Playlista miesiąca: MARZEC

Ostatni miesiąc był pełen bardzo dobrych premier i kilku przypadkowych, ale ciekawych odkryć. W marcu wróciłam do nagrań, o których zapomniałam lub za którymi się stęskniłam; z drugiej strony posłuchałam wielu nowych setów i płyt. Choć znów najwięcej u mnie elektroniki, pojawiło się trochę dancehallu czy indie – zapraszam do najnowszej playlisty miesiąca!

ALBUMY

#1. Aurora, All My Demons Greeting Me As A Friend (2016 / Decca)

Nie ustaję w zachwytach nad Aurorą: jej najnowszy album jest dobry i „zimowy”. Gdy posłuchałam All My Demons… po raz pierwszy, nie mogłam się od niego oderwać: jest smutny i melancholijny, ale nie przygnębiający. Wbrew pozorom najnowszy krążek Norweżki ma w sobie dużo światła: szczególnie polecam utwory Lucky, Running With The Wolves i I Went Too Far. Jeśli lubicie Christinę Perri i Florence + the Machine, z pewnością spodoba się Wam i Aurora!

#2. Rebeka, Davos (2016 / Agora S.A.)

Najnowsza płyta duetu Rebeka to ten odcień melancholii w muzyce, który lubię. Davos ma w sobie brzmienie podobne do tego, które znalazłam u Moderat – smutne piękno wyrażone elektroniką, choć i zdarzają się żywsze, bardziej optymistyczne utwory. Ta płyta z każdą kolejną minutą podobała mi się coraz bardziej: jej najmocniejsze momenty to The Trip, Who’s Afraid, Białe Kwiaty i Falling. Szkoda tylko, że na Davos nie znalazł się utwór Breath: niby mroczny i tajemniczy, a mimo to ma wyrazisty rytm.

#3. Headless Horseman, Headless Horseman 007 (2015 / Headless Horseman)

Headless Horseman, czyli techno owiane mgiełką tajemnicy. Berliński Bezgłowy Jeździec to jedna z najbardziej enigmatycznych postaci na scenie elektronicznej; jest mistrzem mrocznego, industrialno – minimalistycznego grania, a jego live acty to prawdziwe petardy (man machine indeed). Polecam wszystkie jego EP-ki; moją ulubioną jest ta oznaczona numerem 007.

SETY & PLAYLISTY

#4. Solomun Boiler Room Tulum DJ set

Wiedzieliście, że jeden z najbardziej znanych występów w historii Kotłowni miał miejsce w marcu zeszłego roku? DJ set Solomuna był jednym z pierwszych Boiler Room’ów, które usłyszałam – lubię jego sympatyczny, bujający klimat i świetną selekcję. Moje ulubione momenty to te, w których wjeżdża Kollektiv Turmstrasse, SBTRKT i Zola Jesus – można tańczyć codziennie bez końca!

#5. Senthia, Suck My Bass pres. Watergate Showcase NYE 2014 @ Sala Gotycka, Wrocław

Mam ogromną słabość do tego seta i bardzo często słucham go w pracy lub w aucie. Wrocławianka Senthia ma doskonałe wyczucie do łączenia bardzo różnych kawałków – choć Sylwestra 2014 nie spędzałam w Sali Gotyckiej, dwa razy miałam okazję usłyszeć Ewelinę w  innych klubach i przyznaję: selekcja na wielką piątkę! Z tego seta wyłowiłam m.in. Trentemøllera, Varysoo, Metronomy, Azimute czy Dimę Terema.

#6. Jon Hopkins, BBC Radio 1 Residency Mixes

Na temat tego seta nie będę mówić wiele: jest po prostu przepiękny. Jon Hopkins jest wyjątkowy zarówno jako producent, jak i selekcjoner muzyki do podcastów – nagrania dla BBC Radio 1 tylko to potwierdzają.

#7. VA, Techno panda playlist (selekcja: Hubert Dzierwa)

Kiedy już znam na pamięć kawałki z najczęściej słuchanych zestawów, sięgam po nową dawkę muzyki. Playlistę Techno panda odkryłam przez przypadek: choć zawiera kilka utworów, które już słyszałam, większość była dla mnie nowością. Odkryłam parę nieznanych dotąd numerów Kollektiv Turmstrasse, Deasa, Worakls czy Mount Kimbie – polecam, MLA.

#8. SUBLAST, Gangsta House Mini Mix

Ten moment, kiedy na Soundcloudzie zaczynają obserwować Cię zagraniczne wytwórnie i producenci – kolektyw Sublast chyba wyczuł moje zamiłowanie do elektroniki i basowych, tanecznych rytmów 😉 Z ciekawości przesłuchałam ich dwa promo mixy i polecam je wszystkim fanom gangsterskich bitów: świetnie bujają i mają genialny klimat, w sam raz na bifora przed imprezą. Swag just got real.

UTWORY

#9. Ta-ku, I Miss You (album: Songs To Break Up To, 2013)

Ta-ku, australijscy mistrzowie zmysłowego brzmienia. Utwór I Miss You znam od dawna, ale w tym miesiącu słuchałam go szczególnie często: to połączenie R&B i elektroniki w bardzo dobrym, subtelnym stylu. I nawet tęskni się jakby mniej.

#10. Vök, Tension (singiel: Tension, 2014)

Wciąż jest dla mnie wielką zagadką, dlaczego Islandia jest źródłem tak dobrej i klimatycznej elektroniki: dopiero niedawno odkryłam Vök, ale już zdążyłam solidnie zapętlić ich EP-ki. Najbardziej spodobał mi się piękny, zmysłowy utwór Tension – uwielbiam, kiedy muzyka wywołuje u mnie takie ciarki.

#11. Massive Attack & Azekel, Ritual Spirit (singiel: Ritual Spirit, 2016)

Massive Attack jak zwykle zachwycają: kawałek Ritul Spirit hipnotyzuje orientalnym, nieco sennym rytmem, przez co nie można się od niego oderwać. Wszystkim fanom oryginalnej urody Kate Moss bardzo polecam teledysk – co prawda Kaśka nie wije się wokół rury, ale i tak ma w sobie to coś.

#12. Bjarki, I Wanna Go Bang (album: Artur and the Intergalactic Whales, 2015)

Bjarki wie, co dobre. Świetny, rave’owy kawałek, przy którym po prostu nie można zejść z parkietu. Ciekawostka: I Wanna Go Bang pojawiał się m.in. w setach Marcela Dettmana, Rødhåda, Lena Faki czy Niny Kraviz – sztos na pełnej!

#13. Rihanna feat. Drake, Work (album: ANTi, 2016)

Najnowszy album Rihanny mnie nie zachwycił (czyżbyśmy czekali na niego trochę za długo?), ale ma kilka dobrych momentów. Bujający, dancehallowy kawałek Work od razu mi się spodobał – Barbadoska doskonale brzmi w jamajskich klimatach i szkoda, że na ANTi nie ma więcej takich brzmień. Standardowo: tańczyłabym!

#14. Mondkopf, La Dame En Bleu (album: Galaxy of Nowhere, 2009)

Klasyk Mondkopf z 2009 roku: La Dame En Bleu jest prosty, hipnotyzujący i niezwykle rytmiczny. I nawet nie potrzebuję żadnego wokalu: siedzę, zamykam oczy i słucham jak zaczarowana.

#15. Planningtorock, Let’s Talk About Gender Baby (album: All Love’s Legal, 2013)

Porozmawiajmy o gender w taneczny, niemal dyskotekowy sposób. O ile nie jestem zbytnio przekonana do artystycznej wizji Planningtorock, to jej remix utworu The Knife jest całkiem niezły. Czasem śpiewa jak ona, czasem jak on, łączy to z brzmieniem syntezatorów w stylu lat 80. i… niezwykle trudno wyrzucić ją z głowy.

#16. Jon Hopkins, Open Eye Signal (album: Immunity, 2013)

Uwielbiam cały album Immunity, ale Open Eye Signal to dla mnie absolutnie numer jeden: niemal osiem minut minimalowej perfekcji, piękno chaosu zamknięte w muzyce. Świetnie brzmi zarówno w oryginale, jak i w remiksie George’a FitzGeralda. I choć zazwyczaj słucham go, gdy jestem w dość podłym nastroju, podczas Berlin Wrocław Ekspres #2 usłyszałam go na nowo i odkryłam jego klubowy potencjał.

#17. Varysoo, In The Clearing (Fedele Remix) (singiel: In The Clearing, 2014)

Naczelny earworm tego miesiąca. W marcu In The Clearing chodził za mną prawie bez przerwy – nie mogłam się uwolnić od jego prostego, chwytliwego rytmu. Choć zazwyczaj wolę taneczne petardy, ten kawałek obowiązkowo dorzucam do listy biforowych utworów.

Jak wyglądała Wasza marcowa playlista? Czego słuchaliście najczęściej, jakie nowości wpadły Wam w oko (i w ucho?). Piszcie: musiclikeair@gmail.com 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s