20 x 2016, czyli 20 najlepszych albumów mijającego roku! – cz. I

Kolejne 12 miesięcy za nami! Choć mijający rok z pewnością nie należał do najłatwiejszych, 2016 był pełen dobrych i bardzo dobrych płyt – po kilku latach milczenia usłyszeliśmy m.in. nowy materiał Justice, Warpaint, Sophie Ellis-Bextor, Moderat czy Lady Gagi. Pojawiło się wiele mocnych debiutów na czele z Aurorą i ZHU, ale i dość aktywni artyści postanowili wydać coś nowego. Które z płyt mijającego roku były tymi najlepszymi? Zapraszam do muzycznego podsumowania 2016!

Czy łatwo było mi przygotować to zestawienie? Oczywiście, że nie – wybór “najlepszych z najlepszych” był bardzo trudny ze względu na bogactwo brzmień i gatunków, w których się obracam, ale mam nadzieję, że się udało. Na mojej liście znajdziecie niemal wszystkie muzyczne klimaty: jak zwykle mieszam artystów mainstreamowych z alternatywą, elektronikę z rockiem, hip-hopem czy R&B. Ale dzięki temu z pewnością nie jest nudno – oto 20 subiektywnie najlepszych albumów 2016 roku według Music Like Air!

 <<< 20 – 11

#10. Banks, The Altar

Trochę czekaliśmy na następcę wyśmienitego albumu Goddess, ale ten czas zdecydowanie był dobry dla Banks. The Altar zachowuje styl i dotychczasowe muzyczne klimaty Amerykanki, ale słychać w nich inspiracje FKA twigs czy Ellą Eyre. Co ciekawe, za produkcję krążka odpowiedzialny był m.in. SOHN, więc nic dziwnego, że słucha się go tak dobrze.

Werdykt: Uwielbiam Banks za to, że potrafi być i szalenie zmysłowa, i bardzo gorzka. Choć jej muzykę można uznać za typowo kobiecą, doceniają ją również mężczyźni.

  • Single: Fuck With Myself, Gemini Feed, Mind Games, To The Hilt
  • Momenty: Fuck With Myself, Gemini Feed, Trainwreck
  • Wytwórnia: Harvest

#9. The Pretty Reckless, Who You Selling For

Grunge’s not dead. O ile do tej pory uważałam fenomen The Pretty Reckless za dość rozdmuchany i przesadzony, tym albumem autentycznie mnie zdobyli. Jest głośno, ostro i rockowo, ale i nieco zaskakująco dzięki spokojniejszym utworom. Plus wokal Taylor Momsen, która brzmi o wiele silniej i dojrzalej.

Werdykt: Dowód na to, że czasem warto posłuchać artysty nawet mimo uprzedzeń. Świetna, bardzo klimatyczna płyta, która z pewnością spodoba się fanom Hole, Flyleaf czy Sick Puppies.

  • Single: Take Me Down, Oh My God
  • Momenty: Wild City, Take Me Down, Who You Selling For
  • Wytwórnia: Goin’ Down Inc. / Razor & Tie

#8. ABRA, Princess

Księżniczka darkwave’u w doskonałej formie. Po świetnym, debiutanckim albumie Rose ABRA powraca z kolejną EP-ką i przenosi słuchaczy w świat alternatywnego R&B. Łączy synth z delikatnym wokalem, wyrazisty rytm ze zmysłowym brzmieniem, a nawet… inspiruje się wczesną Madonną. Połączenie zaskakująco wyjątkowe!

Werdykt: Brzmienie ABRA przypomina nieco FKA twigs, Jhene Aiko lub Banks, ale w niczym im nie ustępuje. Z niecierpliwością czekam na jej kolejny longplay!

  • Single: Crybaby
  • Momenty: Crybaby, Pull Up, Thinking of You
  • Wytwórnia: Awful Records

#7. Tove Lo, Lady Wood

Tove Lo to jedna z moich ulubionych „rozrabiar” na scenie electropopowej – lubię jej szczere teksty, wyraziste brzmienie i szaloną osobowość. Album Lady Wood jest zgrabną kontynuacją przebojowego Queen of the Clouds; oby tak dalej!

Werdykt: Obawiałam się, że bardziej „mainstreamowe” Tove Lo nie zachwyci mnie nowym brzmieniem. Na szczęście Szwedka pozostała przy swoich klimatach, a dodała do nich tylko odrobinę popowego rytmu.

  • Single: Cool Girl, True Disaster
  • Momenty: Cool Girl, Lady Wood, Vibes, Keep It Simple
  • Wytwórnia: Island / Polydor

#6. AURORA, All My Demons Greeting Me As A Friend

Debiutancki krążek Norweżki zrobił na mnie ogromne wrażenie i wiosną naprawdę nie mogłam się od niego oderwać. Płyta Aurory jest nastrojowa i melancholijna, ale nie przygnębiająca – wbrew pozorom ma w sobie bardzo dużo światła.

Werdykt: Nie taka mroczna Aurora, jakby mogło się wydawać. Jeśli lubicie Christinę Perri, Lanę Del Rey czy Florence + the Machine, z pewnością spodoba się wam i ona.

  • Single: Runaway, Running With The Wolves, Murder Song (5, 4, 3, 2, 1), Winter Bird, I Went Too Far
  • Momenty: Runaway, Winter Bird, I Went Too Far
  • Wytwórnia: Decca

#5. The Kills, Ash & Ice

Nie wiem, ile razy pod rząd przesłuchałam Ash & Ice – ten album jest tak dobry, że ciągle chce się włączać replay. Rockowa energia, energetyczne riffy i wyjątkowy, zadziorny wokal Alison Mosshart czynią z niego świetny krążek. Mój rockowy numer jeden tego roku.

Werdykt: Uroczyście przyznaję Doing It To Death tytuł mojego naczelnego earworma 2016. Dziękuję, więcej nie trzeba

  • Single: Doing It To Death, Heart of a Dog, Siberian Nights, Impossible Tracks
  • Momenty: Doing It To Death, Heart of a Dog, Hard Habit To Break
  • Wytwórnia: Domino Recording

#4. Moderat, III

Jedni nazywają ten album najbardziej rozczarowującym w dorobku Moderat, inni zaś wychwalają po niebiosa. Mnie znajdziecie raczej w tej entuzjastycznej grupie: uważam, że III to bardzo dobry album, zgrabnie zamykający słynną trylogię berlińskiego trio. Może i nieco brakuje mi wyrazistszego bitu w stylu Les Grandes Marches czy Bad Kingdom.

Werdykt: Trochę szkoda, że Moderat odeszli od stricte elektronicznego rytmu i postawili na spokojniejsze brzmienia. Ale i tak są na wysokim poziomie: III słucha się dobrze, choć zostawia mały niedosyt.

  • Single: Reminder, Eating Hooks, Running
  • Momenty: Animal Trails, Fondle, The Fool
  • Wytwórnia: Monkeytown

#3. Trentemøller, Fixion

Jak już pisałam w recenzji: nie jest to album dla każdego, ale muzycznie jest po prostu doskonały. Anders Trentemøller połączył na nim brzmienie rytmicznej elektroniki, rocka lat 80. i 90. oraz głosy trzech wyjątkowych wokalistek – efektem jest dojrzała, mroczna i bardzo dopracowana płyta Fixion.

Werdykt: Fixion to album „z krainy dreszczowców” i może nie do końca przypaść do gustu fanom czysto elektronicznej twórczości Trentemøllera. Ale jest i smutny, i piękny.

  • Single: River In Me, Complicated, Redefine
  • Momenty: Complicated, Redefine, Where the Shadows Fall
  • Wytwórnia: In My Room

#2. David Bowie, Blackstar

Odejście Bowiego było wielkim szokiem dla całego świata muzyki i niełatwo było się z niego podnieść. Legendarny artysta i ikona popkultury pożegnał się ze słuchaczami w iście królewskim stylu: album Blackstar zamknął jego dyskografię w sposób godny i wyjątkowy.

Werdykt: Trudno jest pisać o albumach takich legend muzyki, jak David Bowie. Przez wielu Blackstar uważany jest za najważniejsze wydawnictwo tego roku (zanim jeszcze ukazały się jakiekolwiek inne), a w kontekście jego śmierci płyta zyskuje wyjątkowe znaczenie.

  • Single: Blackstar, Lazarus, I Can’t Give Everything Away
  • Momenty: Sue (Or In A Season of Crime), Lazarus, Blackstar, I Can’t Give Everything Away
  • Wytwórnia: ISO / Columbia Records

#1. Run The Jewels, Run The Jewels 3

#tenuczuć, kiedy w wigilię jesz piątą już dokładkę piernika, a Run The Jewels wypuszczają nowy album. Choć hip-hopu w mojej playliście niewiele, w przypadku takich płyt nie mogę się nie zachwycać – najnowszy krążek amerykańskiego duetu to prawdziwa rapowa petarda, która jest doskonała od pierwszej sekundy do ostatniej. Nie będę zdradzać więcej – posłuchajcie sami.

Werdykt: Na nic zda się wcześniejsze przygotowanie rankingu najlepszych płyt 2016, jeśli Run The Jewels mają w planie taki prezent pod choinkę. Bezsprzecznie numer 1 tego roku: El-P, Killer Mike – daliście z siebie 100%!

  • Single: Talk To Me, 2100, Legend Has It
  • Momenty: Call Ticketron, Talk To Me, Panther Like A Panther
  • Wytwórnia: Run The Jewels, Inc.

Mam nadzieję, że na mojej liście znaleźliście coś dla siebie i że Wasze upodobania muzyczne choć trochę pokrywają się z moimi (: Dajcie znać, czy spodobało się Wam moje zestawienie, a jeśli coś byście do niego dodali, śmiało wpisujcie swoje propozycje w komentarzach lub w mailu!

Choć trudny, ten rok był naprawdę dobry, jeśli chodzi o albumy. Z optymizmem patrzę jednak na to, co przyniesie kolejny – niecierpliwie czekam m.in. na krążki Austry, Bonobo, SOHNa, The xx, Marylina Mansona, London Grammar czy HAIM. 2017, nie zawiedź mnie!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s