreny (żeby nie powiedzieć „przejęczane”). Podobnie jest z piosenkami Belly of the Beat, Pin i Butterfly – trudno pozbyć się wrażenia, że większość piosenek na Art Angels brzmi tak samo, bo ten album nie zawiera wielu wybitnie kreatywnych kawałków. To odsłuch z poczuciem, że gdzieś już słyszało się tego typu kawałki, więc przechodzi się obok nich bez większego zainteresowania. I nie ukrywam, że bardzo rozczarował mnie Realiti – znacznie bardziej podobało mi się demo tego utworu, minimalistyczne i tajemnicze. Nowa wersja jest nieco przeładowana: ma za dużo różnych wokali, rytmów i sampli.

Na osłodę powiem, że Art Angels ma kilka dobrych momentów. Z tych, które zdecydowanie są warte uwagi, polecam Easily – spokojniejszy, ale z charakterem; po prostu chce się do niego wracać. Choć SCREAM nie jest moją ulubioną piosenką, doceniam wokal tajwańskiej raperki Aristophanes: momentami brzmi dziwnie i niepokojąco, ale ma w sobie to coś. Spodobał mi się również Venus Fly, który porządnie tłucze beatem i jest świetny do tańca. Z kolei Flesh Without Blood uważam za dobry wybór na promo singiel – jest najbardziej „przystępnym” utworem z płyty, popowym, pozytywnym i łatwo wpadającym w ucho. Polecam też Kill V. Maim, świetny i bardzo radiowy, o żywym rytmie.

Naprawdę bardzo chciałabym dobrze napisać o najnowszym krążku Grimes, bo uważam ją za utalentowaną artystkę i podziwiam jako kobietę. Niestety nieco mnie rozczarował, bo niewiele na nim kreatywności, a bardzo dużo popowej bylejakości. Album przypomina szaleńczy bieg po dzielnicy Harajuku, świecie doznań, kolorów i różnorodności, ale i przesady. Do Art Angels można wrócić, ale tylko dla kilku utworów.

grimes

Grimes, Art Angels

(2015 / 4AD)

Ocena MLA: 4.4

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s