I want my MTV?

I want my MTV!, śpiewał gościnnie w kultowym utworze Dire Straits Sting. Money For Nothing sławił niemniej kultową stację telewizyjną, która na dobre zmieniła oblicze muzyki – równo 35 lat temu wystartowała Music Television, znana bardziej jako MTV. Niegdyś była głosem pokolenia, wyrocznią trendów i niosła „kaganiec oświaty” seksualnej; dziś jest raczej pośmiewiskiem, popkulturową wydmuszką, która z muzyką niewiele ma wspólnego. Z okazji tej wyjątkowej rocznicy przyjrzyjmy się historii MTV i zastanówmy się przez chwilę: czy na pewno ma ona powody do otwierania szampana?

 (felieton ukazał się na Kinkyowl w sierpniu 2016)

 

Zawdzięczamy jej pierwsze teledyski, premiery najświeższych singli czy słynną serię Unplugged. Wkład MTV w promowanie muzyki jest wręcz nie do opisania – największa i najbardziej znana stacja muzyczna wypromowała takich artystów jak Madonna, Britney Spears, Justin Timberlake, Michael Jackson czy Eminem. To na tym kanale mogliśmy przez 24 godziny na dobę oglądać koncerty, najnowsze klipy, wywiady czy relacje z festiwali. No właśnie, „mogliśmy” – w pewnym momencie cała machina stacji się zatrzymała, ilość audycji muzycznych spadła, a ich miejsce zajęły programy lifestyle’owe (bardzo niskiego sortu). Niegdyś kultowe dla ówczesnej młodzieży MTV stało się ogłupiającym, kompletnie pozbawionym swojej misji społecznej tworem popkultury. Muzykę wciśnięto w blok nocny, między kolejne odcinki wiecznie imprezującej (i wiecznie wymiotującej) Ekipy z New Jersey, romanse Tili Tequili oraz promowanie dużego natężenia nagich, męskich pośladków w Jackassie. Nie dziwią więc krytyczne głosy, iż MTV jest „najgorszą rzeczą, jaka przydarzyła się muzyce”.

Pokolenie MTV

Przyznaję szczerze i z pełnymi tego konsekwencjami: jestem z pokolenia MTV. Oczywiście z tego pierwszego, które miało okazję obejrzeć pierwszy w historii stacji teledysk (Video Killed The Radio Star grupy The Buggles), ale doskonale pamiętam te czasy, kiedy muzyka na MTV płynęła godzinami. Dzieciństwo to trzask winyli, przewijane ołówkiem kasety i właśnie klipy z telewizora: moja miłość do muzyki w dużej mierze rozpoczęła się właśnie dzięki tej stacji. Z jednej strony mam do niej ogromny sentyment; z drugiej jednak mierzi mnie to, czym na przestrzeni lat stało się MTV. Muzykę zabrano jej już niemal do zera; w jej miejsce wsadzono bardzo słabe, bazujące na niskich instynktach ludzkich programy. Entertainment wygrał z dziennikarstwem muzycznym, odcinki przygód klanu Kardashian – z premierami najnowszych teledysków lub programami posiadającymi misję społeczną. Chyba nie takie MTV pamiętam.

Zacznijmy jednak od początku. Stacja Music Television, w skrócie MTV, ruszyła 1 sierpnia 1981 roku w USA. Gdy startowała, posiadała licencję emisji jedynie 180 teledysków, lecz okazała się tak atrakcyjnym dla młodych odbiorców kanałem, że momentalnie zyskała popularność. Niemal od samego początku utożsamiana była z kulturą masową i została okrzyknięta „głosem pokolenia” – to właśnie MTV dyktowało określone trendy, kształtowało zachowania i postawy społeczne. Opierało się na prostym mechanizmie – puszczało głównie teledyski, dzięki którym tysiące młodych zbuntowanych mogło podziwiać swoich idoli na ekranie telewizora. Później do klipów dołączono również programy edukacyjne (MTV było jednym z najważniejszych głosów w kwestii rewolucji seksualnej), a następnie lifestyle’owe i seriale animowane dla dorosłych. Dziś widownia stacji sięga półtora miliarda osób w ponad 140 krajach świata, a wartość marki szacuje się na 6,2 miliarda dolarów (ranking magazynu Forbes). Pojawia się jednak pytanie: czemu MTV zawdzięcza większą popularność? Muzyce czy hołdowaniu niskim gustom telewidzów?

Pokolenie #YOLO

Niegdyś nagrody przyznawane przez MTV (Music Awards oraz Video Music Awards) uważane były za jedne z najbardziej prestiżowych w branży muzycznej. Dziś już raczej nikt nie patrzy na to, czy stacja w ogóle coś komuś przyznała. Jeśli już poruszana jest kwestia gal MTV, to mówi się o nich głównie w kontekście kontrowersyjnych momentów, nagich ciał, wyuzdanych kreacji lub skandali. W 2003 byliśmy świadkami pocałunku Madonny z Britney Spears i Christiną Aguilerą, w 2009 obserwowaliśmy słynny diva moment Kanye’ego Westa, który przerwał przemówienie Taylor Swift, zaś w 2013 – zastanawialiśmy się, co u diabła wciągała przed swoim twerkującym występem Miley Cyrus. Prowokacja zdaje się być motorem napędowym dla stacji, i niestety, nie w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie ma co ukrywać: MTV było kontrowersyjne od samego początku. Zarówno w kwestii puszczanych teledysków czy edukacji seksualnej, jak i późniejszych hitów spod znaku ogłupiających programów randkowych czy reality-show.

 

Trudno jednak znaleźć racjonalne wytłumaczenie, dla którego stacja poszła w schlebianie niskim instynktom, skrajnym ludzkim emocjom czy po prostu robieniu z innych kompletnych głupków. Próbuję rozgryźć MTV z różnych punktów widzenia i do głowy przychodzi mi jeden argument: wiadomo, że młodzież zawsze się buntowała i buntować się będzie. Swój sprzeciw wobec świata, woli rodziców, niezrozumienia ze strony otoczenia może wyrażać na różne sposoby. Kiedyś głosem pokolenia była muzyka (bez względu na to, czy to hip-hop, punk rock, pop czy inne gatunki), pacyfa i edukacyjny program MTV: It’s Your Sex Life. Dziś triumfy święci raczej wszechobecna golizna, wiecznie pijani i imprezujący idole czy pamiętniki z życia nastoletnich matek. Pokolenie #YOLO w całej okazałości.

Już bez złośliwości czy uprzedzeń: z ciekawości obejrzałam na YouTubie archiwalne urywki audycji z MTV. Nie uroniłam może łezki nad Beavisem i Butt-headem, Darią, Kennym z South Park czy innymi bohaterami kultowych kreskówek stacji. Z ogromną przyjemnością obejrzałam jednak programy takie jak Data Videos (kulisy kręcenia teledysków i ciekawostki z nimi związane), Total Request (audycje poranne; premierowe występy muzyków ze swoimi nowymi singlami), 3z1 (3 klipy jednego wykonawcy) czy cosobotnią listę 20 Klubowych (już wiem, skąd moja miłość do tanecznej elektroniki). Zapewne i Wam zdarzyło trafić na Bazar, Pieprz czy Rap Pakamerę – to akurat autorskie programy MTV Polska, ale to właśnie one były zalążkami audycji muzyczno-lifestyle’owych. Dziś znikły one bezpowrotnie: nie dowiemy się już nic a nic o premierach najnowszych teledysków czy o kulturze związanej z danym gatunkiem muzyki. Za to bardzo dokładnie obejrzymy depilację brazylijską Kim Kardashian, wraz z Paris Hilton poszukamy najlepszej przyjaciółki, odpicujemy sobie brykę w Pimp My Ride lub ostro się nawalimy z bohaterami Ekipy z New Jersey (a potem pójdziemy „na dupeczki” i „do bzykalni”). Kiedyś programy w stylu Jackass, Viva La Bam i Zakład wydawały mi się sporym przegięciem. Dziś już chyba nie ma takiej rzeczy, której MTV by nie pokazało.

Co dało nam MTV?

Nie demonizujmy jednak stacji do cna – w końcu to właśnie jej zawdzięczamy wiele kultowych wydarzeń czy specjalnych koncertów. Nikomu nie trzeba przedstawiać MTV Unplugged: w sesjach „bez prądu” udział wzięli m.in. Nirvana, R.E.M., sir Paul McCartney, Elton John, Erykah Badu, Tha Cranberries, Bon Jovi czy Bob Dylan. Słynne sesje nagraniowe odbywały się również w Polsce – koncerty unplugged przygotowali Kayah, Hey i Wilki. Choć MTV jest kontrowersyjne, ma na uwadze swoich odbiorców i cenzuruje zbyt odważne teledyski – wybiórczo bo wybiórczo, ale stacja nie przepuszcza klipów promujących zażywanie narkotyków, seks, przemoc, użycie broni, rasizm czy homofobię. W aktualnej ramówce znajduje się także miejsce dla programu Catfish – zjawisko podszywania się pod inne osoby na portalach społecznościowych w celu nawiązania bliskiej relacji może być naprawdę niebezpieczne i bardzo dobrze, że mówi się o nim głośno.

Co więcej, niemal od początku swojej działalności MTV angażuje się w promowanie prospołecznych postaw i aktywności: podczas wyborów prezydenckich stacja zachęca do pójścia do urny (akcja Choose or Lose), apeluje o zaniechanie przemocy i dyskryminacji (Fight For Your Rights) czy też motywuje do rzucenia palenia (Feel Free To Say No). Wśród kategorii, w których przyznawane są nagrody MTV Music Awards, zawsze znajduje się nie-muzyczna dziedzina, Free Your Mind – jest ona przyznawana organizacjom pozarządowym lub osobom prywatnym, które szczególnie przyczyniają się do uwrażliwienia ludzi na ważne społecznie sprawy. Jej laureatami są m.in. Amnesty International, Greenpeace, fundacja La Strada, Bob Geldof, Bono czy Aung San Suu Kyi.

Czyli jednak jakieś plusy się znajdą, a MTV można jeszcze uratować? Zdecydowanie tak, jednak jest ich tak mało, że raczej odzyskanie „music” sprzed „television” jest bardzo ciężkie. Poważnie obawiam się, iż zaginęła ona między Dziewczynami z rezydencji Playboya, Supersłodkimi urodzinami i kolejnym melanżem Trybsonów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s