Data Videos: niskobudżetowe teledyski

Czego potrzebuje dobry teledysk? Nie każdy artysta może sobie pozwolić na wielki budżet, drogi sprzęt i znanego reżysera – czasem najciekawsze klipy to te, które kosztowały niewiele. Geniusz tkwi w prostocie, efektownym montażu, a przede wszystkim w dobrym pomyśle. Oto dziesięć mniej lub bardziej znanych teledysków, które potwierdzają, że mały budżet to nie problem.

#1. Baio, The Names (2016 / reż. Chris Baio)

Być albo nie być – oto jest pytanie. Prosty, zabawny i tani klip do The Names jest przykładem na to, że wcale nie potrzeba wielkich nakładów finansowych, by zrobić fajny teledysk. Reżyserią i produkcją zajął się sam Baio: może klip nie ma intrygującej fabuły, ale ogląda się go całkiem przyjemnie.

#2. The Black Keys, Lonely Boy (2011 / reż. Jesse Dylan)

Klasyk niskobudżetowych produkcji, który okazał się wielkim hitem YouTube’a – do dziś ten klip obejrzano ponad 53 mln razy. Podobno pierwsza wersja tego teledysku zawierała sceny z udziałem 40 tancerzy, ale The Black Keys nie byli zachwyceni efektem i postanowili zrobić go jeszcze raz. I słusznie – w Lonely Boy najlepsze jest to, że bije na głowę drogie produkcje światowych gwiazd i dzięki temu można oglądać bez końca!

#3. Wolfsheim, Find You’re Here / Find You’re Gone (2003 / reż. Nicholas J. Schofield)

Dwie proste historie rozgrywające się w tym samym pokoju, ale w zupełnie różnych wnętrzach. Co ciekawe, zazwyczaj w teledyskach Wolfsheim sporo jest dynamiki i nawet pobieżnie zarysowanej fabuły – w tym przypadku dość zaskakująco postawiono na… pracujących majstrów. Oraz hipnotyzującego Petera Heppnera.

#4. Skepta, Shutdown (2015 / reż. Grace LaDoja)

Prostota, brutalistyczna architektura londyńskiego Barbican Centre i gangsterski klimat Shutdown. Podobno koszt całkowitej produkcji klipu wyniósł jedynie 80 funtów, ale mimo tak skromnego budżetu teledysk wygląda bardzo dobrze – na YouTubie został wyświetlony ponad 14 mln razy, a w zeszłym roku otrzymał nawet nominację do nagrody NME.

#5. OK Go, Here It Goes Again (2006 / reż. Trish Sie)

Dobra synchronizacja to podstawa. Amerykańska grupa OK Go słynie ze swoich pomysłowych, zabawnych teledysków – każdy z nich jest charakterystyczny i błyskawicznie staje się hitem sieci. Choć moim ulubionym jest Upside Down & Inside Out, tu postanowiłam umieścić Here It Goes Again, laureata nagrody Grammy dla najlepszego teledysku. Dla swojego własnego dobra nie próbujcie jednak powtarzać tej choreografii na siłowni 😉

#6. One Block Radius, Loud and Clear (2005 / reż. Keith Schofield)

Thrift Shop of the past, cytując jeden z komentarzy na YouTubie. Bardzo lubię teledysk Loud and Clear: to życie miasta uchwycone w prostym, ale optymistycznym obrazku. Czasem wystarczy tylko kilka prostych trików podczas montażu i efektowny klip gotowy!

#7. Flakjakt, Cascades (2010 / reż. Marty Martin)

O ile nie przepadam za tym utworem, to teledysk nadrabia wszystkie niedociągnięcia. Klip Cascades został w całości nakręcony za pomocą iPhone’a, a następnie dość prosto (ale efektownie) zmontowany: całość zajęła podobno tylko 3 i pół dnia. Mimo wszystko ogląda się świetnie!

#8. Fatboy Slim, Praise You (1999 / reż. Spike Jonze)

Kolejny kultowy teledysk, którego nie mogło tu zabraknąć – Praise You zna każdy (i chyba każdy choć raz próbował zatańczyć wraz z fikcyjną grupą Torrance Community Dance Group). Klip został nakręcony w jednym z kin w Kalifornii – w dodatku bez zgody jego właściciela – i kosztował jedynie 800 dolarów. Mimo amatorskiej techniki i surowego montażu Praise You został doceniony przez MTV: w 1999 roku zgarnął statuetki dla teledysku o najlepszej choreografii i reżyserii.

#9. The Exploding Voids, As It Comes (2013 / reż. Daniel Vogelmann)

O tym klipie wspominałam już przy okazji tanecznych teledysków, ale doskonale pasuje również tutaj. Niech was nie zmyli surowy, chaotyczny początek – As It Comes rozwija się dość niespodziewanie i nieco zaskakuje. Można zrobić fajny klip za małe pieniądze? Można!

#10. Reyna Perez, Love Love Love (2009 / reż. Ari Kushnir)

Bardzo klimatyczny i ciekawy klip, który również był nakręcony za pomocą iPhone’a. Wszystkie ujęcia zostały wykonane w nocy, a mimo to są całkiem dobrej jakości – i trzeba przyznać, że te rozmycia i szumy mają swój urok.

Jeśli znacie jeszcze jakieś niskobudżetowe produkcje, śmiało podsyłajcie! musiclikeair@gmail.com 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s