Moderat, czyli o trzech takich, co zmienili elektronikę. Felieton

Ring, Szary i Bronsert. Trzy wyjątkowe osobistości niemieckiej sceny, które zdecydowały się na współpracę i nadanie muzyce nowego, jak dotąd niespotykanego kształtu. Niby to elektronika, minimal techno o silnym rytmie i tanecznej energii, bez których nie może obyć się żaden rave. Z drugiej strony ambientowa melancholia, zawieszenie w emocjach; wypalenie i pustka. Przy okazji niedawno wydanego krążka grupy oraz trzech koncertów w Polsce, wybierzcie się z nami w podróż do ich świata.

(felieton ukazał się na Kinkyowl.pl w maju)

Nazywani jednym z najważniejszych zespołów w historii muzyki elektronicznej, Moderat zaskakują, intrygują i zachwycają. Są sztandarowym artystą berlińskiej wytwórni Monkeytown Records; współpracują z BPitch, labelem należącym do legendarnej Ellen Allien, a ich utwory remiksują ich m.in. DJ Koze, Robag Wruhme, Jon Hopkins czy Marcel Dettman. Od lat współpracują z berlińskim studiem projektowym i VJ-skim Pfandferei oraz tekściarzem Sisim Brambellem. Wielkim fanem niemieckiej trójki jest Thom Yorke, wokalista Radiohead i Atoms For Peace. Co takiego ma w sobie muzyka Moderat, że mało kto przechodzi obok niej obojętnie? Czyżby melancholijna elektronika trafiała w samo sedno naszej mało prawdziwej, smutno spłyconej i goniącej za wszystkim epoki?

Muzyczny rodowód

Moderat to połączone siły trzech niemieckich producentów sceny elektronicznej: Saschy Ringa, Sebastiana Szarego i Gernota Bronserta. Pierwszy znany jest także jako Apparat i jest współzałożycielem wytwórni Shitkatapult; dwaj pozostali artyści tworzą duet Modeselektor i specjalizują się w eksperymentalnym, szeroko pojętym techno. Cała trójka nagrywała dla wytwórni Bpitch Control: choć Ring obracał się w klimatach subtelnych, ambientowo-elektronicznych brzmień, na początku swojej kariery zdarzało mu się tworzyć taneczne, beatowe kawałki. Szary i Bronsert grywali zaś glitch i acid techno w berlińskich klubach, produkowali muzykę do instalacji artystycznych w paryskim Centrum Pompidou, ale nie stronili także od hip-hopu. Różnice nie do pogodzenia? Być może, lecz drogi trójki producentów wreszcie się skrzyżowały i w 2002 roku pojawiło się pierwsze nagranie pod szyldem Moderat.

Mało znana EP-ka Auf Kosten der Gesundheit została wydana jedynie na winylu i rzadko kiedy wspomina się o niej w dyskografii elektronicznego trio. Może muzycy nie umieli się dogadać, może za bardzo dążyli do przeforsowania swojego brzmienia i na długo zarzucili pomysł wspólnego nagrywania. Kolejne utwory zostały opublikowane dopiero siedem lat później – debiutancka płyta Moderat ujrzała światło dzienne w 2009 roku, a kiedy już się ukazała, prawdziwie zatrzęsła elektroniczną sceną.

Złe Królestwo

Album Moderat otrzymał bardzo pozytywne recenzje ze strony środowiska muzycznego. Do tej pory rzadko kiedy zdarzały się takie połączenie minimalu i nu-rave’u z ambientem oraz hip-hopowym wokalem. To z niej pochodzą tak znane utwory jak fenomenalny A New Error, Berlin, Rusty Nails, Beatswaysick czy Out Of Sight. Pierwsza płyta zaskakuje swoim podejściem do elektroniki, kreatywnością oraz wyjątkowym współbrzmieniem instrumentów i ludzkich głosów – na Moderat można usłyszeć m.in. Paula St. Hilaire’a z ekipy Basic Channel, Busdrivera, Dellé’a czy Saschę Ringa. A muzycznie? W syntezatorowym, surowym brzmieniu słychać wyrazisty rytm i energię, bo to wciąż techno. Ale nie takie, jakie można usłyszeć w klubie – muzyka na Moderat ma w sobie coś niepokojącego, tajemniczego, nawet w tych bardziej tanecznych utworach. Wyjątkowe, poruszające Les Grandes Marches, Seamonkey czy A New Error – z nich wszystkich przebija nuta smutku, jakby emocjonalnego wypalenia. I to chyba właśnie ten element spaja muzykę Moderat, czyniąc ją wyjątkową.

 

To dziwnie intrygujące połączenie przewija się przez wszystkie płyty niemieckiego trio i stało się jego nietypowym „znakiem rozpoznawczym”. Album II to już nieco mniej brzmień techno, a nieco większy zwrot ku ambientowym melodiom w postaci Let In The Light, Versions, Damage Done, Last Time. Mimo wszystko wciąż obecne są tonacje smutno-szczęśliwe, straceńczo-imprezowe; zawieszająca w melancholii próżnia połączona z euforyczną nadzieją. Beat ciągnie słuchacza na taneczny parkiet, ale jednocześnie nie pozwala mu zapomnieć. Chce iść na imprezę, rozerwać się, pozbyć tych wszystkich spalających emocji. Mimo wszystko nie może – czyżby to było tytułowe Bad Kingdom?

 

Krążek III to zwrot ku nieco spokojniejszym brzmieniom, ale nie oznacza to nudy czy mało ambitnych nagrań. To płyta, która wycisza, ale i ma swoje mocniejsze momenty. Być może Ringowi wreszcie udało się przeforsować swoje zdanie i wprowadzić na płytę więcej ambientowych klimatów, a Szary i Bronsert postanowili odpuścić – niewiadomo. Niektórzy niezadowoleni krytycy nazwali ten album „bezpieczną przystanią” dla grupy i porównali do wygładzonych, ultradelikatnych nagrań Jamiego Woona – nic bardziej mylnego. Moderat nie raz udowodnili, że potrafią zachęcić do rave’owego tupania i nie inaczej jest w przypadku tej płyty. Utwory Reminder, Animal Trails czy Fondle tylko to potwierdzają.

 

Trylogia Moderat

Mało kto na muzycznej scenie przyczynił się do takiego promowania elektroniki, jak Sascha Ring, Sebastian Szary i Gernot Bronsert. W ich brzmieniu jest pasja, entuzjazm, ale i niezwykła wrażliwość, która czyni je wyjątkowym. Usłyszałam kiedyś, że techno to prosta muzyka dla nieprostych ludzi – dla wielu osób (w tym również i mnie) nagrania Moderat były pierwszym kontaktem z tzw. IDM, inteligentną muzyką taneczną, która daleka jest od komercyjnej łupanki z radia. Przecież to niby też elektronika, ma rytm i basy, ale czy usłyszelibyście A New Error w największej rozgłośni muzycznej? Wątpię.

Mimo iż Moderat nie są obecni w mainstreamowych mediach, ich muzyka jest doceniana przez krytyków i fanów na całym świecie. W 2009 w ogłoszonym przez Resident Advisor plebiscycie na live act roku zdobyli pierwsze miejsce, pokonując Booka Shade, Henrika Schwarza czy Laurenta Garniera. W 2010 w czasie letnich festiwali zagrali na największych i najbardziej prestiżowych miejscach Europy, zaś w 2013 niezwykle ucieszyli swoich amerykańskich słuchaczy. Dystrybucją ich płyt na terenie USA zajęła się Mute Records, wytwórnia, która na swoim koncie ma sukcesy m.in. Depeche Mode, Nicka Cave’a, Goldfrapp, The Residents, Zoli Jesus czy Moby’ego. Moderat są więc doceniani nie tylko przez europejską scenę muzyczną, ale i światową.

W kontekście tego wyjątkowego trio producenckiego bardzo często mówi się o „trylogii Moderat”, podkreśla się kompozycję ich albumów. Niektórzy dopatrują się w nich jakby muzycznego zapisu imprezy rave: pierwsza płyta miałaby być biforem (przygotowaniem), druga tańcem, trzecia zaś – powrotem lub afterem. Przyznaję, że ta teoria ma coś w sobie i gdy posłucha się uważniej wszystkich trzech części, można znaleźć w nich te elementy. Pierwsza płyta jest zdecydowanie najbardziej eksperymentalna i energetyczna (wypełnia uszy, płuca i żyły); druga wyciąga na klubowy parkiet (chce, byś zapomniał), trzecia wieńczy imprezę (jest towarzyszką powrotu do domu lub aftera). Jeśli tkwi w tym trochę więcej, niż ziarnko prawdy, to gratuluję muzykom wyjątkowego pomysłu: doskonale zbudowali napięcie na każdym albumie. Trylogia Moderat zamknięta w godny, subtelny sposób.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s