Moja playlista: PAŹDZIERNIK

Sposób na jesienną chandrę? Muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka – przyznaję, że gdyby nie dobre brzmienia w słuchawkach, ciężko byłoby mi przetrwać ten miesiąc. Kolejny raz udało mi się dokonać niemożliwego, czyli w przeciągu kilku tygodni zahaczyć o niemal wszystkie gatunki muzyczne. Niby dzień jak co dzień, ale połączenie z października wyjątkowo zasługuje na uwagę. Dlaczego? Przekonajcie się sami!

Tak, w przeciągu kilku ostatnich tygodni pod względem muzyki naprawdę sporo się u mnie działo. Miałam okazję ponownie usłyszeć Żywiołaka i na nowo odkryć piękno słowiańskiego folku, wrócić do ostrego, rockowego łojenia w postaci Royal Blood i Hole czy dać się ponieść  subtelnemu, jak zwykle czarującemu Christianowi Löfflerowi. Wiele pisałam też o dwóch wyjątkowych kobietach, FKA twigs i Lady Gadze, więc i ich nagraniom poświęciłam trochę miejsca w playliście. Oto najciekawsze albumy, utwory i playlisty moim uchem słuchane!

Albumy

#1. Christian Löffler, Mare (Ki Records)

Kolejny miesiąc z rzędu nie opuszcza mnie Christian Löffler – a prawda jest taka, że i ja nie mam zamiaru się z nim rozstawać. Od wielu tygodni chodzą za mną jego sety z Boiler Roomów i mixy dla stacji radiowych, a w październiku światło dzienne ujrzał najnowszy krążek niemieckiego muzyka. Mare to kolejny piękny, nastrojowy i melancholijny album w jego dyskografii; ponownie pojawiają się na nim ambientowo-elektroniczne utwory, delikatny wokal Mohny i misternie utkana, delikatna kompozycja. Może i nie jest przełomowy, wybitny czy „progresywny” , ale słucha się go z autentycznym zachwytem. Najpiękniejsze momenty? Moim zdaniem to utwory Athlete, Lid i Haul.

#2. Lady Gaga, Joanne (Interscope)

Tej płycie poświęciłam już trochę czasu w recenzji, więc nie chciałabym się zbytnio powtarzać. Mimo wszystko jednak uważam, że warto ją tu umieścić: Lady Gaga zaskoczyła chyba wszystkich i wydała album, który naprawdę zasługuje na miano jednego z najlepszych tytułów tego roku. Stylistyka retro i schowanie wszystkich dziwacznych przebrań do szafy okazało się bardzo dobrym krokiem – Germanotta pokazała, że nie boi się zmienić się o 360 stopni, nagrać płytę wbrew temu, co sugerują jej wszyscy, a co najważniejsze: być szczęśliwą. Szczęśliwa Gaga to i dobra muzyka, a na Joanne znajdziemy kilka bardzo dobrych utworów: do moich ulubionych należą A-YO, Million Reasons oraz wyjątkowe Hey Girl z Florence Welch. Album nietypowy, ale zdecydowanie wart poznania!

#3. Bjarki, B (трип)

Dziwny ten nowy Bjarki – a może to ja jakoś nie mogę się do niego przekonać? Choć za selekcję materiału na ten i poprzedni krążek  odpowiadała sama Nina Kraviz, ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, że na B wymieszało się wszystko. Mocne techno (Opalocka Acid Groove), nostalgiczne melodie (Son of a Son) i klubowe bangery (Here It Comes Can You Feel It) zostały wrzucone do jednego worka, wstrząśnięte, ale nie do końca harmonijnie połączone. A może tylko Bjarki pokazuje nam, jak bardzo jest różnorodny? Powiem tak: źle nie jest, ale album B trzeba sobie odpowiednio dawkować.

#4. Placebo, Life’s What You Make It EP (Elevator Lady)

Całkiem zgrabne to nowe Placebo – o ile nigdy jakoś nie poświęcałam temu zespołowi dużej uwagi, tak jego najnowsza EP-ka mnie zainteresowała i chyba skuszę się na kolejne albumy. Jeszcze nie jestem więc w stanie ocenić, czy ta szóstka utworów składających się na Life’s What You Make It to dobry czy średni materiał, lecz jako sposób na powrót się sprawdziła.

Utwory:

#1. Austra, Utopia

Czekałam, czekałam i wreszcie się doczekałam. Po paru latach milczenia Austra wydadzą wreszcie nowy krążek (dlaczego do stycznia jeszcze tak daleko?), a promujący go utwór Utopia naprawdę prezentuje się obiecująco. O ile poprzednia płyta, Olympia, była dość ciężka i smutna, ten singiel ma w sobie wiele światła – mam więc nadzieję, że usłyszymy Katie Stelmanis w nieco „jaśniejszych” odcieniach.

#2. Oligarkh, на речке

Rosja to stan umysłu? Śmieszki śmieszkami, ale ten kraj potrafi być naprawdę fascynujący w swojej różnorodności. Kiedy usłyszałam kawałek на речке, stwierdziłam, że w swoim życiu słyszałam naprawdę mało muzyki. Nie zdarzyło mi się jeszcze mieć styczności z takim połączeniem hip-hopowego rytmu, rosyjskich instrumentów ludowych, hipsteriady i chorału gregoriańskiego – jeśli i Was zaintrygowało to połączenie, koniecznie sięgnijcie po nagrania pochodzącej z Sankt Petersburga grupy Oligarkh.

#3. Bob Moses, Talk (Midas Rework)

Któregoś szarego, deszczowego ranka piłam kawę przed wyjściem do pracy. Stanęłam na chwilę w oknie, zamknęłam oczy, a z głośników popłynął jakiś przypadkowy utwór z playlisty „polecane”: Talk w aranżacji Midasa aż wgniótł mnie w ziemię. Czasami mam tak, że muzyka po prostu wywołuje u mnie takie ciarki, że nie potrafię zareagować inaczej – w pewien sposób jestem wrażliwa na połączenie piękna i smutku. Nie inaczej było tym razem.

#4. Hole, Celebrity Skin

Nigdy nie byłam wielką fanką Hole – może to dlatego, że mam lekką awersję do Courtney Love i nie darzę jej zbytnią sympatią. Lubię jednak album Celebrity Skin i tytułowy kawałek –  mimo wszystko uważam, że w kwestii rockowej sceny kobiecej ma się całkiem nieźle. Jest głośny, hałaśliwy, trochę prowokujący, czyli dokładnie taki, jaki powinien być. Oh, make me over, I’m all I wanna be…

#5. Metronomy, I’m Aquarius (Edu Imbernon Remix)

Moja historia z Metronomy jest dość ciekawa: słabo znam ich utwory w oryginale, ale za to szaleję wręcz za remiksami. Właśnie dzięki tym nowym aranżacjom odkrywam ich muzykę – parę miesięcy temu nie mogłam uwolnić się od Love Letters w miksie Agorii, w październiku zaś w kółko nuciłam I’m Aquarius w wersji Edu Imbernona. Ładnie, melodyjnie i tanecznie; ten kawałek ma świetny, imprezowy potencjał i ciekawi mnie, czy kiedyś usłyszę go w klubie.

#6. Hudson Mohawke, Very First Breath (Boys Noize Turbine Mix)

Choć zazwyczaj jestem pierwszą do treningu, jesienią czasami trudno jest mi zmotywować się do sportu na zewnątrz. Sposób na biegowego powera od rana? Słuchawki na uszy i utwór o równym, pobudzającym rytmie – Hudson Mohawke zremiksowany przez Boys Noize zdecydowanie daje radę. Jeśli ostatnio brakuje Wam energii, koniecznie włączcie Very First Breath do swoich playlist; u mnie sprawdza się doskonale.

Playlisty:

#1. Ostatnia Rodzina soundtrack

Każdy, kto wybrał się na film Ostatnia Rodzina, z pewnością wyszedł z sali kinowej z fazą na kawałki Don’t Go czy Nights In White Satin. Ale ścieżka dźwiękowa z tej ciekawej produkcji to kwintesencja lat 80., mojej ukochanej muzycznej epoki: synthpop o dyskotekowym rytmie, klasyki rocka spod znaku Depeche Mode, Marillion, Budgie czy Cream, new romantic pokroju Ultravox, Classix Nouveaux… Wspaniałe czasy, za którymi trochę tęsknię, ale z drugiej strony coraz częściej słyszę u dzisiejszych artystów.

#2. Beats To Think To

W październiku udało mi się osiągnąć ten dość osobliwy, powracający co jakiś czas stan: znam już niemal na pamięć wszystkie elektroniczne playlisty z mojej kolekcji i nie mogę na nie dłużej patrzeć. By poszerzyć horyzonty i nie stać w miejscu, szukam więc nowych, dzięki którym mogę odkryć nowych wykonawców spod znaku deephouse’u czy minimalu – całkiem szybko udało mi się natrafić na interesującą playlistę Beats To Think To na Spotify. Melodyjne, rytmiczne i nieco spokojniejsze techno jest u mnie w cenie, a w dodatku ta muzyczna nitka pełna jest wykonawców, o których jeszcze nie słyszałam. Polecam!

#3. Technoplecaki i cynamonki

Same here. Odkąd całonocne rave’y stały się dla mnie wspomnieniem (kiedyś to człowiek miał siły, zdrowie i zupełnie inne priorytety w głowie), mam nieco ograniczone możliwości poznawania nowej muzyki. Chętnie podglądam więc to, czego słuchają inni i w taki sposób natrafiłam na technoplecakową playlistę Kasi – znajdziecie na niej i klubowych wymiataczy, takich jak Zamilska, Oscara Mulero, Bena Klocka czy Jonasa Koppa, ale i spokojniejsze brzmienia w stylu Aparde, Stephana Bodzina czy wspominanego wyżej Christiana Löfflera.

A jak wyglądały Wasze październikowe playlisty? Dajcie znać, bardzo potrzeba mi nowej muzyki i chętnie przyjmę od Was rekomendacje (:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s