Recenzje: LADY GAGA, JOANNE

Była już syreną, dyskotekową panną, popowym dziełem sztuki, a nawet swoim męskim alter ego. Kim jest Joanne, najnowsze wcielenie Lady Gagi? 8 lat po przebojowym debiucie i 3 latach od ARTPOP, albumu-klapy, Stefani Germanotta powraca z nowym, zupełnie innym materiałem. I choć na dobre schowała w szafie już wysadzane cekinami body, rytmiczne brzmienie wciąż jest jej mocną stroną. To jak, słuchać tej nowej Gagi czy nie słuchać?

Cieszy mnie to, że album taki jak Joanne został nagrany: Gaga wreszcie ma prawdziwą twarz! Odczepiła sztuczne rzęsy, dziwaczne przebrania schowała do walizki i pokazała, że wokalnie radzi sobie doskonale. Co więcej, wydaje się być naprawdę szczęśliwa z tego, co robi i jak dziś brzmi jej muzyka.

Przyznam, że bardzo czekałam na ten album. Lubię Lady Gagę – podziwiam ją jako kobietę, artystkę, osobę publiczną i performerkę. Uważam, że ma talent, a scena nie bez powodu jest jej drugim domem. Trzymałam również kciuki, kiedy wróżono jej koniec kariery i zarzucano, że po prostu się skończyła – na szczęście piosenkarka w porę postanowiła się zatrzymać w tej karuzeli dziwactw, przebrań i przerostu formy nad treścią. Nie mogę też nie wspomnieć o okolicznościach, w jakich powstała ta płyta – jej nazwa nawiązuje do zmarłej niedawno ciotki wokalistki, Joanne, i zapewne nie bez znaczenia było rozstanie z narzeczonym, Taylorem Kinneyem.

Gaga obróciła się o 360 stopni, odeszła od tandetnych przebrań i zaprzestała ładowania swojej muzyki kolejnymi ozdobnikami. Album ARTPOP z 2013 roku został zrównany z ziemią i sprawił, że wielu fanów odwróciło się od piosenkarki; bardzo niedocenionym krążkiem jest za to Cheek To Cheek, nagrany wspólnie ze światowej sławy wokalistą jazzowym, Tonnym Bennettem. Kontynuacją tej drugiej płyty jest właśnie Joanne – dobrą, diametralnie różną od debiutu, ale zdecydowanie wartą uwagi.

Jak brzmi Joanne? Nie ukrywam, że bałam się nieco, że znów spotka mnie niezbyt przyjemna porcja muzyki (czy album ARTPOP da się od-słuchać?), ale przyznaję, że miło się zaskoczyłam. Nowe brzmienie, nowy wizerunek, ale przede wszystkim nowi producenci: tym razem Gaga zaprosiła do współpracy Kevina Parkera z Tame Impala oraz Marka Ronsona. I naprawdę mieli oni dobry wpływ na brzmienie krążka – już pierwszy singiel, Perfect Illusion, wskazał jego zupełnie odmienne klimaty. Jak ten utwór wypada na tle reszty utworów? Bardzo dobrze wpisuje się w brzmienie płyty: obawiałam się, że będzie to jednorazowy „odpadek” wśród innych kawałków – singiel, który ma tylko przypomnieć publiczności o tym, że Gaga istnieje. Dla mnie jeden z najlepszych utworów, choć w pierwszej chwili niezbyt mogłam przekonać się do dość surowego wokalu.

Album otwiera utwór Diamond Heart – w pierwszej chwili skojarzył mi się z Laną Del Rey, ale później rozkręca się w bardziej popowy kawałek. Jest zaskakujący, ale udany; podoba mi się surowy wokal Gagi na tym krążku! Tytułowa balladka Joanne to jeden z najlepszych utworów na krążku, równie dobrze słuchało mi się Million Reasons (piękny, melodyjny i „elegancki”, bo nie znajduję lepszego słowa).

Najlepsze momenty Joanne? Sporo ich na tej płycie, ale postaram się wskazać moje ulubione kawałki. Tak jak wspomniałam: bardzo spodobał mi się tytułowy singiel oraz utrzymany w stylu retro Come To Mama. Za bardzo dobry uważam również Perfect Illusion (świetna energia i zadziorne brzmienie!) oraz Hey Girl z Florence Welch. Nigdy nie powiedziałabym, że ich głosy tak dobrze brzmią razem – wielki props za ten kawałek, bo jest naprawdę zaskakujący! Świetnie bawiłam się też podczas słuchania A-YO – ten utrzymany w stylistyce country utwór ma w sobie mnóstwo pozytywnej energii i trudno się do niego nie bujać.

Słodzę i słodzę Joanne, ale naprawdę uważam go za udany krążek. Może jednak znajdę w nim coś, co mnie nie zachwyciło? Np. do Dancin’ In Circles mam nieco mieszane uczucia – nieco trudno mi się do niego przekonać, bo z jednej strony jest melodyjny, ale z drugiej ma nijaki refren i brzmi dość płasko. Trzeba mu jednak przyznać, że jest niezłym earwormem i to właśnie ten utwór zapamiętałam najlepiej z całej płyty.

Odpowiadając na pytanie, które zadałam na początku recenzji: słuchać! Chociażby dlatego, żeby na własne uszy przekonać się o tym, że czasy po-po-po-po-poker face odeszły już do lamusa – Lady Gaga powróciła jako o wiele dojrzalsza artystka i słucha się jej z przyjemnością. I tak sobie myślę, że Joanne ma poważne szanse zostać jedną z najlepszych płyt tego roku. Nie tylko w kategorii „zaskakujące powroty po latach”; dzięki temu albumowi z pewnością przekona do siebie tych, którzy mieli ją tylko za popową lalę!

lady_gaga_-_joanne_official_album_cover

Lady Gaga, Joanne

2016 / Interscope Records

Ocena MLA: 7.5 / 10

Reklamy

2 thoughts on “Recenzje: LADY GAGA, JOANNE

    1. Maciej – przybij żółwika! 🙂 Cieszę się, że nie jestem jedyną, która entuzjastycznie podeszła do Joanne, bo spotkałam się z wieloma komentarzami w stylu: „dawać starą Gagę, Bad Romance i te sprawy, a nie jakieś country”. Dla mnie to bardzo udany album i mam nadzieję, że Gaga nie wróci do dawnego brzmienia. Co nie zmienia faktu, że lubię czasem do niego pobujać 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s