Obsesje. Najlepsze albumy 2015

Minął kolejny dobry, muzyczny rok: przyznaję, że w 2015 miałam z czego układać ładne playlisty. Ostatnie 12 miesięcy było czasem intensywnych poszukiwań nowych brzmień – żeby nie powiedzieć, że był to wręcz rok rewolucyjnych zmian. I choć żartuję, że słuchałam techno na śniadanie, obiad i kolację, zdarzało mi się również sięgać po rocka, R&B i dancehall. Przed wami moje muzyczne obsesje: best of 2015 moim subiektywnym uchem słuchane.

(zestawienie ukazało się w styczniu na All About Music)

#15. Marylin Manson, The Pale Emperor

Bogu oddajcie to, co należy do Boga, Cezarowi to, co należy do Cezara. Zespołowi Marylin Manson oddajcie i jedno, i drugie – muzycy powrócili z bardzo dobrym, przemyślanym i nieco zaskakującym albumem, którego słucha się „z wypiekami”. The Pale Emperor wciąż jest głośny i trochę prowokujący, ale ogień nadal ten sam: moja ulubiona trójca to utwory Cupid Carries A Gun, Day 3 i Birds of Hell Awaiting.

#14. Lindemann, Skills in Pills

Z góry uprzedzam: Skills In Pills nie jest dla wszystkich uszu (i oczu). Zespół Lindemann, czyli współpraca Tilla Lindemanna (Rammstein) i Petera Tägtgrena (PAIN) to całkiem udany, choć kontrowersyjny projekt. Muzycznie jest porządnie i ciężko, ale melodyjnie; może nie wszystkie utwory są dobre, lecz słucha się ich dość ciekawie. Najlepsze momenty? Fish On, Home Sweet Home, Yukon i That’s My Heart – baryton Tilla Lindemanna to jeden z moich ulubionych głosów rockowego świata i okazuje się, że bardzo dobrze brzmi również po angielsku.

#13. Howling, Sacred Ground

Spokojnie, ambientowo, trochę pościelowo, ale za to jak smakowicie. Najdelikatniejsze brzmienie elektroniki znajdziecie właśnie na płycie Howling – Ry X i Frank Wiedemann doskonale wiedzą, jak sprawić, by słuchacz nie mógł oderwać się od ich muzyki. Podczas słuchania Sacred Ground można niemal zanurzyć się w dźwięku Signs, poczuć melancholię Quartz oraz energię Short Line, słodko zasnąć przy Litmus. Ambientowa kołysanka z najwyższej półki.

#12. MG, MG

Martin L. Gore od zawsze zafascynowany był brzmieniem elektroniki, ale dopiero w 2015 wydał swój pierwszy, solowy album. Minimalizm, mroczne klimaty i niezwykle bogaty materiał – to udany „debiut”, album bardzo filmowy, brzmiący jak soundtrack do produkcji science-fiction lub filmu akcji. MG to fascynująca opowieść bez słów: z jednej strony mamy klimaty grozy w Swanning, z drugiej niemal industrialne techno w Brink. Najbardziej polecam jednak Southerly – słodko-gorzki, delikatno-ciężki, a przez to ciekawy. Oj, szalenie dobra jest ta płyta.

#11. Iron Maiden, The Book of Souls

Nie mogę nie uwielbiać najnowszego (16 w dyskografii!) albumu Żelaznej Dziewicy – dużo dobrego, ciężkiego grania, ostrych riffów i obłędnego wokalu. W sumie jak zawsze, ale na The Book of Souls nie brak niespodzianek. Płyta zaskakuje zwrotom ku rockowi progresywnemu (długie, rozbudowane solówki), orkiestrowo-fortepianowym wstawkom, a nawet samą długością utworów – najdłuższa kompozycja, Empire of The Clouds, trwa aż 18 minut. Tym mniej wytrwałym słuchaczom z pewnością polecę The Great Unknown, When The River Runs Deep czy Death or Glory – krótsze, ale z równie niezłym ogniem.

#10. HVOB, Trialog

W moim podsumowaniu nie mogło zabraknąć krążka Trialog: na najnowszej płycie HVOB królują subtelne brzmienia i minimalistyczna melancholia. Z jednej strony to ciepła, przyjemna i niezwykle nastrojowa płyta, z drugiej zaś smutna i nieco niepokojąca; z tej różnorodności powstał naprawdę dobry materiał, którego słucha się ze smakiem. Szczególnie polecam utwory Tender Skin, Oxid, Clap Eyes czy Ghost – wywołują muzyczne ciarki przyjemności.

#9-8. Taco Hemingway, Umowa o Dzieło, Trójkąt Warszawski

W tym roku nie było w Polsce osoby, która nie chciałby zrobić sześciu zer. 2015 zdecydowanie należał do Taco Hemingwaya: jego płyty okazały się megasukcesem, bilety na koncerty sprzedawały się w kilka chwil, a teksty weszły nawet do potocznej polszczyzny. I choć Taco ma tyle samo zwolenników, co przeciwników (pozdro, Burrito Bukowski), jedno trzeba mu przyznać: jest piekielnie dobrym obserwatorem. Choć śpiewa głównie o tym, jak gorzkie i pełne hipokryzji jest warszawskie życie, w nim samym nie czuć pogardy dla tego miasta. Za to mój szacunek i miejsce w pierwszej dziesiątce.

#7. Purity Ring, Another Eternity

Bardzo dobra płyta, do której dość często wracałam. Drugi album Purity Ring jest znacznie bardziej dopracowany, a nową energię duetu słychać w ich muzyce – Another Eternity pełen jest dobrych, przemyślanych melodii i ciekawej elektroniki. Pojawia się więcej intymności, radości, frywolności i wolności; utwory są lekkie i przyjemne w odbiorze, ale nie nudne. Moje ulubione momenty płyty to Repetition, Begin Again, Stranger Than Earth i Flood on the Floor.

#6. Mumford & Sons, Wilder Mind

Dzikszy umysł według Mumford & Sons? Bardzo ciepła, przyjemna i rockowo apetyczna płyta – i o ile mam problem z zespołami indie, bo każdy z nich brzmi dla mnie tak samo, krążek Wilder Mind przypadł mi do gustu. Jest różnorodny i barwny; znajdziemy na nim zarówno energetyczne kawałki, takie jak The Wolf i Ditmas ale i spokojniejsze Believe, Monster czy Snake Eyes. Płyta fajna i już!

#5. Redlight, X Colour

Tak chwaliłam Disclosure, a zupełnie nie zauważyłam najnowszego albumu Redlighta. X Colour pełen jest house’owych bangerów, przy których trudno usiedzieć w miejscu. Płyta zawiera tylko 11 utworów, ale za to jakich; pojawiają się wokale m.in. Billie Black, Roses Gabor i Melisy Whiskey. Słucha się doskonale, a rytmy same niosą na parkiet. Mi najbardziej spodobał się Lion Jungle z The Prodigy: zadziorny, szalony i z porządnym bitem (zresztą, inaczej nie wyobrażałam sobie tej współpracy); doskonałe są również Gold Teeth, Metronome i Ride or Die.

#4. FKA twigs, M3LL155X

Króciutka EP-ka, która zdążyła nieźle namieszać. Być może FKA twigs sprawia wrażenie, jakby była nie z tego świata, ale jedno trzeba jej przyznać – jej muzyka jest szalenie wciągająca. Ja długo nie mogłam się do niej przekonać, poprzednią płytą i EP-ką nie byłam zachwycona, ale dzięki M3LL155X artystka zyskała mój szacunek. Mieszanka R&B, popu, trip hopu i elektroniki jest wprost elektryzująca. Kawałki In Time i Glass & Patron miażdżą, to zdecydowanie najlepsze momenty tej EP-ki.

#3. RYSY, Traveler

Rysy zdobyli moje serce podczas tegorocznego Taurona i nie mogłam doczekać się longplaya. Na debiutancką płytę duetu składa się 10 kawałków, ale na bardzo wysokim poziomie. Elektronika made in Poland jest świeża, ambitna, pulsująca rytmem – absolutnie w niczym nie odstaje od tej zagranicznej. W dodatku wokalnie urozmaicają ją Justyna Święs z The Dumplings, Baasch oraz Piotr Zioła. Moje ulubione momenty płyty Traveler? The Fib, Ego, Przyjmij Brak i Cold Inside, choć całego albumu słucha się bardzo dobrze.

#2. Tame Impala, Currents

Nowej płyty Tame Impala się nie słucha, ją się wprost chłonie. Niech was nie zwiodą miękkość dźwięku i delikatne melodie – album Currents jest ambitny, dopracowany i, choć spokojny, nie brak mu rockowej zawadiackości. Australijczycy nagrali bardzo dobry krążek, który ma w sobie dużo ciepła i pozytywnych brzmień: niesposób nie bujać się do The Moment, radośnie pląsać do The Less I Know The Better czy przytulać do drugiej osoby przy Yes I’m Changing. Currents – lubię, i to bardzo.

#1. Marina and the Diamonds, FROOT

W 2015 Marina Diamandis powróciła z nowym, o wiele dojrzalszym materiałem, który w niczym nie przypomina brzmienia z Electra Heart. FROOT to album, do którego najczęściej wracałam w przeciągu ostatnich 12 miesięcy: piękny, subtelny, a jednocześnie bardzo smutny. Diamandis przyznała, że to płyta o związku, który postanowiła zakończyć – również i mnie przydarzyła się w tym roku pewna gorzka historia, ale ten krążek uważam za najlepszy nie tylko ze względów osobistych. Każda kobieta zrozumie gorzkość rozstania, ale FROOT nie jest płytą-wyciskaczem łez. Nie będę dodawać nic więcej: słucham I’m A Ruin, Better Than That, Forget, Can’t Pin Me Down i nie przestaję się zachwycać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s