Moja playlista: WRZESIEŃ

Idę w indie! – tak pomyślałam, podsumowując moją wrześniową playlistę. W tym miesiącu wyjątkowo mało w niej elektroniki, a znacznie więcej pop-rocka, alternatywnych brzmień i spokojniejszych klimatów. Jakich płyt i utworów słuchałam najczęściej na początku jesieni? Jakie albumy do mnie powróciły? Zerknijcie do nowego podsumowania Mojej Playlisty!

ALBUMY

#1. MS MR, Secondhand Rapture, How Does It Feel

(2013, 2015 / Columbia Records)

Drugi miesiąc z rzędu MS MR rządzą w moich statystykach – autentycznie nie było dnia, bym choć raz nie słuchała albumów Secondhand Rapture i How Does It Feel. Uwielbiam wokal Lizzy Plapinger i chwytliwe, dodające energii brzmienie: choć teksty piosenek duetu bywają bardzo gorzkie, bardzo pomogły mi w zmaganiach z podcinającymi skrzydła sytuacjami osobistymi. Muzyczny poprawiacz humoru w najlepszej formie – polecam kawałki Hurricane, Fantasy, Head Is Not My Home i Think of You z debiutanckiego krążka. Z godnego następcy – Painted, Criminals, Cruel i mój absolutny numer jeden, Reckless.

#2. HAIM, Days Are Gone (2013 / Polydor Records)

Nie byłam jakąś wielką fanką HAIM – kojarzyłam je głównie z bycia przyjaciółkami Taylor Swift i jakoś nie ciągnęło mnie, by posłuchać ich muzyki. Z ciekawości sięgnęłam jednak po debiutancki krążek Days Are Gone i z pełną odpowiedzialnością zwracam honor. Indie i pop-rock w wykonaniu przebojowego trio to naprawdę fajna, radosna i ładująca pozytywną energią muzyka, której ostatnio bardzo potrzebuję. Moja ulubione momenty tego albumu? Tytułowy Days Are Gone, My Song 5 i If I Could Change Your Mind – szaleję szczególnie za tym ostatnim.

#3. Austra, Olympia (2013 / Domino Records)

Nie wiem, z jaką częstotliwością przesłuchiwałam ten album w tym miesiącu – twórczość Austra zdaje się być na stałe wpisana w moją jesienną playlistę. Albumem Olympia zachwyciłam się początkiem zeszłego roku i moja słabość do niego trwa po dziś dzień: bardzo liczyłam na to, że w tym roku pojawi się najnowsza płyta tej kanadyjskiej grupy, ale najwidoczniej będę musiała uzbroić się w cierpliwość. Premierowego materiału ani widu, ani słychu; póki co dyskografię zespołu zamyka krążek Olympia z 2013, z którego pochodzą m.in. utwory Forgive Me, Painful Like, Fire czy Sleep.

UTWORY

#4. Ivan Seagal & New$hoes, Hold You

Pokuszę się o niezwykle osobiste wyznanie: lubię czasem wejść do Bershki, i to nawet niekoniecznie po ubrania. Jestem wielką fanką firmowej playlisty, którą można usłyszeć w sklepach tej marki – wiele razy udało mi się wyłapać z niej naprawdę niezłe utwory. Hold You to jeden z nich: lekko minimalowy, o spokojnym wokalu. Miły dla ucha.

#5. Joris Voorn, So Long (Christian Löffler remix)

Jestem zauroczona Christianem Löfflerem – choć nie miałam jeszcze czasu, by sięgnąć po jego najnowszy album, zachwycam się dwoma poprzednimi oraz remiksami wykonanymi dla innych artystów. Subtelny, ciepły, zmysłowy So Long to jeden z nich: nawet nie trzeba nic mówić. Wystarczy tylko siąść i słuchać.

#6. Metronomy, I’m Aquarius (Edu Imbernon remix)

Uwielbiam tę wersję I’m Aquarius – lekka, taneczna, o świetnym rytmie, który zachęca do momentalnego wstania z kanapy i radosnego pląsania. Bardzo długo go szukałam i wreszcie udało mi się go znaleźć: pozdrowienia z Beatporta się kłaniają 🙂

#7. SOHN, Signal

SOHN powrócił! Początkiem września światło dzienne ujrzał najnowszy singiel Brytyjczyka – kawałek Signal sprawił, że z niecierpliwością czekam na jego drugi album. Zachwyciłam się również teledyskiem, o którym pisałam przy okazji poprzedniej notki: Mila Jovovich wygląda w nim zjawiskowo!

#8. Lisa Stansfield, All Around The World

1989 rok – aż trudno mi uwierzyć, że ta piosenka ma już 27 lat (a w takich chwilach zawsze czuję się turbostaro)! Powrót do słuchania radia w aucie zdecydowanie wychodzi mi na dobre, bo mam okazję usłyszeć utwory, za którymi szaleję, a o których zapomniałam. All Around The World również do nich należy: lekki, radosny i w stylu lat 80., od razu pozytywnie nastraja!

#9. Steffi & Virginia, Yours

Niedawno zachwycałam się utworem Sadness (na przełomie lipca i sierpnia nie było dnia, bym go nie słuchała), ale postanowiłam przesłuchać też coś więcej z twórczości Steffi. I przyznaję, że znalazłam kilka ciekawych momentów: bardzo spodobał mi się krążek Yours & Mine z 2011 roku. Szczególnie polecam utwory Yours (przypomina bardzo brzmienie GusGus!), Lilo i Moving Lips.

#10. The Kills, Black Balloon

The Kills zazwyczaj kojarzyli mi się z rockową energią i szybkimi, chwytliwymi melodiami. Świetnie brzmią także w wolniejszych utworach – przyznaję, że Black Balloon naprawdę mnie zaskoczyli. Jest o wiele spokojniejszy, trochę nostalgiczny, ale słucha się go równie dobrze; nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że został wykorzystany w którymś z seriali.

Jakie utwory i albumy znalazły się w Waszych playlistach we wrześniu? Chętnie posłucham jakiś nowości, podzielcie się nimi w komentarzu lub napiszcie do mnie maila! 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s