Recenzje: deadmau5 – stuff i used to do

Czy warto zbierać materiał, który nie wchodzi na płytę? Na to pytanie chyba nie ma dobrej odpowiedzi – jedni muzycy chętnie chomikują dawne nagrania, inni zaś bez żalu się ich pozbywają. Okazuje się jednak, że jeśli tych „odpadków” po sesjach nagraniowych nazbiera się całkiem sporo, może powstać z nich całkiem ciekawy krążek. Taką składankę postanowił też wydać deadmau5 – i muszę przyznać, że stuff i used to do wyszła mu nawet nieźle.

(recenzja ukazała się w kwietniu 2017 na All About Music)

Nie jest to moje pierwsze doświadczenie w recenzjach nagrań deadmau5a i nie ukrywam, że trochę obawiałam się kolejnego podejścia. Krążek while (1<2) z 2014 roku bardzo mnie rozczarował – brzmiał jak niedokończone, niepotrzebnie rozciągnięte utwory; mimo wszystko dostał nominację do Nagród Grammy. W:/2016ALBUM/ przeszedł w mojej playliście bez większego echa, choć miał swoje dobre momenty w postaci Imaginary Friends czy 4ware. Deadmau5 nie był w najlepszej formie i – powiedzmy sobie otwarcie – dwuletnie zmagania z depresją odcisnęły na nim swoje ślady. Mimo wszystko kanadyjski producent postanowił zakasać rękawy, poszperać w bogatym zapleczu dawnych nagrań i wrócić w bardzo dobrym stylu. A warto przy tym zauważyć, że od 1998 roku ta kolekcja musiała być dość spora.

Jak wygląda powrót do przeszłości w stylu deadmau5a? Oczywiście, że buntowniczo i wszystkiemu na opak: album stuff i used to do niby jest „zlepkiem” niemal 20 lat pracy Kanadyjczyka, ale brzmi bardzo dobrze. Mimo sporej różnorodności gatunków muzyk postanowił pokazać, że jego producencki zmysł wykracza o wiele dalej, niż do tej pory myśleliśmy. Utwory są zróżnicowane, ale w pewien sposób uporządkowane: dubstep zgrabnie łączy się z glitchowymi partiami, energicznymi minimalami, a nawet… lekko hip-hopowymi bitami. Tym, co pozostaje niezmienne (i za co przyznaję tej płycie sporego plusa!), jest bardzo dobry rytm i taneczna energia. Zawsze ceniłam producenckie zdolności deadmau5a i z ciekawością sięgałam po jego płyty, ale po przesłuchaniu całego stuff… podobają mi się jeszcze bardziej! Oznacza to, że jednak da się nagrać fajny, intrygujący krążek spod znaku „przyda się” – część utworów znamy już z poprzednich miksów, część została nieco odświeżona i podrasowana.

deadmau5a może i trudno jest lubić (ma bardzo specyficzne poczucie humoru i swój słynny I-don’t-give-a-fuck-attitude), ale jedno trzeba mu przyznać: Kanadyjczyk ma wyjątkowy zmysł do nagrywania muzyki. Jak więc zrecenzować tak złożony i różnorodny album? Niełatwe to zadanie, ale postanowiłam podzielić stuff i used to do na części: wyróżniłam m.in. tą elektroniczną, hip-hopową, psychodeliczną, glitchową, eksperymentalną… Długo bym mogła wymieniać zróżnicowanie brzmień na tym krążku, ale to jego zdecydowana zaleta. Zadziorno-elektroniczny dubstep, dyskotekowy trance, lekko podrasowany minimal, delikatniejszy hip-hopowy rytm – któregokolwiek z tych gatunków deadmau5 by nie dotknął, brzmi naprawdę dobrze. Nie znalazłam na nim ani przesadnego rozciągnięcia utworów w czasie, które trochę przeszkadzało mi na while (1<2); paradoksalnie stuff… brzmi o wiele spójniej, niż przypadkowe kompozycje z poprzednich krążków. Najmocniejszy moment płyty? Dla mnie sam środek, czyli trance’owy Obsidian, hip-hopowy Long Walk Off a Short Pier i minimalowy HaxPigMeow. Szczególnie ten ostatni wpadł mi w ucho ze względu na rytm: jest nieco cieplejszy, niż surowość niemieckiego techno i ja zdecydowanie bym tańczyła! Zaskakuje też spokojny, tajemniczy i wręcz smutny Creep – deadmau5 raczej do nostalgików nie należy i takiego utworu się trochę nie spodziewałam. Jedno jest pewne: brzmi doskonale i słucha się go ze smakiem!

Gdybym nie znała deadmau5a i jego muzycznej wszechstronności, pewnie zarzuciłabym tej płycie brak spójności. Fakt: stuff i used to do jest albumem różnorodnym, ale zdecydowanie w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie jest to typowa składanka, a porządnie nagrana i zmiksowana kompilacja utworów, z których każdy z nich pokazuje inny etap działalności scenicznej deadmau5a. Zimmerman wyciągnął z przeszłości same dobre brzmienia i nie bał się pokazać ich światu. Dawne powiedzenie mówi, że fortuna sprzyja odważnym… ale w tym przypadku również kreatywnym i otwartym na różnorodną muzykę.

deadmau5, stuff i used to do

2017 / mau5trap

Ocena MLA: 9.5 / 10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s