Playlista miesiąca: CZERWIEC

Czerwiec już za nami! Muszę przyznać, że w czerwcu pojawiła się prawdziwa rewolucja w mojej playliście – niedawno wspominałam Wam o tym, że powoli przekonuję się do rapu… A przez ostatni miesiąc słuchałam go chyba codziennie, i to w najróżniejszych konfiguracjach. Oprócz hip-hopowych brzmień pojawiło się, tradycyjnie, minimal techno czy dancehall – recenzowałam także najnowszy krążek xxanaxx, więc i lżejsze klimaty zawitały do playlisty. Oto jej najciekawsze fragmenty!

UTWORY

#1. Nina Kraviz, Ghetto Kraviz (2012 / album: Nina Kraviz)

Niekwestionowana królowa techno. Nina Kraviz ma talent do subtelnych brzmień o elektronicznym bicie, a każdy jej utwór brzmi wręcz hipnotyzująco. Nie inaczej w przypadku Ghetto Kraviz – niby prosty, ale jakże zmysłowy. Jeden z moich ulubionych utworów tej artystki!

#2. Florence + the Machine, Third Eye (2015 / album: How Big, How Blue, How Beautiful)

Przyznaję się szczerze i bez bicia: Third Eye usłyszałam po raz pierwszy właśnie 1 czerwca, w drodze do pracy. I z miejsca mnie zatkało: gdy przesłuchiwałam How Big, How Blue, How Beautiful, jakoś zupełnie nie zwróciłam na niego uwagi. W przeciągu ostatnich czterech tygodni słuchałam go niemal codziennie: bardzo pomógł mi w dość niewesołym, osobistym momencie. You don’t have to be a ghost, here amongst the living.

#3. Jack Ü, Mind (feat. Kai) (2015 / Diplo and Skrillex present: Jack Ü)

Podobna historia jak powyżej. Gdy recenzowałam album Jack Ü, nie byłam nim zbytnio zachwycona i wiele utworów wydawało mi się zupełnie beznadziejnych. Minęło trochę czasu, posłuchałam tej płyty jeszcze raz… i absolutnie oczarował mnie kawałek Mind z Kai – co ciekawe, pojawia się w nim także wokal Skrillexa (całkiem udany, muszę przyznać!). Nie jest to może super wybitna piosenka, ale słucham jej z uśmiechem na twarzy.

#4. Era Istrefi, Bonbon (2015 / album: Bonbon)

Bardzo tęsknię za dancehallem i nie mogę się doczekać momentu, kiedy będę mogła ponownie stanąć na tanecznym parkiecie. Kawałek Ery Istrefi przypomniał mi te klimaty – w dodatku w teledysku pojawiają się elementy dancehallowej choreografii… Nie mam więc innego wyjścia: koniecznie muszę wrócić do tańca!

#5. Drake, Too Good (feat. Rihanna) (2016 / album: Views)

Nie wiem, ile prawdy jest w plotkach o romansie Drake’a i Rihanny, ale jedno trzeba im przyznać: wspólnie nagrywają świetne kawałki! Too Good to mój ulubiony moment płyty Views – ich wokale doskonale się dopełniają, a utwór ma mnóstwo pozytywnej energii. Chwytliwy, łatwo wpadający w ucho i o bardzo fajnym tekście – polecam!  Ps. Ze względu na problem z prawami autorskimi nie mogę znaleźć Too Good ani na YouTubie lub Vimeo, ani na Soundcloudzie. Możecie jednak posłuchać go w Spotify, a poniżej absolutny hicior lata, Work.

#6. Tiga, You Gonna Want Me (2007 / album: Sexor)

Bez względu na to, czy jeździ Bugatti, obserwuje piękne nogi w Shoes, nawet w klubie zakłada Sunglasses At Night czy sprawia, że jest Hot In Herre – do Tigi nie sposób się nie bujać. Nie inaczej jest w przypadku kawałka You Gonna Want Me: electropopowy i taneczny utwór od razu wpada w ucho i trudno jest nie ulec jego klimatowi!

#7. Depeche Mode, Walking In My Shoes (1993 / album: Songs of Faith and Devotion)

Mam jedną życiową zasadę: staram się nie oceniać nikogo po pozorach. Za każdym z nas stoi jakaś historia – coś w swoim życiu przeżyliśmy i właśnie to sprawia, że zachowujemy się tak, a nie inaczej. W takich chwilach często wraca do mnie ten kawałek Depeche Mode: but before you come to any conclusion, try walking in my shoes. Wniosek z tej niedawnej historii? Szkoda, że nie wszyscy to potrafią.

#8. Falcons, Cell (2013 / album: Birdcall)

Kawałek podpowiedziany przez Spotify już jakiś czas temu, ale dopiero w czerwcu prawdziwie mi się wkręcił. Utwór Cell bardzo dobrze sprawdza mi się podczas przedtreningowej rozgrzewki – ot, taki lekki, przyjemny, wakacyjny kawałek.

#9. Boombox Cartel x Jackal, Jamba (2015 / album: OWSLA Spring Compilation)

W pracy przez przypadek natknęłam się na zeszłoroczną kompilację wytwórni OWSLA i z ciekawości postanowiłam ja przesłuchać. O ile większość kawałków jedynie przerzuciłam, to jedynie Jamba zwrócił moją uwagę: ma dancehall’owy rytm w stylu Major Lazer i pewnie dlatego od razu wylądował w playliście treningowej.

#10. Kendrick Lamar, Bitch, Don’t Kill My Vibe (2012 / good kid, m.A.A.d city)

Kendrick Lamar to kolejny wykonawca, który został mi polecony przez znajomego. Przyznaję, że nie jestem jeszcze bardzo obeznana z hip-hopem, ale te klimaty zdecydowanie mi pasują i słucha się ich bardzo przyjemnie. Jak na razie kojarzę tylko kilka utworów Kendricka, ale obiecuję szybko nadrobić zaległości!

ALBUMY

#11. SHXCXCHCXSH, SsSsSsSsSsSsSsSsSsSsSsSsSsSsSs (2016 / Avian)

Byłam święcie przekonana, że tytuły albumu i utworów na najnowszym krążku SHXCXCHCXSH to żart. Ale Szwedzi bez samogłosek zaskoczyli nas już nie raz i w ich przypadku wszystko jest możliwe – także w kwestii brzmienia. Duet wyraźnie odszedł od industrialnego techno, które znamy z pierwszych longplay’ów, i skierował się w stronę niepokojącego ambientu. Nie ukrywam, że trochę brakuje mi tego solidnego rytmu, ale mimo wszystko „syczący” album oceniam bardzo wysoko.

#12. Bjarki, Б (2016 / трип)

Najnowszy Bjarki – to dopiero coś! Zaskakujący, różnorodny, trochę nieprzewidywalny: każdy utwór na albumie Б jest zupełnie inny od poprzedniego, a przez to zupełnie nieszablonowy. Dla jednych może być to wada, dla mnie wielka zaleta – nie bez powodu mówi się o Islandii jako o jednym z najciekawszych muzycznie krajów. Mój ulubiony fragment tego krążka? Here It Comes Can You Feel It (klasyczny rytm, to lubię!) oraz As You Remember – nieco trance’owy, ale absolutnie doskonały.

#13. Drake, Views (2016 / OVO Sound)

Charyzmatyczny, szczery i wkładający w swoją muzykę 1000% siebie – i jak tu nie uwielbiać Drake’a? Kanadyjski raper kupił mnie w każdym calu – z ciekawości trafiłam na kilka piosenek, a potem okazało się, że przesłuchałam wszystkie jego albumy! W tej playliście umieszczam jednak jego ostatni krążek, Views: szczególnie spodobało mi się poruszające intro Keep The Family Close, Redemption, With You z Partynextdoor, Controlla, One Dance i Too Good z Rihanną. W sumie… O którym utworze bym nie napisała, ma w sobie ciepłe brzmienie i świetną energię!

#14. Wu-Tang Clan, Legendary Weapons (2011 / E1 Music)

Trochę słabo sięgać po rap, a nie znać klasyków tego gatunku muzyki – na szczęście tak się składa, że wiele osób z mojego otoczenia słucha Wu-Tang Clan i mam od kogo zasięgać nauk w tej dziedzinie. Któregoś wieczora po prostu siadłam, zaczęłam słuchać… I się zachwyciłam: dziś już nie nagrywa się takiej muzyki. Smutno mi to przyznać, ale znacznie ważniejsze od przekazu są cycki, błyszczące na szyi złoto i co szybsze fury. Całe szczęście zawsze można wrócić do klasycznych nagrań Wu-Tang: ja polecam szczególnie kompilację Legendary Weapons, na której znalazły się takie utwory, jak We Will Fight, Diesel Fluid czy Meteor Hammer.

#15. xxanaxx, FWRD (2016 / Warner Music Poland)

Miałam okazję recenzować najnowszą płytę xxanaxx i przyznaję, że zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Bardzo przyjemnie słuchało mi się FWRD – to klimaty lekkie, subtelne i przyjemne, ale nie zabrakło też energetycznych kawałków. Co więcej, duet wciąż się rozwija i nie poprzestaje tylko na skojarzeniu z Disclosure: pojawiają się elementy hip-hopowe (Ten Typ Mes!) czy cztery utwory w języku polskim. Polecam w dodatku teledysk do Nie znajdziesz mnie – takich klipów bardzo brakuje w naszym kraju!

#16. FKA twigs, EP2 (2013 / Young Turks)

Niby tylko cztery utwory, ale za to jakie – FKA twigs jest jedną z najbardziej nieszablonowych artystek na muzycznej scenie i choć na początku trudno było mi się do niej przekonać, dziś bardzo ją doceniam. Bywa dziwaczna, zupełnie nieprzewidywalna, wręcz „nie z tego świata”, ale muzykę robi wyjątkową. EP2 uwielbiam od pierwszej sekundy do ostatniej, a w czerwcu słuchałam bardzo często.

#17. Stephan Bodzin, Liebe Ist… (2007 / Herzblut)

Co tu dużo mówić: klasa sama w sobie. Stephan Bodzin to wyjątkowe brzmienie elektroniki, niezwykle dopracowane i poruszające. Choć uwielbiam album Powers of Ten, w tym wróciłam do pierwszego krążka tego niemieckiego muzyka: Sonnenwind, Liebe Ist, Kerosene i Vendetta to jego najmocniejsze momenty. (PS. Wiem, że Wir to już utwór zamykający drugą płytę, ale i on dość często mi towarzyszył. 10 minut minimalowej perfekcji).

SETY & PLAYLISTY

#18. Diynamic Festival podcast: Kollektiv Turmstrasse

Podcast do uwielbiania. Absolutnego uwielbiania: w pracy przesłuchałam go chyba ze cztery razy pod rząd (i jeszcze było mi mało); bardzo dobra selekcja i budowanie napięcia. Tylko godzina i aż godzina doskonałej muzyki wybranej przez niemiecki duet Kollektiv Turmstrasse.

#19. Revolver Podcast: Wardita

Warditę miałam okazję usłyszeć po raz pierwszy podczas jednego z Berlin Rave’ów i od razu zwróciła moją uwagę. Za dj-ką jest naprawdę wyjątkowa, ale i jej podcasty mają w sobie to coś: taneczną energię, doskonałe brzmienie i ciekawy dobór utworów. Bardzo apetyczny podcast w minimalowym rytmie!

#20. Deep & Chic: Saso

Dziewczyny za dj-ką mają głos! Choć pochodząca z Los Angeles Saso na co dzień pracuje w branży modowej, udowadnia, że techno nie ma przed nią tajemnic – to nie tylko piękna kobieta, ale i interesująca muzycznie artystka. Szczególnie polecam jej sety i podcasty z Deep & Chic: sama byłam zaskoczona tym, że tak dobrze brzmią!

#21. Rødhåd Boiler Room Berlin 5th Birthday DJ Set

Jeśli rozpoczynasz swój boilerroomowy set od Bjarkiego, to przed słuchaczami godzina solidnego techno z najwyższej półki. Jeśli w dodatku jesteś Rødhådem, nie mam nic więcej do powiedzenia – berliński set to petarda od pierwszej sekundy do samego końca. W trackliście m.in. wspomniany Bjarki, Ø [Phase], Jon Hester czy Ben Hoo: a zresztą, posłuchajcie sami!

#22. Container Podcast: Concept Of Thrill

Polacy nie gęsi i swoją techno reprezentację mają. Przez przypadek trafiłam na podcast Concept Of Thrill i zrobił on na mnie ogromne wrażenie, tym bardziej, że jest on autorstwa Polaka. Industrialne techno łączy się w nim z brzmieniem acid, mroczny rytm z niepokojącą energią. 65 minut słuchania jak na szpilkach!

A jak wyglądały Wasze playlisty w czerwcu: już wakacyjne rytmy czy jednak mocniejsze uderzenie? Udało się Wam już wyjechać na jakiś letni festiwal? Piszcie do mnie, chętnie poznam nowych, ciekawych artystów: musiclikeair@gmail.com!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s