Jeden dzień w Łodzi. Minirelacja z Domoffon Festiwal

Kiedy ostatnio byłam w Łodzi?, zastanawiałam się niedawno. Wieki temu, a w dodatku tylko raz w życiu – naczelne hipstermiasto Polski do tej pory niezbyt zachęcało mnie do odwiedzin. Okazją, by zmienić zdanie na jego temat, był odbywający się w ostatni weekend sierpnia Domoffon Festiwal: w wyjątkowej przestrzeni OFF Piotrkowska wystąpili m.in. Omar Souleyman, Zola Jesus, Anja Kraft, SHXCXCHCXSH, Dena i U.S. Girls. I choć ze względu na obowiązki zawodowe udało mi się pojawić tylko na jeden dzień przyznaję, że było warto.

(Post nie jest wynikiem współpracy z Domoffon Festiwal. Część zdjęć pochodzi z mojego Instagrama, część zaś jest autorstwem innych fotografów – wszyscy są oznaczeni poniżej).

Mój tegoroczny plan festiwalowy przebiega bez zarzutu: mam za sobą dwie duże imprezy (Audioriver i OFF) oraz jedną młodą, ale za to bardzo obiecującą. Łódzki Domoffon zagrał dopiero po raz drugi, lecz już zdążył zdobyć bardzo dobrą renomę wśród uczestników i w mediach. Ja pojawiłam się na nim trochę przez przypadek, trochę z ciekawości: niestety nie mogłam uczestniczyć w pełnych dwóch dniach imprezy, ale i tak udało mi się coś z niej wyłuskać. Niespełna 24 godziny w Łodzi minęły błyskawicznie, ale swoje cele zrealizowałam: usłyszałam i coś, co znam, i poznałam coś nowego.

Plus jeszcze małe słówko wstępu dla wszystkich, którzy nigdy nie słyszeli o Domoffonie. Ta łódzka impreza jest nowością na polskiej mapie festiwalowej – skupia się wokół szeroko pojętej alternatywy (rock, hip-hop, techno, muzyka eksperymentalna) i promuje integrację środowisk niezależnych. W zeszłym roku odbyła się po raz pierwszy i trwała tylko jeden dzień – w 2015 na scenie wystąpili m.in. Helena Hauff, Taco Hemingway, The Fall czy Syny, a wydarzenie zostało bardzo dobrze przyjęte przez uczestników. W tym roku Domoffon trwał już dwa dni i wiele wskazuje na to, że również zbierze wiele przychylnych opinii. Jak wyglądała moja krótka wizyta w Off Piotrkowska?

domoffon
fot. Instagram: aga_ome

#1. Miejsce

Najważniejsza ulica Łodzi zazwyczaj kojarzy się ze spacerami, kawiarniami lub bardziej znanymi klubami. Czy w takim miejscu można zorganizować festiwal sceny alternatywnej? Okazuje się, że tak – przestrzeń Off Piotrkowska jest położona w samym centrum i na potrzeby małego, miejskiego festiwalu sprawdza się całkiem ok. Trzy sceny, kilka foodtrucków, stoiska partnerów wydarzenia, niewielki showroom oraz kino plenerowe – nie mniej, nie więcej cały Domoffon. Industrialny, surowy klimat starej fabryki to zdecydowanie moja stylistyka, więc lokalizację oceniam na plus. Pytanie, jak będzie w przypadku rozwoju festiwalu: np. jeśli organizatorzy będą chcieli wydłużyć go do trzech dni lub zapewnić dodatkowe atrakcje, będą musieli się trochę nagimnastykować. Pofabryczny kompleks Off Piotrkowska nie jest mały, ale festiwal kojarzy się raczej z wolną przestrzenią i poczuciem swobody. I niech tak zostanie!

off-piotrkowska.900.600.s
fot. fpiec.pl

#2. Czas

Jakby nie patrzeć, jeden dzień to trochę za mało na festiwal. Dwa-trzy to optymalna długość dla muzycznej imprezy – Domoffon stawia na rozwój w spokojnym tempie i zbytnio nie szaleje. Najpierw chce wyrobić sobie silną, rozpoznawalną markę, by później móc pozwolić sobie na więcej: myślę, że to dobra strategia i taką drogą powinien podążać. Nie jestem jednak do końca pewna, czy rozpoczęcie festiwalu w piątek o 14 to dobry pomysł: ostatni weekend sierpnia to niby jeszcze wakacje, ale główna grupa docelowa Domoffona o tej porze odlicza jeszcze godziny do wolnego #piąteczku. Taka godzina otwarcia imprezy znalazła odbicie we frekwencji – w pierwszym dniu na występach Króla czy Hoszpital nie pojawiło się zbyt wielu festiwalowiczów. W sobotę zaś miałam wrażenie, że po zamknięciu mainstage’u po koncercie Zoli Jesus zrobiło się jakby… pustawo? Usłyszałam nawet opinie, że ta sobota nie różniła się zbytnio od innych wakacyjnych sobót na terenie Off Piotrkowska.

#3. Ludzie

Łódź hipsterem miast, głoszą fejsbukowe śmieszki. Przyznaję, że nieco obawiałam się wydumanej, spiętej jak plandeka na żuku atmosfery oraz wysokiego stężenia skrajnego hipsterstwa (wiecie, takiego). Na szczęście nie odnotowałam obecności takich elementów wśród osób, które pojawiły się na Domoffonie – owszem, Off Piotrkowska jest miejscem słynącym z alternatywnych klimatów, ale naprawdę muszę pochwalić ogólne wrażenia o festiwalu. Ja miałam okazję spotkać bardzo dużo ciekawych (i bardzo miłych!) osób, które były pozytywne, sympatyczne i otwarte na innych. Na Domoffonie pojawiły się przede wszystkim dla muzyki – i to zdecydowanie się czuło. Przestrzeń pod sceną podczas koncertu Zoli Jesus lub występu SHXCXCHCXSH tylko to potwierdzają. Słowem: nie taki hipster hipsterowi hipsterem, jakby się mogło wydawać. A jeśli nie wierzycie, obejrzyjcie galerię zdjęć na fanpage’u Domoffonu – tyle uśmiechniętych, pozytywnych osób nie może się mylić! 🙂

#4. Muzyka

Jaka jest muzyka na Domoffonie? Różnorodna, ale skoncentrowana wokół sceny alternatywnej – na tym festiwalu pojawiają się artyści ze sceny hip-hopowej, punkowej, elektronicznej czy eksperymentalnej. Występują i polscy muzycy, i zagraniczni goście: w tym roku Off Piotrkowska miała okazję gościć m.in. Omara Souleymana, Zolę Jesus, Anję Kraft, Blush Response, Denę, SHXCXCHCXSH, Króla, Hoszpital, The Kurws, Wire, Łonę, Webera i The Pimps, U.S. Girls, Chicks on Speed, Wixapol S.A… Bogactwo wykonawców i gatunków zdecydowanie na plus. Oto przegląd najciekawszych, moim zdaniem, występów z soboty.

Chicks on Speed

Był to mój pierwszy kontakt z muzyką Chicks on Speed (a w zasadzie jedną z Chicks) i przyznaję, że ich występ nie powalił mnie na kolana. Duet Melissa Logan i Alex-Murray-Leslie stawia na dość ekscentryczne połączenia gatunków i rytmów, które brzmiały raczej jak ich pomieszanie: z jednej strony elektronika, z drugiej taneczno-popowy rytm, z trzeciej, dziesiątej czy piętnastej jakieś industrialne wstawki. Dla mnie było trochę za dużo grzybów w barszcz i fanką Chicks on Speed raczej nie zostanę… ale do coveru Somebody’s Watching Me Michaela Jacksona nawet się pobujałam.

domoffon2
fot. Nachspiel

Zola Jesus

Szczerze przyznaję, że to właśnie dla niej przyjechałam do Łodzi. Nika Roza Danilova to dla mnie artystka szczególna i bardzo chciałam usłyszeć ją na żywo: marzenie udało się spełnić, ale mam trochę trudności z oceną jej koncertu. Atmosfera i oprawa – wyjątkowe; niewysoka Zola pojawiła się na scenie w długiej do ziemi, czerwonej tunice i zapewniła spore wrażenia swoją sceniczną ekspresją. Zagrała niemal całą Taigę i przeplatała ją utworami z Versions czy Stridulum II: o ile w akustycznych, spokojnych utworach wypadła świetnie, to w bardziej popowych kompozycjach brzmiała zaledwie na trzy z plusem. Chyba najgorzej wypadł Hunger, jeden z moich ulubionych kawałków z albumu Taiga. Selekcja utworów w porządku, choć zaskoczył mnie Long Way Down – co więcej, podczas tej piosenki Nika wyszła w publiczność i część zaśpiewała wraz z nią. Magiczny i wyjątkowy moment, który na długo zapadnie mi w pamięć!

domoffon3
fot. Nachspiel

Anja Kraft

Tę warszawiankę miałam już okazję usłyszeć podczas tegorocznego Audioriver w Cities Tent – co prawda tylko przez chwilę, ale zaciekawił mnie jej set. Kiedy dowiedziałam się, że pojawi się również w Łodzi, wiedziałam, że będę chciała posłuchać jej kolejny raz. Da mnie był to jeden z najlepszych występów na scenie Galerii Off – Anja zagrała dobrze wyselekcjonowanego seta z utrzymującą się przez całą godzinę energią. Nie szczędziła basu, mroku i cięższych brzmień, ale i znalazła miejsce dla tanecznego rytmu. A tańczone było, i to jak!

domoffon4
fot. Anja Kraft

Blush Response

Przyznaję, że Blush Response był mi zupełnie nieznany i dlatego tym bardziej byłam ciekawa, jak się zaprezentuje. W jego przypadku mam mały dylemat: o ile lubię mocne uderzenie w techno, a industrialne brzmienia nie są mi obce, moim zdaniem Blush zagrał za ciężko. Tłukło mocno i równo, ale dla mnie jednak ten set to było trochę za dużo – mimo wszystko jednak zgromadził w Galerii Off dość sporą publikę (w tym Zolę Jesus). Mnie nie zachwycił, ale to może po prostu nie był mój dzień na tak mocne techno; nie spisuję go jednak na straty i zobowiązuję się przesłuchać na spokojnie jego nagrania. Set setowi nierówny; może Blush Response jeszcze mnie zaskoczy?

domoffon5
fot. Nachspiel

SHXCXCHCXSH

Na ten szwedzki duet czekałam z ogromną niecierpliwością – przepadł mi występ w Poznaniu, ale zaległości mogłam nadrobić w Łodzi. Przyznam szczerze, że nie wiedziałam, czego się spodziewać: o ile pierwsze albumy SHXCXCHCXSH są mocno industrialne, ostatni „syczący” krążek to już zdecydowany krok w ambient i minimal. Także podcasty nagrywane dla chińskich audycji radiowych nie powaliły mnie na kolana i trochę się bałam, że powtórzy się sytuacja z występu Richiego Hawtina na Audioriver. Fakt, spokojniejsze albumy też potrafią dobrze brzmieć, lecz w klubowej przestrzeni bywa z tym różnie; podczas występu SHXCXCHCXSH nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że początek seta był niepotrzebnie przeciągnięty. Później było już o wiele lepiej: pojawiło się nieco więcej materiału z albumu Linear S Decoded oraz moje dwa ulubione utwory, Elocution oraz This Hmming Raverie. Źle nie było, ale… spodziewałam się większego ognia. Albo akurat dopadła mnie jakaś wewnętrzna maruda 🙂

domoffon6
fot. Instagram: aga_ome

#5. Podsumowanie

Jak podsumowuję Domoffon? O ile muzycznie nie zawsze trafił w moje gusta, to atmosferę i miejsce festiwalu oceniam na plus. Z tego, co zobaczyłam i usłyszałam, mogę śmiało powiedzieć, że jest to impreza o sporym potencjale i wróżę jej duże powodzenie na przyszłość – do tej pory miłośnicy alternatywy spotykali się głównie w Katowicach podczas Offa lub Taurona. Teraz mogą również udać się do Łodzi, odetchnąć industrialnym klimatem kompleksu OFF Piotrkowska i posłuchać ciekawej muzyki w samym centrum miasta. W przerwie między koncertami warto siąść na leżaczkach z ulubionym trunkiem (lub burgerem) w ręce, obejrzeć kilka dokumentów w ramach kina plenerowego lub zakupić wyjątkowe ciuchy na festiwalowym stoisku – podczas Domoffonu panował luźny, przyjazny klimat, który momentalnie się udzielał. Ja jestem bardzo ciekawa, jakie plany na kolejną edycję mają organizatorzy i na pewno będę mieć na oku ich inicjatywy. Póki co – tak trzymać!

Reklamy

One thought on “Jeden dzień w Łodzi. Minirelacja z Domoffon Festiwal

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s