Playlista miesiąca: KWIECIEŃ

Po dość długiej nieobecności powracam na bloga i, mam nadzieję, do w miarę regularnego pisania. Nie ukrywam, że ostatnie dwa miesiące nie były dla mnie najłaskawsze (chyba pod każdym możliwym względem), ale wreszcie udało mi się złapać chwilę tylko dla muzyki. Playlisty z tych dwóch miesięcy będą jedynie z utworami – zauważyłam, że przez w tym czasie słuchałam głównie pojedynczych piosenek lub całych, 3-5-godzinnych setów na Soundcloudzie. Bez jakich kawałków nie mogłam się obyć w kwietniu?

#1. Christian Löffler, Blind (2012 / A Forest)

Ten miesiąc zdecydowanie upłynął pod znakiem muzyki Christian Löfflera: zarówno ze względów koncertowych (Das Lokal), jak i bardzo osobistych. Po raz ostatni pożegnałam bardzo ważną w mojej rodzinie osobę i potrzebowałam absolutnego wyciszenia – a w tej sytuacji album A Forest mówił dla mnie więcej, niż tysiące słów. I od dwóch miesięcy nie mogę wyrzucić go z głowy.

#2. Chase & Status feat. Delilah, Time (2011 / No More Idols)

Nie mogłam pozbyć się wrażenia, jakoby kwiecień chciał przetestować mnie pod każdym możliwym względem. Utwór Time wrócił do mnie w naprawdę niezbyt ciekawym momencie i naprawdę zaczęłam się zastanawiać, jak wiele jestem w stanie znieść. O ile w takich chwilach rzadko słucham drum and bass, ta piosenka jest dla mnie w pewien sposób wyjątkowa. „Dostałam ją” od kogoś parę lat temu, ale w pewien sposób lubię do niej wracać.

#3. Smooth, The Sky’s Gonna Break (2013 / Leap of Faith)

Kawałek sprzed trzech lat, ale za to jaki miły dla ucha. Po konferencji muzycznej Audioriver (i świetnym afterze w Sfinksie700) na nowo odkryłam drum and bass – wcześniej ten gatunek towarzyszył mi jedynie podczas treningów lub w długiej trasie, natomiast w klubie poczułam jego zupełnie inną energię.

#4. Pendulum & Bulletproof, Minds’ Eye (2006 / Hardware Limited vol.3)

Kolejny kawałek, który miałam okazję usłyszeć na scenie na sfinksowej fontannie – zabrzmiał naprawdę świetnie i z niezłą energią. Nie wiem, czy drum and bass zastąpi minimal w mojej playliście, ale na pewno wniósł w nią wiele nowych brzmień.

#5. Billie Black, RunnerUp (2015 / This Simple Pleasure)

Billie Black jakiś czas temu podrzuciła mi znajoma – bardzo spodobał mi się utwór I Don’t Need Another Lover, a następnie zauroczył mnie RunnerUp. Neosoul podkręcony delikatną, subtelną elektroniką z pewnością spodoba się fanom Lianne La Havas, Rosie Lowe czy Azekela. Co ciekawe, EP-ka This Simple Pleasure była całkowicie wyprodukowana przez Billie, więc tym bardziej jest to wyjątkowy materiał.

#6. Stan Kolev, Water of Life (2011/ Water of Life EP)

Utwór usłyszany zupełnie przez przypadek, już nawet nie pamiętam, gdzie. Trochę progressive’owy, trochę orientalny, a przy tym bardzo rytmiczny i miły dla ucha. W pracy przesłuchałam jeszcze kilka utworów bułgarskiego producenta, Stana Koleva, z youtube’owej mieszanki – również przypadły mi do gustu, więc śmiało polecam.

#7. Katy B feat. Chris Lorenzo, I Wanna Be (2016 / Honey)

O ile najnowsza płyta Katy B nie do końca przypadła mi do gustu, Honey ma kilka dobrych momentów – Brytyjka jak zwykle jest subtelna, ambitna, kobieca i taneczna. Szczególnie spodobały mi się utwory Calm Down, Honey Outro i właśnie I Wanna Be – ten ostatni to mój numer jeden i czekam, aż w lecie zawita na klubowe parkiety.

#8. Shlohmo, Put It (2013 / Laid Out EP)

Utwór, przy którym autentycznie mam ciarki. Trochę mroczny i tajemniczy, mocno elektroniczny – Put It zdecydowanie ma coś w sobie. Albo to ja mam słabość do szalenie zmysłowych kawałków; jeśli lubicie Hippie Sabotage Nosaj Thing i Lapalux, spodoba się Wam i Shlohmo.

#9. dvsn, In + Out (2016 / Sept 5th)

Nie zachwyciła mnie najnowsza płyta dvsn (podobnie jak Majid Jordan – co z tym hipsterskim R&B?), ale wyłowiłam z niej coś dla siebie. Spodobały mi się np. utwory In + Out czy Do It Well: może nie do końca to moje klimaty, ale dla odmiany czasem sobie po nie sięgam.

#10. The Kills, Heart of a Dog (2016 / Ash & Ice)

Jeszcze nie zdążyłam nasłuchać się fenomenalnego Doing It To Death, a The Kills zaskoczyli mnie kolejnym przebojowym singlem. Heart of a Dog ma w sobie coś, co lubię: jest spokojny, ale ma w sobie ten drapieżny akcent i zadziorność. Doskonały do słuchania w samochodzie!

Jak wyglądała Wasza playlista początkiem wiosny? Piszcie, bardzo chętnie poznam nowe brzmienia! 😉 musiclikeair@gmail.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s